Jest porodówka w Lesku, czy jej nie ma?
Opublikowano 23 marca 2026 07:54
Z tego artykułu dowiesz się:
- Porodówka Schrödingera – spór o istnienie placówki w Lesku ujawnia zamieszanie i sprzeczne informacje w polskim systemie ochrony zdrowia.
- Premier Donald Tusk stanął przed zarzutem dezinformacji, gdyż jego twierdzenia o dostępności porodówki kłóciły się z danymi z Ministerstwa Zdrowia oraz relacjami pracowników szpitala.
- Zmiany w finansowaniu przez NFZ mogą doprowadzić do znacznych ograniczeń w liczbie dostępnych procedur medycznych, co wpłynie negatywnie na pacjentów i ich zdrowie.
- Eksperci ostrzegają, że brak reakcji rządzących na przewidywane problemy finansowe NFZ może prowadzić do katastrofalnych skutków dla systemu ochrony zdrowia w Polsce.
- Pacjenci mogą już wkrótce odczuć skutki niewłaściwego planowania kontraktów, co może wydłużyć czas oczekiwania na leczenie i diagnostykę.
Jest li ta porodówka w Lesku, czy jej nie ma? Szef rządu mówi, że jest. Materiały prasowe od miesięcy – przeciwnie nie ma. Ale media kłamią czy też przedstawiają spaczony obraz sytuacji, więc może jednak jest? No ale przecież media powoływały się na dane Ministerstwa Zdrowia. No i, last but not least – o tym, że porodówki nie ma, mówią i pracownicy, i dyrekcja szpitala. Więc wychodzi na to, że nie do końca prawdziwe informacje posiadał – i przekazał dalej – premier Donald Tusk.
Nieprzychylne Tuskowi media grzmią o kompromitacji, neutralne – co najwyżej o wpadce. Awantura o Lesko nieco przykryła główny temat, czyli nienajlepszą, a raczej – skrajnie trudną – sytuację w systemie ochrony zdrowia. Sytuację, którą coraz trudnej definiować w kategoriach kryzysu, bo dryfuje w stronę katastrofy. Kryzys daje nadzieję na przesilenie, zmianę – niektórzy wręcz upatrują w kryzysach szans na nowe otwarcie. Katastrofa też może stanowić początek czegoś nowego – tyle tylko, że to nowe powstaje, zwykle, na gruzach.
Politycy zaklinają rzeczywistość. Przypadek Leska pokazuje, że premier wie o sytuacji bieżącej w ochronie zdrowia niezbyt dużo – i to nie jest zarzut, tylko konstatacja. Szef rządu nie może znać szczegółów operacyjnych w każdej dziedzinie. Dlatego też powinien unikać słów, które za niezbyt długi czas fatalnie się zestarzeją. Nie powinien mówić, na przykład, że wprowadzane przez NFZ zmiany w zakresie finansowania świadczeń nielimitowanych nie odbiją się negatywnie na pacjentach, bo odbić się muszą. Istotą tych zmian jest zmniejszenie liczby wykonywanych procedur za które płaci Fundusz. Chodzi o to, by część pacjentów trafiła do kolek – mówił o tym dość otwarcie podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych prezes NFZ Filip Nowak, który przypominał dyrektorom, że ich zadaniem jest takie gospodarowanie kontraktem, by do końca roku była rezerwa na przyjmowanie pacjentów pilnych. Inaczej mówiąc – kontrakt należy dzielić przez dwanaście miesięcy, nie zaś wykonywać w trzy lub cztery miesiące, a potem wykazywać nadwykonania.
Tak, pojawiają się głosy, że w niektórych pracowniach endoskopowych kontrakty skończą się lada tydzień i pacjenci zapisani na maj, czerwiec, zaraz się dowiedzą, że będą musieli poczekać dobre pół roku. W ostatnich latach jednym z częściej podnoszonych problemów – nie tylko i nie przede wszystkim nawet – było utrzymywanie kontraktów na niezmienionym poziomie. To dotykało w sposób szczególny programów lekowych (świadczenia limitowanego, ale traktowanego jak nielimitowane), ale doskwierało też w innych dziedzinach. Przy dotychczasowych zasadach i finansowaniu pełną stawką, była to jednak tylko niedogodność i komplikacja. W tej chwili stosunkowo nieduże kontrakty wyczerpią się błyskawicznie. Pacjenci odczują skutki – i na swoim zdrowiu i w swojej kieszeni (ci, którzy będą mogli sfinansować, przynajmniej częściowo, swoją diagnostykę czy leczenie).
Przy czym nie dzieje się nic, czego nie można byłoby przewidzieć. I to brak wyobraźni najbardziej obciąża rządzących. Już latem 2024 roku eksperci publikowali raport na temat sytuacji finansowej NFZ i perspektyw do 2028 roku, wskazując na rozmiary luki w budżecie płatnika i możliwe jej konsekwencje. Traktowano te zapowiedzi z przymrużeniem oka, w każdym razie po stronie decydentów. Wychodząc, prawdopodobnie, z założenia, że „zawsze jakoś było, zawsze jakoś będzie”. Czas przeszły dokonany, czas teraźniejszy i przyszły – bardzo niepewny.
Tematy
Sytuacja finansowa NFZ / Porodówka Schrödingera / Ministerstwo Zdrowia / NFZ / Lesko / Ochrona zdrowia









