Czy o raku piersi wszystko już zostało powiedziane?

Medexpress

Opublikowano 31 pazdziernika 2022, 06:30

Fot. Getty Images/iStockphoto
Medexpress

Opublikowano 31 pazdziernika 2022, 06:30

Pacjentki z potrójnie ujemnym rakiem piersi od lat czekały na leczenie, które przyniesie przełom w walce z ich chorobą. Dziś już wiemy, że nauka nie powiedziała w tej kwestii ostatniego słowa. Jak oficjalnie informują organizacje pacjentów i Ministerstwo Zdrowia, od listopada 2022 dla pacjentek z rakiem piersi refundowane będą kolejne innowacyjne leki. Na szczególną uwagę zasługują terapie, które dedykowane są stricte pacjentkom z potrójnie ujemnym rakiem piersi. Od wielu lat lekarze i pacjentki czekały na przełom w leczeniu tego podtypu raka piersi i to od „jutra” będzie możliwe.
– Choć potrójnie ujemny rak piersi to jeden z rzadszych podtypów, bo odpowiada za 10−15 proc. wszystkich przypadków, to jest on jednym z najbardziej złośliwych. Cechuje się szybkim podziałem i progresją choroby. Jeśli chodzi o wybór leczenia, to do teraz jest on znacznie ograniczony. Mamy do dyspozycji leczenie przedoperacyjne z wykorzystaniem chemioterapii, a żeby zapobiegać rozsiewowi choroby, stosujemy cytostatyki – informuje dr Joanna Streb, konsultant wojewódzka w dziedzinie onkologii, specjalistka onkologii klinicznej ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Na tym lekowe możliwości terapeutyczne refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia póki co się kończą. Proces refundacyjny terapii z wykorzystaniem talazoparibu trwał od 2020 roku. Jego pomyślne zakończenie to dla kobiet chorujących na potrójnie ujemnego raka piersi szansa nie tylko na poprawę rokowania, ale i na znaczne zwiększenie komfortu życia. Jako leczenie II lub III linii przerzutowego potrójnie ujemnego raka piersi zrefundowany został również sacytuzumab gowitekan, a jako leczenie I lub II linii przerzutowego HER-2 ujemnego raka piersi z obecnością mutacji PIK3CA − alpelisyb.
– Badania kliniczne wykazały, że inhibitory PARP pozwalają na niemal dwukrotne wydłużenie czasu do progresji oraz znaczne wydłużenie całkowitego czasu przeżycia. To leki przyjmowane doustnie, charakteryzujące się dużo mniejszą liczbą działań niepożądanych w porównaniu do dotychczas stosowanych terapii – dodaje dr Joanna Streb.

POTRZEBNA JEST EDUKACJA

Nie wszystko zostało powiedziane nie tylko w przypadku leczenia. Choć ostatnie dekady przyniosły diametralną zmianę podejścia do profilaktyki i edukacji o nowotworach piersi, to wciąż na ten temat mówi się za mało, za późno i nie do końca skutecznie, ocenia Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki.
– 30 lat temu, kiedy sama usłyszałam diagnozę, rak piersi był tematem tabu. Przełamanie tego tabu było chyba największym wyzwaniem, jakie przed nami stało, kiedy tworzyłyśmy Poznańskie Amazonki. Zastanawiałyśmy się, co zrobić, żeby jak najwięcej mówiło się o raku piersi. Dziś kampanie informacyjne są już o niebo lepsze niż te z lat 90, które operowały negatywnym przekazem. Kobietom wciąż jednak towarzyszy pokoleniowy lęk przed diagnozą, czasem wolą jej wręcz nie poznawać. Nie zdają sobie sprawy z tego, że rak to przecież nie wyrok – zauważa Krystyna Wechmann.
Jak dodaje prezes, potrzebna jest przede wszystkim wczesna edukacja, i to najlepiej już na poziomie przedszkola. Ideałem byłoby, gdyby polskie kobiety zaczęły o profilaktyce raka piersi rozmawiać z taką swobodą, jak ich amerykańskie koleżanki. Potrzebna jest też wiedza o tym, w jakich ośrodkach szukać pomocy.
– Trzeba wybierać ośrodki referencyjne lub takie centra onkologiczne, w których wykonuje się co najmniej sto zabiegów rocznie. Na pewno nie jest już tak, że kod pocztowy wyklucza pacjentki z możliwości leczenia na wysokim poziomie. Każda kobieta może dziś w miarę blisko swojego miejsca zamieszkania znaleźć szpital, w którym będzie dobrze leczona – dodaje prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki.

TRZEBA PYTAĆ

Choć o raku piersi mówi się coraz więcej, to wciąż wiedza niektórych pacjentek na temat ich choroby i leczenia jest niewystarczająca. Powodem tego są często niewypowiedziane pytania, zwłaszcza na etapie rozmowy z lekarzem.
– Lekarz prowadzący powinien być w chorobie przewodnikiem, światłem i przyjacielem. Powinnyśmy go darzyć pełnym zaufaniem i przede wszystkim u niego szukać pomocy, ale też nie bać się zadawać mu pytań. Kiedy nie pytamy, tylko oczekujemy, że ktoś będzie jasnowidzem i sam zgadnie, co mamy na myśli, to możemy się na takiej informacji zawieść – mówi Anna Hencka-Zyser, założycielka Fundacji Spa for Cancer – Friends for Cancer.
Pytania, których pacjentki nie zadały lekarzowi są często zadawane na forach internetowych lub w oknie wyszukiwarki. To najmniej pewne źródła informacji. Ważne jest też to, gdzie i u kogo szukamy wsparcia. Choć instynktownie poszukujemy go wśród najbliższych, to najczęściej jest tak, że i oni w obliczu choroby swojej matki, żony czy córki potrzebują pomocy.
– Nieocenionym wsparciem mogą być organizacje pacjentów, w których jest ktoś, kto tę drogę już przeszedł. W fundacji, którą prowadzę, zawsze nadajemy sobie anioła stróża, czyli osobę, która z podobnym podtypem raka przeszła podobne leczenie i już je zakończyła. Potrzebny jest też kontakt z psychoonkologiem, psychotraumatologiem czy psychologiem, który towarzyszy w tej drodze. Organizacje są po to, żeby podawać źródła informacji, które są rzetelne, sprawdzone i opierają się na wiedzy medycznej. Szukajmy organizacji które są aktywne i wspierają się wiedzą fantastycznych specjalistów. Takich, które będą dla nas wsparciem i apteczką pierwszej pomocy – radzi Anna Hencka-Zyser.

Źródło: Mat. prasowe

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

rak piersi / kampania Masz wybór
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31