Koronawirus 2019-nCoV:

Najgorsze dopiero przed nami?

Tomasz Kobosz

Opublikowano 23 stycznia 2020, 13:57

Źródło: Youtube/CCTV
Tomasz Kobosz

Opublikowano 23 stycznia 2020, 13:57

W Wuhan i Huanggang mieszka łącznie ponad 17 mln ludzi. Od czwartku rano do zamkniętych miast praktycznie nie można wjechać, ani z nich wyjechać. Zawieszono połączenia lotnicze, kursy pociągów pasażerskich i autobusów. W samym Wuhan wstrzymano kursowanie publicznych środków transportu – autobusów, metra i promów przez szeroką na niemal 2 km rzekę Jangcy. Mieszkańcom zalecono unikanie miejsc publicznych i ograniczenie wychodzenia z domu do niezbędnego minimum.

Podobne ograniczenia wprowadzono w miastach Xianning i Chibi. W Pekinie zamknięto dla turystów słynne Zakazane Miasto.

Najnowszy (czwartek, g. 20) bilans epidemii – ponad 650 chorych i 18 ofiar śmiertelnych. Poza Chinami przypadki zachorowań odnotowano w Tajlandii, Japonii, Korei Południowej, Tajwanie, Singapurze, Wietnamie, USA i w Szkocji.

Objawy wywoływane przez koronawirus 2019-nCoV przypominają zakażenie wirusem SARS, który w latach 2002-2003 zabił 774 osoby. Należą do nich: gorączka, dreszcze, bóle mięśniowe, katar, kaszel oraz duszności. W badaniu radiologicznym widoczne są cechy wirusowego zapalenia płuc z rozlanymi obustronnymi naciekami. U ciężej chorych rozwija się zagrażająca życiu niewydolność oddechowa.

Pierwsze interpretacje wyników badania kodu genetycznego wirusa sugerowały, że „pacjent zero” mógł się zarazić poprzez kontakt z wężem (na będącym epicentrum epidemii targu spożywczym w Wuhan, opisywanym przez media jako „rybny”, handluje się – oprócz ryb i owoców morza, także mięsem świń, owiec, osłów, wielbłądów oraz – nielegalnie – wielu dziwo żyjących zwierząt – np. lisów, borsuków i różnych gadów. Później doradca medyczny rządu Zhong Nanshan wskazał jako prawdopodobne źródła również borsuki i szczury.

W czwartek wieczorem Światowa Organizacja Zdrowia zdecydowała, że jest jeszcze zbyt wcześnie na ogłoszenie międzynarodowego stanu zagrożenia zdrowia publicznego (ang. Public Health Emergency of International Concern - PHEIC).

Dyrektor generalny WHO Tedros Ghebreyesus zapewnił, że nie oznacza to, że sytuacja nie jest traktowana z najwyższą powagą. - Nie miejmy złudzeń, to jest sytuacja nadzwyczajna - podkreślił Ghebreyesus, wyjaśniając, że decyzja o nieogłaszaniu PHEIC wynika z tego, że liczba zakażonych poza Chinami nie jest duża, a w samym Państwie Środka wirus wydaje się przenosić przede wszystkim pomiędzy członkami rodzin i pracownikami ochrony zdrowa opiekującymi się chorymi. Ghebreyesus zaznaczył też, że - w ocenie WHO - kroki podjęte przez chińskie władze są właściwe i wyraził nadzieję, że okażą się one skuteczne.

Czy najgorsze dopiero przed nami? Najprawdopodobniej - tak. W sobotę zaczyna się bowiem najważniejsze, a przy tym najbardziej „rodzinne” chińskie święto Nowego Roku (zwane też Świętem Wiosny). Setki milionów mieszkańców Państwa Środka wybierze się w podróż do krewnych w rodzinnych miejscowościach, innych regionach Chin czy za granicą. Liczba zakażeń wystrzeli w górę.

Źródła: CNN / Reuters / CCTV

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

chiny / wuhan / koronawirus / COVID-19 / PHEIC
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31