NIK sprawdza czy szpitale są gotowe na blackout
Opublikowano 27 marca 2026 08:25
Z tego artykułu dowiesz się:
- Polskie szpitale są przygotowane na blackout, jednak kontrola NIK ujawnia niepokojące niedociągnięcia w systemach awaryjnego zasilania, które mogą zagrażać bezpieczeństwu pacjentów.
- Wszystkie badane placówki dysponują agregatami prądotwórczymi, ale w niektórych przypadkach brakuje nowoczesnych rozwiązań, takich jak automatyczne uruchamianie, co wydłuża czas reakcji w sytuacjach kryzysowych.
- Systemy UPS, które zapewniają ciągłość zasilania kluczowych urządzeń medycznych, są zainstalowane w 13 z 15 szpitali, jednak w dwóch przypadkach ich wdrożenie pozostawia wiele do życzenia.
- Problemy z serwisowaniem sprzętu oraz braki w dokumentacji technicznej są powszechne, co podkreśla, jak ważne jest regularne sprawdzanie i aktualizowanie procedur związanych z systemami zasilania.
- Wnioski NIK wskazują na potrzebę zmian, które mogłyby poprawić bezpieczeństwo pacjentów, podkreślając znaczenie pełnej gotowości placówek na nagłe przerwy w dostawie energii elektrycznej.
Czy polskie szpitale są gotowe na blackout? Kontrola przeprowadzona przez Najwyższa Izba Kontroli w 15 publicznych placówkach pokazuje, że choć podstawowe zabezpieczenia istnieją, system nie jest wolny od istotnych niedociągnięć.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, każdy szpital musi dysponować własnym źródłem energii w postaci agregatu prądotwórczego, zdolnego pokryć co najmniej 30 proc. zapotrzebowania na moc. Kontrola wykazała, że wszystkie badane placówki spełniały ten wymóg, a w siedmiu przypadkach agregaty były w stanie zabezpieczyć nawet całkowite zapotrzebowanie energetyczne.
Nie obyło się jednak bez nieprawidłowości. W dwóch szpitalach, w budynkach oddalonych od głównej siedziby, wykorzystywano starsze agregaty pozbawione funkcji autostartu. Choć ich moc była wystarczająca, brak automatycznego uruchamiania wydłużał czas przejęcia zasilania, co oznaczało realne ryzyko przerw w dostawie energii.
Większość placówek (13 z 15) korzystała również z systemów UPS, które zapewniają bezprzerwowe podtrzymanie zasilania kluczowych urządzeń – m.in. na blokach operacyjnych czy oddziałach intensywnej terapii. W dwóch szpitalach takie rozwiązania nie były jednak wdrożone w wystarczającym zakresie, co mogło wpływać na bezpieczeństwo pacjentów.
Jak podkreśla NIK, ciągłość dostaw energii ma fundamentalne znaczenie dla funkcjonowania współczesnej medycyny. Aparatura diagnostyczna, sprzęt operacyjny czy urządzenia podtrzymujące życie są całkowicie zależne od zasilania. Nawet krótkotrwała przerwa może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów, a także wymuszać powtarzanie procedur medycznych.
Ryzyko przerw w dostawach energii rośnie m.in. w związku z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, awariami infrastruktury czy napięciami geopolitycznymi w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. W tym kontekście sprawność systemów awaryjnych nabiera szczególnego znaczenia.
Kontrola wykazała jednak, że problemem nie jest sam sprzęt, lecz jego utrzymanie. Choć agregaty i systemy UPS były sprawne, w wielu przypadkach nie zapewniono ich rzetelnego i terminowego serwisowania. Dotyczyło to zwłaszcza obowiązkowych próbnych uruchomień agregatów, które nie zawsze były przeprowadzane zgodnie z zaleceniami producentów.
Nieprawidłowości dotyczyły również aparatury medycznej wyposażonej we własne źródła zasilania. W siedmiu szpitalach odnotowano opóźnienia w przeglądach technicznych oraz braki w dokumentacji. W większości placówek wdrożono procedury postępowania na wypadek utraty zasilania, jednak w części były one niekompletne lub nieaktualne. W jednym szpitalu procedury dopiero opracowywano w trakcie kontroli.
Zastrzeżenia budzi także dokumentacja techniczna. W ośmiu placówkach nie opracowano wymaganych instrukcji eksploatacji urządzeń energetycznych, a w dwóch kolejnych dokumenty te były niepełne.
Pozytywnie oceniono natomiast kwalifikacje personelu. W większości przypadków obsługę systemów awaryjnych powierzano pracownikom z odpowiednimi uprawnieniami, a w dwóch trzecich szpitali zapewniono ich całodobową obecność. W pozostałych placówkach stosowano dyżury telefoniczne.
Wnioski Najwyższa Izba Kontroli są jednoznaczne: konieczne jest lepsze przestrzeganie procedur serwisowych, uzupełnienie dokumentacji oraz zapewnienie pełnego zabezpieczenia kluczowych systemów zasilania. Tylko wtedy szpitale będą mogły realnie zagwarantować bezpieczeństwo pacjentów w sytuacji nagłej utraty energii elektrycznej.
Źródło: NIK
Tematy
Polska / szpitale / bezpieczeństwo pacjentów / agregaty prądotwórcze / blackout / zasilanie awaryjne / Najwyższa Izba Kontroli / NIK












