Jak pandemia COVID-19 wpłynęła na polską onkologię?

Fot. Getty Images/iStockphoto
Obszarem najbardziej dotkniętym przez pandemię COVID-19 w onkologii jest profilaktyka. Pacjenci bali się kontaktu z placówkami medycznymi, a co gorsza, część miejsc, w których realizowane są badania, była przez wiele tygodni, wręcz miesięcy, zamknięta – wynika z raportu, przedstawionego we wtorek w Narodowym Instytucie Onkologii.
Medexpress 2021-07-21 08:10

Raport „Wpływ pandemii Covid-19 na system opieki onkologicznej” dla NIO i Ministerstwa Zdrowia przygotowała grupa ekspertów.

W raporcie czytamy, że kluczowy wpływ na zmniejszenie liczby badań przesiewowych w Polsce miał komunikat prezesa NFZ wydany 15 marca 2020 r. o ograniczeniu wykonywania badań przesiewowych w celu uniknięcia ryzyka rozprzestrzeniania infekcji COVID-19. - Najbardziej ucierpiała cytologia, tj. badania przesiewowe w kierunku raka szyjki macicy. Jeśli chodzi o mammografię, miała ona bardzo duży spadek, ale na koniec roku 2020 wróciła do poziomu porównywalnego do tego sprzed pandemii – mówił prof. Piotr Rutkowski, wicedyrektor NIO. W okresie kwiecień - maj 2020 r. wykonano o 85 proc. mniej badań cytologicznych, o 94 proc. mniej mammografii i o 85 proc. mniej kolonoskopii, niż było to oczekiwane na podstawie badań w 2019 r. Biorąc pod uwagę okres marzec - wrzesień 2020 r., redukcja liczby badań cytologicznych wyniosła natomiast 50 proc. w stosunku do poprzedniego roku, mammograficznych - 39 proc., kolonoskopii - 28 proc.

Poza profilaktyką najmocniej ucierpiała rehabilitacja onkologiczna, bo większość ośrodków rehabilitacyjnych nie działała. W niektórych województwach spadek liczby wykonywanych w tym zakresie świadczeń wynosił 50 proc.

- Przeanalizowaliśmy również liczbę rozpoznań nowotworów. W roku 2020 możemy mówić o jej spadku wynoszącym ok. 20 proc. Mogłoby się wydawać, że są to szokujące dane, ale jeśli spojrzymy na wyniki innych krajów, okaże się, że jest to wynik przeciętny - mówił prof. Rutkowski. Redukcja nowych rozpoznań raka jelita grubego w okresie kwiecień - maj 2020 r. wyniosła 26 proc., a w skali całego zeszłego roku - 13,5 proc. W przypadku raka płuca nastąpił spadek o 14 proc, a w przypadku raka piersi zmniejszenie liczby nowych hospitalizacji wyniosło 11 proc.

Prof. Rutkowski podkreślał, że liczba konsyliów, choć mniejsza niż w 2019 roku, pozostała na poziomie z roku 2018, co oznacza, że jeśli chory miał zdiagnozowany nowotwór, to trafiał do leczenia. I to bez większych, znaczących opóźnień.

- Jeśli chodzi o procedury, duży spadek odnotowało leczenie chirurgiczne, o czym mówiliśmy od początku. Jeśli we właściwym momencie nie było rozpoznania, chory nie mógł być leczony. Ponadto część procedur chirurgii onkologicznej jest realizowana poza ośrodkami onkologicznymi, w szpitalach wielospecjalistycznych, które były często przekształcane na potrzeby walki z pandemią – tłumaczył ekspert.

Najmniej dotknięte ograniczeniami były procedury chemioterapii i radioterapii. Wyjątkiem była druga fala pandemii, w której spadły one o 50 proc.

- W przypadku programów lekowych - liczba chorych, którzy byli w ich ramach leczeni, w okresie pandemii wzrosła. Pacjenci byli kierowani do ośrodków onkologicznych, nie było zatem rozproszenia programów na inne jednostki. Dodatkowo podczas pandemii zwiększyła się liczba programów lekowych, choćby o programy dotyczące raka płuca i raka piersi - przypomniał prof. Rutkowski.

- Przeanalizowaliśmy również szybkość rozpoczęcia leczenia, czyli terminowość realizacji procedur po pierwszym kontakcie. Jeśli pacjent miał już rozpoznanie i trafił do ośrodka onkologicznego, leczenie przebiegało bez większych problemów. Nie widzimy też wielkiej nadumieralności z powodu nowotworów, bo większość zgonów ma jednak związek z Covid-19. Są jednak nowotwory, gdzie większą liczbę zgonów widać szczególnie i jest to m.in. rak płuca – mówił onkolog.

Autorzy raportu podkreślają, że śmiertelność Covid-19 u pacjentów onkologicznych jest wyższa od oczekiwanej na podstawie wieku, ale tylko w niektórych nowotworach, przede wszystkim w raku płuca, trzustki, wątroby i w nowotworach hematologicznych. W ocenie autorów, w przypadku raka płuca wydaje się mieć to związek z samą istotą choroby, dotyczącą układu oddechowego. Przyczyną może być także zmniejszenie monitorowania chorych z przewlekłym zakażeniem wirusowym wątroby na oddziałach zakaźnych (rak wątrobowokomórkowy), czy koniecznością szybkiej diagnostyki i terapii (rak trzustki). W większości nowotworów, np. w raku piersi, jelita grubego, gruczołu krokowego, czy czerniaka, wpływu COVID-19 na śmiertelność nie widać.

Wpływ pandemii na polską onkologię widać też od strony finansów szpitali onkologicznych, które, jak mówił prof. Jan Walewski, dyrektor NIO, mają znacząco wyższe koszty funkcjonowania, co związane jest m.in. z koniecznością zabezpieczenia ogromnej liczby środków ochrony indywidualnej a także intensywnym testowaniem pacjentów, a także personelu (choć od wiosny, gdy lwia część pracowników placówek onkologicznych się zaszczepiła przeciw COVID-19, testowanie personelu odbywa się już znacznie rzadziej).

PDF

Zobacz także