Krajowa Sieć Onkologiczna to nie Narodowy Instytut Onkologii!

Fot. MedExpress TV
Na nowo rozgorzała dyskusja nad Narodowym Instytutem Onkologii (NIO) oraz Krajową Siecią Onkologiczną (KSO). Nadal nie doczekaliśmy się informacji o kształcie NIO, a już mamy koncepcję KSO. Ale to dobrze…
Krzysztof Giannopoulos 2018-08-16 11:43

We wcześniejszych wystąpieniach analizowałem oczekiwany kształt NIO, który by nawiązywał do instytutu naukowego zajmującego się tzw. „badaniami nad rakiem” – Cancer Research. Planowany Instytut mógłby się wzorować na NCI (National Cancer Instutute), który jest częścią amerykańskiej rządowej agencji National Institutes of Health (NIH). Do zadań NCI należy finansowanie zarówno podstawowych, translacyjnych i klinicznych badań związanych z nowotworami.

Co prawda koncepcja nie jest nowa i ewoluowała od 5 sierpnia 1937 roku, kiedy powstał NCI - nadal nikogo nie trzeba przekonywać jak istotnym problemem są nowotwory. W mojej ocenie formułę NCI, jako ośrodków skoncentrowanych na nauce, można zmodyfikować uwzględniając obecne trendy nowoczesnej nauki (min.: bioinformatyka) oraz lokalne możliwości i ograniczenia, jako wirtualny instytut lub tak naprawdę część większej agendy badawczej - Agencji Badań Medycznych (ABM). Znów będę parafrazował sytuację w Stanach Zjednoczonych - NCI jest częścią NIH.

Także koncepcja może okazać się spójna z planami utworzenia ABM, w ramach której może w przyszłości powstać oddzielna część skoncentrowana na onkologii – jako, że operujemy skrótami: NIO może być częścią ABM. Chorzy jednak dopiero w dłuższej perspektywie mogą skorzystać z działania NIO w omawianej formule, a potrzeby medyczne są już teraz.

Wydaje mi się, że podobny problem zauważyli członkowie NIO koncentrując się na KSO. KSO – czyli polska formuła komprehensywnych centrów onkologii jest bardzo potrzebna. Widać to już po pierwszych komentarzach ekspertów oraz organizacji pacjenckich. Ja również jestem entuzjastą takiej idei, jednak proponowałbym stopniowe odchodzenie od sztywnych koncepcji centralizacji, w kierunku onkologii projakościowej, skoncentrowanej na chorym.

Koncepcja krajowego i wojewódzkich ośrodków koordynujących już teraz budzi wiele kontrowersji i przeciwko niej pośrednio wystąpią autorzy Cancer Planu. Min.: chodzi o kwestię onkologii akademickiej, która nie może być pominięta w planach reformy systemu. Niewątpliwie pewna koncentracja jest potrzebna, ale nie może się ona kończyć na jednym ośrodku w województwie. Nie wyobrażam sobie jednego ośrodka koordynującego w stolicy, która jest również stolicą województwa.

Podobnie sytuacja wygląda np.: w miastach uniwersyteckich, gdzie istnieją bardzo dobre ośrodki uniwersyteckie jak również centra onkologii i szpitale wojewódzkie – w każdym z nich chory powinien mieć dostęp do pełnej opieki onkologicznej. W mojej ocenie w Polsce potrzebnych jest jednak więcej niż 16 komprehensywnych centrów onkologii. Wynika to zarówno z potrzeb, dostępności do wykształconej kadry jak również logistyki leczenia chorych.

Nie wyklucza to jednak specjalizacji w określonych typach - szczególnie rzadkich nowotworów, tutaj jednak wybór powinien wynikać ze specjalizacji i doświadczenia ośrodka, a nie być przypisany do lokalnej lub krajowej koordynacji. Włączenie do KSO powinno gwarantować pełne i nielimitowane finansowe w ramach DILO, co nie znaczy, wszystkie ośrodki wewnątrz sieci byłyby jednakowo finansowane.

I właśnie tutaj jest miejsce na wprowadzanie narzędzi płatności zależnych od wskaźników jakościowych, żeby najlepsze ośrodki otrzymywały najwięcej pieniędzy. Wtedy ośrodkom zależy na jak najlepszej, kompleksowej opiece nad chorym onkologicznym, a przecież w końcu o to jest ostatecznym celem komprehensywnej opieki onkologicznej.

Prof. dr hab. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej, Uniwersytet Medyczny w Lublinie i lekarz kierujący Oddziałem Hematologicznym, Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej

PDF

Zobacz także