Nowelizacja planu finansowego NFZ z pozytywną opinią

Komisje Zdrowia oraz Finansów Publicznych wydały pozytywną opinię na temat zmian w planie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia. Budżet Funduszu wzrośnie o nieco ponad 4 mld zł. Jednak są i niemiłe niespodzianki. Najważniejsza dotyczy wydatków na POZ.
Medexpress 2019-05-17 07:56

Komisja Finansów Publicznych wydała pozytywną opinię w środę. W czwartek projektem zmian zajęła się Komisja Zdrowia.

Posłowie pytali, w jaki sposób oszacowano wzrost przychodów Funduszu. Usłyszeli, że 4 mld złotych dodatkowych wpływów to środki, które poza planem wpłynęły lub wpłyną do końca roku z tytułu składki zdrowotnej. Ok. 970 mln zł to kwota składek z tytułu „trzynastki” dla emerytów i rencistów. Ponad 3 mld zł – to składki, które ponad zakładany plan wpłyną, dzięki dobrej sytuacji gospodarczej, niskiemu bezrobociu i rosnącym płacom. Prezes Funduszu Andrzej Jacyna zapewniał, że lepszy spływ składki zaplanowano z wystarczającą ostrożnością, czyli do NFZ rzeczywiście powinny one trafić do końca roku, jednak nawet gdyby się tak nie stało, nie ma obawy, że płatnik nie będzie w stanie uregulować zobowiązań. NFZ ma jeszcze do dyspozycji 900 mln zł z ubiegłorocznej dotacji budżetu państwa w funduszu rezerwowym, są też środki, którymi bezpośrednio dysponuje prezes Funduszu.

Posłów interesował również podział środków między poszczególne segmenty systemu. Posłanka Elżbieta Gelert (PO-KO) dopytywała o wzrost nakładów na POZ, który – według planu finansowego – ma wynieść miliard złotych. To oznacza, że budżet podstawowej opieki zdrowotnej ma wzrosnąć o ok. 9,4 proc. - Jakie nowe zadania otrzyma podstawowa opieka zdrowotna? – pytała posłanka.

Odpowiedź? Okazuje się, że wzrost nakładów na POZ jest wyłącznie zabiegiem księgowym i wynika – jak tłumaczył prezes Jacyna – „z metodologii tworzenia planów finansowych na poziomie oddziałów”. Chodzi o to, że dyrektorzy planując wydatki „pożyczają” część środków z rubryki „POZ” i rozdysponowują je na inne rodzaje świadczeń. POZ na pewno nie dostanie więc dodatkowego miliarda złotych. - Być może świadczeniodawcy w podstawowej opiece zdrowotnej otrzymają nieco większe stawki w tym roku, ale na pewno nie będą one tak duże, jak wynikałoby to z sumy, którą przewiduje nowelizacja – powiedział Jacyna. Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich zareagował błyskawicznie: - Mam nadzieję, że pan prezes po prostu się pomylił. Jaki przepis pozwala, przy tworzeniu planu, nie zabezpieczyć całości kwoty na dany rodzaj świadczeń? – pytał. Odpowiedź szefa NFZ? Przepisu nie ma, natomiast taka była praktyka od wielu lat.

Posłowie PiS chwalili NFZ i Ministerstwo Zdrowia za przygotowaną nowelizację, natomiast zarówno opozycja jak i goście Komisji Zdrowia, przedstawiciele organizacji pracodawców, Naczelnej Izby Lekarskiej, organizacji przemysłu farmaceutycznego, zwracali uwagę na jej niedostatki: brak wzrostu nakładów na stomatologię i refundację – co oznacza, że w praktyce nakłady owe maleją (spada ich udział w budżecie na świadczenia zdrowotne).

Posłowie pytali też o zmiany wycen, przede wszystkim o to, dlaczego NFZ podwyższa wyceny szpitalom pierwszego i drugiego poziomu sieci. Zwracali uwagę, że prowadzi to do sytuacji, że ta sama procedura w szpitalach trzeciego poziomu sieci musi być wykonywana za mniejsze pieniądze. A wcale, wbrew twierdzeniom płatnika, nie musi to prowadzić do przesunięcia puli prostych zabiegów do szpitali niższego poziomu. – To pacjent decyduje o wyborze szpitala. Szpital trzeciego stopnia nie może odesłać pacjenta z wyrostkiem. Musi go przyjąć i zoperować za niższą stawkę – przypominała Elżbieta Gelert.

PDF

Zobacz także