Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
Felieton Małgorzata Solecka

Kto oszukuje? O zdrowiu, PKB i politycznej krótkowzroczności

MedExpress Team

Małgorzata Solecka

Opublikowano 22 stycznia 2026 07:23

To budżet zapaści w ochronie zdrowia – ocenił prezydent Karol Nawrocki, ogłaszając decyzję o podpisaniu ustawy budżetowej na 2026 roku i odesłaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego. – To budżet, w którym na zdrowie przeznaczamy rekordowe ćwierć miliarda złotych – ripostuje rząd.
Kto oszukuje? O zdrowiu, PKB i politycznej krótkowzroczności - Obrazek nagłówka

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Budżet zdrowia na 2026 rok budzi kontrowersje: Prezydent ocenia go jako „budżet zapaści”, podczas gdy rząd chwali się rekordowymi wydatkami na zdrowie.
  2. Wysokie wydatki, ale z ogromną luką: Choć przewidziano rekordowe nakłady, szacuje się, że mogą one być niewystarczające, a luka w budżecie może wynieść nawet 30 miliardów złotych.
  3. Starzejące się społeczeństwo to poważne wyzwanie: Rosnące koszty leczenia seniorów będą wywierać ogromną presję na system ochrony zdrowia, a politycy unikają dyskusji o długoterminowych rozwiązaniach.
  4. Brak konkretnych reform: W debacie brakuje propozycji dotyczących zwiększenia danin czy fundamentalnych reform systemu zdrowia, co może prowadzić do „oszustwa międzypokoleniowego”.

Rzadko się zdarza, by z dwóch stron barykady padały zdania, którym można przypisać niemal identyczny stopień fałszu, nawet jeśli zawierają sporą dawkę prawdy. Zapaść w ochronie zdrowia trwa, budżet na ten rok nie zmienia stanu rzeczy, może zapaść się pogłębić, ale została zaprojektowana przez politycznych przyjaciół urzędującego prezydenta i pomijanie tego faktu, choć zrozumiałe, jednocześnie fałszuje rzeczywistość. Z drugiej strony, nie od dziś wiadomo, że zawodnik gra tak, jak przeciwnik pozwala – a w obszarze ochrony zdrowia pozwala na bardzo wiele, choćby dlatego, że największa partia koalicyjna chełpi się, że w tym roku na zdrowie wydamy 6,81 proc. PKB. Tego, że będzie to PKB z 2024 roku próżno na grafice Koalicji Obywatelskiej (#BudżetPrzyspieszenia) szukać. Nie ma nawet drobnego, acz widocznego uzbrojonym okiem, druku. Nie ma ani słowa o „oszukańczej metodologii”, którą posłowie KO – słusznie – zarzucali politykom PiS, gdy sami byli w opozycji. Byt kształtuje świadomość, a jeszcze lepiej – zajmowana aktualnie na scenie politycznej pozycja.

Jest oczywiście faktem, że pieniądze na zdrowie będą rekordowo wysokie – i wiadomo również, że ich zabraknie. Ile, przekonamy się w trakcie roku. Luka może wynieść kilkanaście miliardów złotych (jeśli uda się „coś” zrobić z ustawą o wynagrodzeniach minimalnych a program oszczędnościowy przyniesie jakiekolwiek rezultaty), może wynieść i trzydzieści miliardów.

To jednak ciągle drobiazgi, jeśli wziąć pod uwagę perspektywę długoterminową. O przedstawionym kilka tygodni temu raportu FPP na temat luki finansowej w perspektywie długoterminowej (kilkunastu lat, zaledwie) mało kto chyba pamięta. Politycy wolą nie myśleć a na pewno nie mówić o wyzwaniach, jakie wiążą się ze starzeniem się społeczeństwa, również w obszarze ochrony zdrowia. Wyzwaniach zarówno po stronie kosztowej jak i przychodowej, bo starzejące się społeczeństwo to również niższe wpływy z danin publicznych. W debacie (której de facto nie ma), jeśli już pojawiają się jakieś głosy – czytaj, jeśli ktoś w ogóle zauważa problem – padają co najwyżej sformułowania dobrze znane, których wdrażalność na razie nie została potwierdzona empirycznie, przynajmniej w polskich warunkach. Forum Obywatelskiego Rozwoju (związane z prof. Leszkiem Balcerowiczem, który pochwalił ostatnio Konfederację za realizm programu gospodarczego) w opublikowanym we wtorek raporcie pochyla się – w dość specyficzny sposób – nad finansowaniem ochrony zdrowia w kontekście starzenia się społeczeństwa. Specyficzny, bo abstrahujący od podstawowej informacji o odbiegającym od europejskich standardów poziomie nakładów publicznych na zdrowie. Czytamy natomiast w dokumencie: „W Polsce szacuje się, że 80 proc. kosztów leczenia refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia dotyczy zaledwie 20 proc. populacji, co ilustruje koncentrację wydatków w starszych, schorowanych grupach wiekowych. Wraz ze wzrostem odsetka seniorów, koszty te będą rosły w sposób wykładniczy, wywierając ogromną presję na budżet państwa”.

Wnioski? Ani słowa o zwiększeniu danin, czy to w formie składki zdrowotnej czy podatków, pośrednich lub bezpośrednich. „Dane demograficzne i prognozy finansowe nie pozostawiają złudzeń: publiczne systemy ZUS i NFZ w obecnej, zbiurokratyzowanej i monopolistycznej formie są niewypłacalne. Kontynuowanie obecnej polityki jest formą oszustwa międzypokoleniowego, w którym państwo składa obietnice, których matematycznie nie jest w stanie dotrzymać. Problem ten wymaga fundamentalnej, rynkowej reformy, opartej na promocji prywatnych oszczędności, dobrowolnych ubezpieczeń i konkurencji między dostawcami usług”.

To, oczywiście, jedna z opcji, jaką politycy powinni rozważyć. Ale na pewno nie panaceum na problemy systemu. Ani obecne, ani te, które nadejdą.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także