Prof. Urszula Demkow o porodówkach: "Należy myśleć o bezpieczeństwie kobiet, a nie o tym, czy się coś finansowo opłaca czy nie"
Opublikowano 25 lutego 2026 09:00
Z tego artykułu dowiesz się:
- Około dwóch milionów Polek zmaga się z mało znanymi, ale istotnymi problemami zdrowotnymi, takimi jak nietrzymanie moczu i wypadanie narządów rodnych, które prowadzą do izolacji i depresji.
- Prof. Urszula Demkow zwraca uwagę, że tematy dotyczące zdrowia kobiet są w Polsce wciąż tabu, co utrudnia wiele kobietom szukanie pomocy i wsparcia w specjalistycznych ośrodkach.
- Decyzja o macierzyństwie staje się świadomym wyborem, a obawy o bezpieczeństwo porodów oraz jakość opieki medycznej wpływają na to, że kobiety coraz rzadziej decydują się na dzieci.
- W kontekście zamykania porodówek, prof. Demkow podkreśla, że najważniejsze powinno być dobro pacjentki, a nie finanse, co może ratować życie w przypadku nagłych sytuacji podczas porodu.
Około dwóch milionów Polek zmaga się z chorobami dna miednicy – nietrzymaniem moczu, wypadaniem narządów rodnych i problemami psychicznymi. - To przede wszystkim tematy tabu - podkreśla prof. Urszula Demkow w rozmowie z nami, apelując o wyspecjalizowane centra opieki.
Choroby dna miednicy najczęściej dotykają kobiety starsze i po porodach, prowadząc do izolacji, depresji i ograniczenia życia codziennego. - Która kobieta będzie chciała to powiedzieć komuś? Większość kobiet nie chce się tym dzielić. Wstydzi się tego – mówi ekspertka. Brakuje uroginekologów i wyspecjalizowanych ośrodków, a stworzenie centrów kompetencji mogłoby rozwiązać problem.
Kobiety nie chcą mieć dzieci przez niebezpieczne szpitale?
Zdaniem rozmówczyni teza, że kobiety w Polsce "nie chcą mieć dzieci", jest w pewnym sensie prawdziwa. Dziecko jako wartość konkuruje dziś z innymi, np. rozwojem zawodowym i osobistym.
Na decyzje wpływają także obawy o bezpieczeństwo porodu oraz jakość opieki medycznej. Choć dramatyczne sytuacje nadal się zdarzają, jest ich coraz mniej, a opieka okołoporodowa jest coraz bezpieczniejsza.
W dyskusji o zamykaniu porodówek kluczowe – zdaniem prof. Urszuli Demkow - powinno być dobro pacjentki, nie finanse. Porody w placówkach z małą liczbą przypadków mogą być niebezpieczne, ponieważ personel traci praktykę. W medycynie obowiązuje krzywa uczenia się: im częściej wykonuje się daną procedurę, tym lepsze są efekty i mniej powikłań.
Bezpieczeństwo zapewnia też szpital z pełnym zapleczem: doświadczonym zespołem, dostępem do anestezjologa, krwi i odpowiedniego sprzętu. W sytuacjach nagłych to właśnie zasoby i szybka reakcja decydują o życiu kobiety.
W krajach o dużych odległościach, takich jak np. Australia stawia się na sprawny transport medyczny, w tym lotniczy, aby jak najszybciej dowieźć rodzącą do odpowiednio przygotowanego ośrodka. Porody nagłe były i będą się zdarzać, również w Polsce - nie da się ich całkowicie wyeliminować.
Najważniejsze jest bezpieczeństwo kobiet i organizowanie systemu opieki okołoporodowej wokół tego priorytetu.












