Lekarze ostrzegają: cięcia w AOS cofną diagnostykę i wydłużą ścieżkę pacjenta
Opublikowano 27 marca 2026 07:17
Z tego artykułu dowiesz się:
- Szpitale zmieniają podejście do leczenia: W obliczu cięć finansowych z NFZ, dyrektorzy szpitali planują ograniczenie liczby procedur, co może wydłużyć czas oczekiwania na badania nawet do przyszłego roku.
- Nadwykonania pod ostrzałem: Opozycja i przedstawiciele samorządu lekarskiego krytykują plany NFZ dotyczące finansowania nadwykonań, wskazując na realne zagrożenia dla pacjentów.
- Wpływ na diagnostykę: Obniżenie wycen procedur diagnostycznych może prowadzić do opóźnień w diagnozowaniu chorób, w tym nowotworów, co może zagrażać zdrowiu pacjentów.
- Praca lekarzy w niepewności: Wprowadzone zmiany mogą sprawić, że lekarze będą zarabiać mniej, wykonując mniej świadczeń, a niektórzy z nich mogą stracić pracę, co wpłynie na jakość opieki medycznej.
Spór wokół planów NFZ dotyczących zmian w finansowaniu nadwykonań w AOS – na razie w badaniach kosztochłonnych – nie ustaje. W czwartek o stanowisko MZ w tej sprawie dopytywała opozycja, nie zostawiając suchej nitki na pomyśle Funduszu, swoje stanowisko zaprezentowali też dziennikarzom przedstawiciele samorządu lekarskiego.
Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, dr n. med. Klaudiusz Komor podkreślał, że w medycynie określenie „nadwykonania” nie jest uzasadnione, bo pacjenci otrzymują pomoc wtedy, gdy jest im potrzebna. Skutkiem obniżenia wycen w newralgicznym obszarze diagnostyki będą, według samorządu lekarskiego, oczywiście wydłużone kolejki, ale też wzrost hospitalizacji diagnostycznych – szybciej będzie można wykonać badania w szpitalu, ale pobyt w szpitalu, zwłaszcza dla osób starszych, gdy nie jest konieczny, nie jest dobrym wyborem (choćby dlatego, że rośnie ryzyko zakażenia krążącymi w szpitalach drobnoustrojami, w tym bakteriami lekoopornymi). Choroby, również choroby onkologiczne, będą diagnozowane z opóźnieniem – co prawda cięcia nie będą dotyczyć pacjentów z kartą DiLO, ale karta DiLO stosunkowo rzadko wystawiana jest przy podejrzeniu choroby nowotworowej. Jakub Kosikowski, rzecznik NIL, przypominał początki pakietu onkologicznego i karty DiLO, gdy NFZ ostrzegał lekarzy – zwłaszcza POZ – że w przypadku zbyt wysokiego odsetka niepotwierdzonych w diagnozie kart DiLO, będą na nich nakładane kary. Efekt? Lekarz POZ woli pacjenta kierować na badania bez karty DiLO, która wystawiana jest – w blisko połowie przypadków – dopiero na etapie leczenia szpitalnego, wręcz przed samym konsylium.
Podczas czwartkowego spotkania w NIL bardzo mocno wybrzmiało przekonanie, że wbrew zapowiedziom i deklaracjom NFZ, zmiany wcale nie spowodują, że świadczeniodawcy zaproponują lekarzom nowe, niższe, kontrakty. Ponieważ cięcie jest za głębokie (podmioty miałyby stracić 60 proc. nominalnej stawki), bardziej będzie się opłacać nie robić nadwykonań wcale: każde tak wycenione świadczenie będzie bowiem przynosić straty. Lekarze przyznają, że będą zarabiać mniej, wykonując mniej świadczeń, przyjmując mniej pacjentów. Niektórzy stracą dotychczasową pracę (co może spowodować pożądany przez NFZ efekt w postaci obniżenia oczekiwań płacowych przez lekarzy w niektórych specjalizacjach, ale to jedynie możliwy, ale wcale nie pewny scenariusz).
Tematy
DiLO / NFZ / samorząd lekarski / Komo / limitowanie świadczeń / kolejki / nadwykonania / lekarze / onkologia / Klaudiusz Komor / kontrakty / NIL / diagnostyka











