FELIETON

Małgorzata Solecka:

Czysty PR na receptę

Małgorzata Solecka

Opublikowano 06 czerwca 2022, 09:18

Małgorzata Solecka

Opublikowano 06 czerwca 2022, 09:18

Od dłuższego czasu wiadomo, że ochrona zdrowia i działania podejmowane w tym obszarze nie są tematem, który dobrze się sprzedaje na partyjnych mitingach i, generalnie, w partyjnym przekazie. Owszem, można wspomnieć – że zwiększamy nakłady, można rzucić kilkoma wielkimi liczbami, by oszołomić nominalnie imponującym ich przyrostem, ale przecież na dobrą sprawę – nikt szczegółów nie rozumie (można domniemywać, że łącznie z tym, który tymi liczbami z mównicy rzuca). Nie inaczej było też w ostatnią sobotę, gdy prezes PiS (lat 73) zagrzewał i mobilizował, bił się w piersi (żart, żart) i podnosił poprzeczkę premierowi (lat 54), zachęcając go do startu w maratonie i pobicia wyniku Donalda Tuska (lat 65). Jeśli coś czytelnikowi zgrzyta na tej osi czasu, coś nie do końca współgra z zasadami fair play, to oczywiście, absolutna racja. No ale to polityka, nie sport.

W polityce, jak wiadomo, kiedyś liczyła się skuteczność, dziś - już tylko PR. Dlatego wicepremier polskiego rządu, lider większości parlamentarnej, może mówić „daliśmy radę”, podsumowując walkę z pandemią COVID-19, a argumentem za tym przemawiającym jest fakt, że „nikt nie umierał na ulicach”, co wskazywałoby, że benchmarkiem dla Polski są najbiedniejsze dzielnice stolic krajów rozwijających się, gdzie znaczna część populacji mieszka na ulicach i na nich umiera. W innych krajach z powodu COVID-19 chorzy umierali w szpitalach, domach i karetkach – dokładnie tak, jak w Polsce. W Polsce zaś statystyki zgonów mówią coś dokładnie odwrotnego niż przekaz płynący z góry: z pandemią COVID-19 poradziliśmy sobie wyraźnie gorzej, niż inne kraje, i to niekoniecznie dużo od nas bogatsze. Ba, nie tak dawno cieszyliśmy się, że zostawiliśmy w tyle dwa kraje „starej” UE, patrząc na PKB per capita z uwzględnieniem siły nabywczej – Portugalię i Grecję. Zła wiadomość – wskaźnik zgonów nadmiarowych w czasie pandemii w przeliczeniu na milion mieszkańców mamy dwukrotnie wyższy niż te dwa państwa. Eksperci nie mają wątpliwości, że to nie tylko zasługa diety śródziemnomorskiej, ale przede wszystkim podejścia do zarządzania pandemią, zwłaszcza jej trzema filarami: testowania, szczepień i przestrzegania środków bezpieczeństwa.

Minister zdrowia w mediach przekonuje, że wskaźniki umieralności w czasie pandemii Polacy zawdzięczają sami sobie, bo nie dbają o zdrowie, w przeciwieństwie do wielu innych zachodnich społeczeństw. Nie podlega dyskusji, że w obszarze profilaktyki chorób cywilizacyjnych mamy – jako społeczeństwo, ale też jako jednostki – wiele do zrobienia. Ale tego zrzucania odpowiedzialności za ewidentne – i wszystko wskazuje, popełnione świadomie – nie można przemilczeć. Gdy prezes PiS mówi o poziomie zaszczepienia przeciw COVID-19 „jest, jaki jest, to już kwestia decyzji obywateli” – trudno nie przypomnieć, że państwo zrobiło naprawdę niewiele, a na tle innych krajów, będących liderami w szczepieniach, praktycznie nic, by ochronić jak najszerzej choćby najbardziej narażoną na ciężki przebieg choroby część społeczeństwa, czyli seniorów.

Dzień przed konwencją PiS minister zdrowia stwierdził, że 3 czerwca na długo zostanie zapamiętany przez środowiska medyczne. Zabrzmiało niejednoznacznie – groźba li to była, czy obietnica? Uspokoić trzeba – obietnica. Ruszyła bowiem kampania „Zdrowe życie”. Pod auspicjami pary prezydenckiej, z zaangażowaniem Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Aktywów Państwowych, NFZ oraz PZU oraz rady naukowej, nieopodal Pałacu Prezydenckiego stanęła mobilna strefa zdrowia, w której można było, między innymi, wykonać podstawowe badania, w tym – jak zachęcano na Twitterze – poziomu glukozy oraz cukru (medycy zastanawiali się, czym te dwa badania się różnią, ale to czysta złośliwość… zapewne). Strefa ruszy w Polskę, na początek – jak informowano – do dziewięciu miast.

I tak się ciśnie pod palce pytanie, czy wyciągnięto jakiekolwiek wnioski z programu Profilaktyka 40+? Bo jednym z kluczowych było to, że lwia część tych (nielicznych w sumie), którzy się przebadali, to mieszkańcy największych miast. Z różnych, bardzo złożonych, ale też niezaskakujących powodów mają oni radykalnie lepszy dostęp do placówek medycznych, w tym do profilaktyki, niż mieszkańcy małych miejscowości i wsi. Jeśli mobilne strefy zdrowia w ogóle mają jakiś sens, poza czystym PR, to właśnie tam, z dala od Traktu Królewskiego i wielkomiejskich rynków. Nawet, jeśli ekipy telewizyjne będą musiały dalej dotrzeć.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

Małgorzata Solecka
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31