Szczyt Zdrowie 2020: Jakie działania należy podjąć, aby schizofrenia nie była obciążeniem dla systemu?

Fot. MedExpress TV
- Konsekwencje chorobowe w postaci rent i niezdolności do pracy są olbrzymie, jeśli chodzi o choroby psychiczne i zaburzenia zachowania - powiedział Medexpressowi dr Jakub Gierczyński z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie.
Medexpress 2020-06-17 08:50

Wiemy, że schizofrenii towarzyszą schorzenia somatyczne. Jednym z nich jest zespół metaboliczny, jego składowe takie jak: nadciśnienie, otyłość, cukrzyca. Jakie zatem działania należy podjąć, aby schizofrenia nie była obciążeniem z perspektywy systemowej?

Rozmawiamy dzisiaj na temat schizofrenii, ale wcześniej rozmawialiśmy o kardiologii, mówimy o cukrzycy. Coraz bardziej mamy pojęcie multidyscyplinarne, jeżeli chodzi o spojrzenie na choroby. Mówimy o cukrzycy, że ma powikłania sercowo-naczyniowe. Mówimy o schizofrenii, że ma powikłania kardio-metaboliczne. Patrzymy holistycznie na pacjenta, na jego ścieżkę. Schizofrenia jest doskonałym przykładem na ścieżkę pacjenta, ponieważ, proszę sobie wyobrazić, wydajemy na leczenie pacjentów, na psychiatrię i leczenie uzależnień, około 3 miliardów złotych, jeżeli chodzi o NFZ. Natomiast ZUS wydaje około 6 miliardów złotych. Konsekwencje chorobowe w postaci rent i niezdolności do pracy są olbrzymie, jeśli chodzi o choroby psychiczne i zaburzenia zachowania. Sama schizofrenia, generując około 600 milionów złotych wydatków Narodowego Funduszu Zdrowia, generuje miliard dwieście milionów wydatków ZUS-u. Mówię o tym, ponieważ za te wszystkie wydatki po stronie ZUS-u odpowiada albo niewłaściwie leczona, albo niewłaściwie kontrolowana choroba, która generuje absencje chorobowe lub trwałą niezdolność do pracy, czyli renty. I teraz, kiedy patrzymy na leczenie schizofrenii, to proszę sobie wyobrazić, że tych 600 milionów, które wydaje Fundusz, aż 500 milionów wydaje na hospitalizację. Oczywiście, model opieki środowiskowej wychodzący i realizujący Narodowy Plan na Rzecz Zdrowia Psychicznego, priorytety ministra zdrowia w zakresie psychiatrii, kieruje tę opiekę na opiekę środowiskową (ambulatorium, opieka domowa). I teraz chcielibyśmy mieć taki model opieki i takie leki, które będą nam pozwalały pacjenta z chorobą psychiczną leczyć w warunkach domowych lub opieki środowiskowej. Chcielibyśmy, żeby lek kontrolował objawy schizofrenii a jednocześnie miał najbardziej korzystne działania niepożądane lub też przy okazji jeszcze, jak to się stało przy cukrzycy, że refundacja flozyn doprowadziła do redukcji powikłań sercowo-naczyniowych, czyli flozyny i inkretyny nie tylko kontrolowały cukrzycę, ale również obniżały powikłania cukrzycy, i podobnie mamy z lekami przeciwschizofrenicznymi. I tutaj mamy bardzo dobrą sytuację dla chorych, że jest refundowana większość tych leków działających w schizofrenii. Jest lek długodziałający podawany raz na miesiąc, od stycznia 2020 roku jest refundowany lek długodziałający podawany raz na trzy miesiące. Fantastyczna więc możliwość terapii pacjentów psychiatrycznych, podawanie raz na trzy miesiące długodziałającego leku, który kontroluje działanie. Natomiast jeżeli w schizofrenii leczymy (mówi o tym prof. Woron, prof. Heitzman, prof. Samochowiec i inni w swoich wykładach) mamy do czynienia albo z przyrostem masy ciała albo z powikłaniami kardiologicznymi. Klinicyści chcieliby mieć taki lek, który kontroluje nie tylko objawy schizofrenii, ale również zapobiega takim powikłaniom jak np. przyrost masy ciała, wystąpienie cukrzycy, nadciśnienia, czy też powikłań kardiologicznych, takich jak: zaburzenia rytmu. Taki lek mamy. To jest lurazydon. Myślę, że to będzie kontynuacja dobrej passy refundacji leków w schizofrenii. Jest pozytywna rekomendacja prezesa AOTMiT na refundację lurazydonu dla nielicznej grupy pacjentów ( około 3-4 tysięcy pacjentów chorujących na schizofrenię, u których chcemy uniknąć przyrostu wagi oraz powikłań kardiologicznych w postaci zaburzeń rytmu i nadciśnienia). Ten lek ma udowodnioną skuteczność w zapobieganiu rozwojowi tych powikłań.

Czy w ostatnich latach nastąpiła poprawa jeśli chodzi o dostęp do refundacji w przypadku nowych terapii w schizofrenii? Jak Pan to ocenia?

Nastąpiła poprawa. Chorzy w Polsce mają dostęp do właściwie wszystkich leków stosowanych w leczeniu schizofrenii, istniejących w zaleceniach Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Wzmiankowany przeze mnie lurazydon jest jeszcze takim wyjątkiem, na który oczekujemy. Od lipca 2018 roku został zrefundowany długodziałający lek podawana raz na miesiąc, podawany od stycznia 2020 roku i długodziałający podawany raz na trzy miesiące. Być może jeszcze w tym roku będzie zrefundowany następny lek dla nielicznej grupy pacjentów, który nie tylko, że nie generuje znaczącego budżetu na refundację (miesięczna terapia kosztuje kilkaset złotych), ale również generuje oszczędności wynikające z redukcji hospitalizacji nawet o 60 procent, lepszą kontrolę schizofrenii i jej powikłań. Ten trend jest więc wyraźny. Optymalizacja opieki nad pacjentem z każdą chorobą, a w tym przypadku ze schizofrenią jest oparta na dwóch nogach tj. opiece i dostępie do technologii medycznych. W schizofrenii pracujemy nad modelem opieki, mówią o niej profesorowie: Gałecki, Samochowiec, Heitzman, którzy kierują ją na opiekę środowiskową. Chodzi o to, żeby 90 procent kosztów nie przeznaczać na koszty hospitalizacji, i dwa – dostęp do technologii lekowych. I ten dostęp stopniowo się im poprawia. Myślę, że w tym roku osiągniemy już optymalny, europejski model dostępu do technologii lekowych w leczeniu schizofrenii.

PDF

Zobacz także