Kolejny wycieczkowiec skażony wirusem. "Kapitan ogłosił miniepidemię"
Published May 13, 2026 06:19
Wycieczkowiec miał zawinąć do portu w Nassau na Bahamach, jednak z powodu wirusa pasażerowie nie mogli opuścić pokładu. Jak powiedział Marcin Paprocki w rozmowie z Onetem: -Pani [wynoszona na noszach - red.] się uśmiechała, jej towarzysze byli bez maseczek i rękawiczek. To nas uspokoiło. Na statku nie ma paniki, ludzie się bawią.
Projektant przyznał również, że pierwsze sygnały świadczące o problemie pojawiły się wraz z dodatkowymi procedurami sanitarnymi. - Pierwszy raz poczuliśmy, że coś jest nie tak, gdy zaczęto wymagać dezynfekcji rąk na każdym kroku. Najpierw jedzenie nakładał sobie każdy sam, teraz robi to załoga w rękawiczkach. Kapitan ogłosił miniepidemię, początkowo mówił o rotawirusie, kilka osób było odwodnionych, miało objawy zatrucia - kontynuował Paprocki.
Mimo wykrycia ogniska norowirusa pasażerowie nadal korzystają z atrakcji dostępnych na statku. - My wszyscy czujemy się świetnie, cały czas dobrze się bawimy. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale naprawdę sytuacja jest opanowana. Załoga bardzo skrupulatnie podchodzi do kwestii higieny i dezynfekcji, nie ma tu paniki. Ludzie po prostu bardziej przestrzegają zasad higieny. Przyciski w windach czy klamki w toaletach otwieramy przez chusteczki. To trochę jak w czasach pandemii COVID-19 - przekazał projektant. Dodał także: - Jedyne, co się zmieniło, to wzmożona obecność załogi, która nieustannie dezynfekuje wszystkie powierzchnie. Czuję się bardzo bezpiecznie.
Statek opuścił już Nassau i zmierza do portu docelowego w Orlando. Norowirus wywołuje ostre dolegliwości żołądkowo-jelitowe, w tym wymioty i biegunkę. W tekście podkreślono również, że nie należy mylić go z rzadszym i groźniejszym hantawirusem.











