Polki nie będą rodzić na SOR-ach
Opublikowano 14 stycznia 2026 16:45
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ministerstwo Zdrowia wprowadza pokoje narodzin, aby zapewnić bezpieczeństwo porodów incydentalnych w szpitalach bez oddziałów położniczych. Wiceminister Tomasz Maciejewski podkreśla, że to odpowiedź na realne potrzeby demograficzne, a nie obniżanie standardów opieki.
- Kontrowersje wokół projektu wynikają z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących równego dostępu do opieki okołoporodowej. Ministerstwo zapewnia, że nowe rozwiązanie ma na celu zlikwidowanie nierówności w dostępie do porodów.
- Decyzje o zamykaniu oddziałów położniczych są podejmowane przez lokalne samorządy, a w ubiegłym roku zamknięto 26 takich oddziałów. Powód? Niska liczba porodów, która nie pozwala na utrzymanie rentowności oddziałów.
- Polskie położne uznawane są za jedne z najlepszych na świecie. Wiceminister Katarzyna Kęcka zapewnia, że są one w pełni przygotowane do prowadzenia porodów fizjologicznych i oceny sytuacji klinicznej rodzącej.
Od wielu dni, wręcz od tygodni, nie cichnie dyskusja wokół ministerialnego projektu, który przewiduje tworzenie w części szpitali tzw. pokoi narodzin. Miałyby one powstawać tam, gdzie likwidowane są porodówki. Wymogiem jest posiadanie przez szpital SOR-u, więc powstała zbitka „porody na SOR-ach”. I ocena tego rozwiązania nie jest pozytywna, choć – jak podkreślał wiceszef resortu zdrowia – jest niesprawiedliwa i oparta na dezinformacji.
Tomasz Maciejewski podkreślał, że nowe rozwiązanie jest odpowiedzią na realne procesy demograficzne i organizacyjne, a nie próbą obniżania standardów w opiece nad rodzącymi kobietami. - Chcielibyśmy dać jasny sygnał i zaprzestać dezinformacji szerzącej się w mediach o tym, że chcemy narażać kobiety rodzące w Polsce na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Rozporządzenie mówi o utworzeniu specjalnego pomieszczenia, w którym może odbyć się bezpieczny poród fizjologiczny. To nie jest miejsce, w którym mają odbywać się planowe porody, tylko porody incydentalne. Takich porodów jest kilka rocznie - tłumaczył Maciejewski, tłumacząc założenia, jakie przyświecały tworzeniu rozporządzenia o standardach opieki okołoporodowej. Rozporządzenie, jak mówił, prawdopodobnie zostanie podpisane do końca tego tygodnia.
Jednym z zarzutów wobec projektu są wątpliwości konstytucyjne, dotyczące równego dostępu do opieki okołoporodowej. Wiceminister zdrowia zapewnił, że w tej sprawie trwają rozmowy. - To rozwiązanie ma zlikwidować nierówności, a nie je pogłębiać - podkreślał. Jak dodał, resort opiera się także na rekomendacjach WHO, według których bezpieczny czas dojazdu rodzącej kobiety do szpitala wynosi od 40 do 60 minut. W polskich warunkach przekłada się na ok. 25 km, biorąc pod uwagę stan dróg w najtrudniejszych pod tym względem regionach.
MZ przypomina, że decyzje dotyczące zamykania oddziałów położniczych nie zapadają w Warszawie, w siedzibie resortu, tylko są podejmowane przez prowadzące szpitale samorządy. Tylko w ubiegłym roku zlikwidowano w ten sposób 26 oddziałów położniczych. Decyzje wynikają z niskiej liczby porodów, która nie pozwala oddziałom utrzymać choćby minimalnej rentowności.
Jeśli chodzi o pieniądze i finansowanie nowych rozwiązań, wiadomo na pewno, że szpitale nie mogą liczyć na żadne dodatkowe środki. Maciejewski tłumaczył, że szpital zamykając oddział położniczy, najczęściej utrzymuje część ginekologiczną i posiada kontrakt z NFZ na funkcjonowanie tegoż oddziału – pokój narodzin czy utrzymanie karetki, która miałaby służyć do transportu rodzącej, gdyby dyżurująca położna oceniła, że jednak sytuacja wymaga porodu w placówce z oddziałem, będą musiały zostać sfinansowane przez szpital z tegoż właśnie kontraktu.
- Nasze położne są wśród najlepszych na świecie. Ukończenie studiów położniczych już na poziomie licencjatu wiąże się z przyjęciem co najmniej czterdziestu porodów. To są wysokie standardy i one realnie przekładają się na bezpieczeństwo – mówiła wiceminister Katarzyna Kęcka. Jej zdaniem położne są w pełni przygotowane do samodzielnego prowadzenia porodów fizjologicznych i oceny sytuacji klinicznej rodzącej kobiety. Kobiety wymagające bardziej specjalistycznej pomocy już na etapie ciąży powinny zaś dowiedzieć się od specjalisty, w jakim ośrodku wskazany jest poród.











