Zobaczymy, co usłyszeliśmy

Renata Furman

Opublikowano 06 lipca 2017, 11:46

Fot. Katarzyna Rainka
Renata Furman

Opublikowano 06 lipca 2017, 11:46

W Ministerstwie Zdrowia trwały prace nad tym, jak w miarę bezboleśnie przestawić zwrotnicę i radykalnie zmienić sposób finansowania leczenia, minister Konstanty Radziwiłł potwierdzał konieczność realizacji zapowiedzi partii rządzącej na temat likwidacji Funduszu.

Kiedy więc w pierwszą sobotę lipca prezes Jarosław Kaczyński wypowiedział po wielokroć potem cytowane zdanie, że „sprawa likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia to sprawa na kolejną kadencję”, wszyscy zakrzyknęli, że Kaczyński odwołał likwidację NFZ. A późniejsze tłumaczenie ministra Radziwiłła, że „likwidacja NFZ oczywiście się odbędzie, rozmawiamy o terminie”, przyjmowano jako robienie dobrej miny do złej gry.

Tymczasem, jeśli przyjrzeć się dobrze wcześniejszym zapowiedziom resortu zdrowia, można zauważyć, że do stycznia 2018 r. planował on postawić Fundusz w stan likwidacji. Sam proces mógłby trwać właściwie dowolnie długo i zależeć od wielu czynników. Po wypowiedzi prezesa PiS wiemy już, że data jego rozpoczęcia będzie przesunięta w nieokreśloną dziś przyszłość.

Czy to jednak oznacza, że Prawo i Sprawiedliwość odstąpi od pomysłu likwidacji NFZ? Kto chciał usłyszeć, że tak, to właśnie to usłyszał. A co zobaczymy... to zobaczymy.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

likwidacja NFZ / Jarosław Kaczyński
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31