„Dzika restrukturyzacja" zamiast reformy. PTLM krytycznie o nowym rozporządzeniu MZ
Opublikowano 25 lutego 2026 10:22
Stanowisko nr 1/2026 z dnia 24 lutego 2026 r. odnosi się do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 stycznia 2026 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie sposobu ustalania ryczałtu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej. PTLM deklaruje, że popiera „starania wypracowania racjonalnych mechanizmów wspierających planową i kontrolowaną restrukturyzację szpitali, opartą przede wszystkim na potrzebach zdrowotnych" - ale zaproponowany instrument, w ocenie Towarzystwa, takich przesłanek nie spełnia.
„Nikt nie wyznaczył jasnych zasad"
Prezes PTLM lek. Marcin Karolewski wskazuje, że źródłem problemu jest brak jakichkolwiek odgórnych wytycznych co do kształtu systemu szpitalnictwa. „Nikt im nie powiedział odgórnie - ma być tyle i tyle łóżek szpitalnych na 100 tys. mieszkańców, w powiecie ma być jeden szpital lub szpitale powiatowe mają mieć tylko oddziały podstawowe, jak interna, chirurgia, pediatria. Zaczyna się chaotyczna walka o istnienie każdego oddziału" - mówi Karolewski.
W stanowisku PTLM czytamy: „System potrzebuje sternika, a nie syndyka masy upadłościowej." Towarzystwo zwraca przy tym uwagę, że poziom zadłużenia szpitali - zwłaszcza powiatowych - przekracza 25 mld zł, a jego główną przyczyną są błędy systemowe: nieprawidłowa wycena świadczeń zdrowotnych. Tymczasem zamiast narzędzi wspierających redukcję zadłużenia „proponuje się kolejne programy inwestycyjne lub nagrody finansowe za niewykonanie świadczeń zdrowotnych".
Płacić za nieleczenie - i skąd wziąć alternatywę dla pacjenta?
Anna Gołębicka, wiceprzewodnicząca Rady Naczelnej PTLM, zwraca uwagę na fundamentalną sprzeczność proponowanego rozwiązania: „Nie możemy jednocześnie nie płacić za nadwykonania, a płacić za niewykonania. Pacjentów z zamkniętych oddziałów trzeba gdzieś leczyć czego już nie gwarantuje rozporządzenie." Przypomina też, że analogiczny model - pobierania ryczałtu bez wykonywania świadczeń - był stosowany w czasach pandemii COVID-19 i publicznie określany mianem „długu zdrowotnego", który szpitale musiały nadrabiać w kolejnych latach. „Pomysł na zamykanie oddziałów bez planu, z opcją, że jakby co będzie to wina powiatu, wydaje się zagrażające pacjentom, a nie ratujące systemu" - ocenia Gołębicka.
Inwestycje, które mogą blokować reformę
PTLM podnosi też kwestię, która rzadko pojawia się w debacie publicznej: nieprzemyślane inwestycje mogą skutecznie uniemożliwić późniejszą restrukturyzację. Karolewski ilustruje to obrazową analogią: „To trochę tak, jakbyśmy mieli samochód, który potrzebuje nowego silnika, ale jest ogłoszony program na darmowe malowanie (...). Mamy pięknie pomalowany samochód, ale z zepsutym silnikiem." W praktyce oznacza to, że szpitale remontują nierentowne oddziały ze środków dotacyjnych - a potem nie można ich zamknąć, bo wiążą je mechanizmy trwałości inwestycji, zwłaszcza unijnych. Towarzystwo wskazuje, że system IOWISZ nie jest obecnie wystarczającym narzędziem oceniającym zasadność takich inwestycji.
Czego domaga się PTLM?
W stanowisku Towarzystwo ponawia wcześniejsze apele o przygotowanie strategii i mapy restrukturyzacji szpitali - z odgórnym określeniem celów, minimalnego obszaru zabezpieczenia poszczególnych szpitali oraz świadczeń medycznych, opartych o racjonalnie zaktualizowane mapy potrzeb zdrowotnych. Postuluje też koordynację wszystkich poziomów systemu (lecznictwo szpitalne z poszpitalną opieką w AOS), zrównoważenie i urealnienie wyceny wszystkich świadczeń - w szczególności nad pacjentem starszym i wielochorobowym - oraz właściwą alokację zasobów opartą o dane demograficzne i epidemiologiczne.
Pełne stanowisko dostępne jest na stronie PTLM.











