Czy obostrzenia uratują system przed katastrofą?

Fot. Getty Images/iStockphoto
13. miejsce na świecie (9. w Europie) pod względem liczby nowych przypadków oraz 10. na świecie (3. w Europie) pod względem liczby nowych zgonów – takimi statystykami na stronie worldometers.info dla Polski zakończył się czwartek, 22 października. Znaleźliśmy się w niechlubnej czołówce krajów, które straciły kontrolę nad rozwojem epidemii.
Medexpress 2020-10-23 09:03

Nie można się dziwić, skoro pod względem liczby wykonywanych testów od dwóch miesięcy jesteśmy w dziewiątej dziesiątce krajów. Obecnie na 81. miejscu, a jeszcze kilka dni temu było to 84. miejsce. Strategia celowanego testowania stała się przyczynkiem do utraty jakiegokolwiek panowania nad rozwojem epidemii: ze wskaźnikiem 17,5 proc. pozytywnych wyników testów w ogólnej liczbie wykonanych (a jest to wskaźnik dla całego kraju, w Małopolsce blisko co trzeci test daje wynik pozytywny) jesteśmy – zachowując wszystkie proporcje i uwzględniając różnice – w sytuacji podobnej, jak na wiosnę były Włochy czy Hiszpania.

Kraje europejskie o największej liczbie nowych zakażeń zaraportowanych 22.X.2020 r.

Czy pomogą obostrzenia, jakie rząd planuje wprowadzić w ten weekend? Choć jeszcze w środę w Sejmie premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że Polska będzie podążać „drogą środka” między zwolennikami totalnego lockdownu (kimkolwiek by byli, bo ani politycy opozycji, ani eksperci nie rekomendują takiego rozwiązania) a tymi, którzy w ogóle kwestionują istnienie epidemii i potrzebę obostrzeń, z nieoficjalnych informacji wynika, że Polska nie tylko znajdzie się od soboty w czerwonej strefie, ale i zasady obowiązujące w czerwonej strefie zostaną przesunięte w kierunku lockdownu: zamknięte mają zostać instytucje kulturalne oraz cała gastronomia stacjonarna – można będzie wyłącznie sprzedawać jedzenie na wynos i z dostawą. Starsi uczniowie szkół podstawowych zostaną w domach, podobnie jak młodzież szkół ponadpodstawowych.

Reszta kraju, na razie, ma funkcjonować bez zmian. Eksperci obawiają się, że część obostrzeń (szkoły, o których minister zdrowia mówi teraz, że są głównym rozsadnikiem wirusa) zostaje wprowadzona za późno, by można było szybko liczyć na efekt w postaci zmniejszenia wskaźnika R i tym samym – liczby zakażeń i przypadków ciężkiego przebiegu. To zaś będzie oznaczać, że system ochrony zdrowia zostanie poddany przeciążeniom, z jakimi jeszcze nigdy nie musiał się mierzyć.

Kraje europejskie o największej dobowej liczbie zgonów zaraportowanych 22.X.2020 r.

Premier i minister zdrowia zgodnie mówią, że obrona systemu ochrony zdrowia to jeden ze strategicznych celów rządu. Jednak słowa i zapewnienia w konfrontacji z tsunami pacjentów na SOR-ach i w karetkach przed oddziałami ratunkowymi nie wystarczą.

PDF

Zobacz także