Bo żurek był za słony...

Fot. Thinkstock/Getty Images
Spożycie soli w Polsce jest trzykrotnie wyższe od zalecanego, tymczasem ilość jedzenia, którą pochłaniamy w czasie świąt bywa nawet kilkukrotnie większa niż na co dzień.
Tomasz Kobosz 2016-03-25 10:45

Sód, który jest jej głównym składnikiem soli kuchennej sprzyja powstawaniu chorób układu krążenia, nadciśnienia tętniczego, a w konsekwencji może przyczyniać się do wystąpienia zawału serca lub udar mózgu, które wciąż stanowią najczęstsze przyczyny śmierci wśród Polaków. To nie wszystko. Zbyt duża ilość soli w diecie zwiększa także ryzyko zachorowania na raka żołądka, sprzyja rozwojowi otyłości, powoduje osteoporozę.

Zgodnie z zaleceniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) powinniśmy spożywać maksymalnie 5 g soli dziennie ze wszystkich źródeł, czyli jedną małą łyżeczkę.

Niestety, aż 60 proc. przyjmowanej przez nas soli to sól, z której obecności często nie zdajemy sobie sprawy, czyli pochodząca z produktów przetworzonych – pieczywa, wędlin i serów. Około 30 proc. soli pochodzi z dosalania potraw, a ok. 10 proc. to sól występująca naturalnie w produktach spożywczych.

Najwięcej soli można znaleźć w wędlinach (lepiej więc kupować surowe mięso i piec je samodzielnie), serach (szczególnie żółtych i pleśniowych), konserwach warzywnych w słonej zalewie, gotowych sosach np. keczupach. 100 g sera żółtego zawiera od 13 do 42 razy więcej soli niż 100 g sera twarogowego, a w keczupie jest 120 razy więcej soli niż w świeżych pomidorach.

Tradycyjne potrawy wielkanocne, wcale nie są tu lepsze – porcja białego barszczu może zawierać nawet 3 g soli, a w 100 g białej kiełbasy znajdziemy 1,5-2,5 g tej substancji.

Jak ograniczyć spożycie soli? Pierwszą czynnością, wręcz oczywistą, jest usunięcie solniczki ze stołu i wyeliminowanie ciągłego dosalania potraw. Drugą, zmniejszenie ilości soli używanej podczas gotowania oraz dodawanie jej „do smaku” dopiero na końcu procesu. Warto również stosować zioła i przyprawy, które stanowią (w Polsce, niestety, bardzo niedocenianą) alternatywę dla soli.

Zioła i inne przyprawy mają wiele korzystnych dla naszego organizmu właściwości: wspomagają metabolizm cholesterolu, mają działanie antyoksydacyjne, zmniejszają stany zapalne, niektóre z przypraw działają również bakterio- i wirusobójczo. Szczególnie warte polecenia jest zaopatrzenie swojej kuchni w świeży czosnek, rozmaryn, oregano, tymianek czy bazylię. Dobrym rozwiązaniem może być także ziołowy ogródek na balkonie, lub na parapecie.

Ostrożnie należy jednak podchodzić do gotowych mieszanki z przyprawami np. do kurczaka lub ryb – często bowiem zawierają znaczne ilości soli. Lepiej samemu poeksperymentować i skomponować własną mieszankę ziołową. Dużo soli znajduje się też w sosie sojowym oraz przyprawach uniwersalnych takich jak kostki rosołowe i tym podobne.

Poza ziołami i przyprawami dobrą alternatywą dla soli jest sok z cytryny. Nadaje potrawom głębię smaku, a także doskonale pasuje do świeżych warzyw i sałatek.

Jak weryfikować na co dzień ile soli znajduje się w danym produkcie? Warto czytać etykiety. Na każdej z nich można znaleźć informację o zawartości sodu. To właśnie sód znacznie częściej pojawia się na etykietach niż informacja na temat ilości soli. W grudniu 2016 ma się to zmienić. Producenci będą musieli obowiązkowo podawać wartość soli, a nie sodu w produkcie. W tej chwili pozostaje nam samodzielne przeliczanie zawartości soli na podstawie sodu.

Jak to zrobić? Zawartość sodu należy pomnożyć razy 2,5 co da nam zawartość soli. Przykładowo: jeśli: w 100 g produktu znajduje się 1000 mg sodu to zawiera on 2,5 x 1000 mg = 2500 mg soli, czyli 2,5 grama.

Źródło: materiały prasowe

PDF

Zobacz także