Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Prof. Urszula Demkow o porodówkach: "Należy myśleć o bezpieczeństwie kobiet, a nie o tym, czy się coś finansowo opłaca czy nie"

MedExpress Team

Iwona Schymalla

Opublikowano 24 lutego 2026 12:22

Zdrowie kobiet to nie tylko reprodukcja i porody. Około dwóch milionów Polek zmaga się z chorobami dna miednicy, które prowadzą do nietrzymania moczu, wypadania narządów rodnych i depresji. – "To przede wszystkim tematy tabu" - mówi prof. Urszula Demkow. Ekspertka przyznała również z rozmowie z nami, że decyzja o macierzyństwie to dziś świadomy wybór, a bezpieczeństwo kobiet powinno być absolutnym priorytetem - także przy decyzjach o zamykaniu oddziałów położniczych.

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Około dwóch milionów Polek zmaga się z chorobami dna miednicy, co prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych i emocjonalnych. Tematy związane z nietrzymaniem moczu i wypadaniem narządów rodnych wciąż pozostają w sferze tabu.
  2. Decyzja o macierzyństwie to dziś świadomy wybór, a nie tylko naturalny etap życia. Wiele kobiet staje przed dylematem, łącząc pragnienie posiadania dzieci z obawami o bezpieczeństwo porodu i jakość opieki medycznej.
  3. Prof. Urszula Demkow podkreśla, że bezpieczeństwo kobiet powinno być priorytetem w każdej decyzji dotyczącej opieki okołoporodowej. Wskazuje na potrzebę zwiększenia liczby wyspecjalizowanych ośrodków i uroginekologów, aby lepiej odpowiadać na potrzeby pacjentek.
  4. W krajach takich jak Australia stosuje się innowacyjne metody transportu medycznego, aby zapewnić szybki dostęp do odpowiedniej opieki. To przykład, który Polska mogłaby wziąć pod uwagę, aby poprawić bezpieczeństwo porodów.

Około dwóch milionów Polek zmaga się z chorobami dna miednicy – nietrzymaniem moczu, wypadaniem narządów rodnych i problemami psychicznymi. - To przede wszystkim tematy tabu - podkreśla prof. Urszula Demkow w rozmowie z nami, apelując o wyspecjalizowane centra opieki.

Choroby dna miednicy najczęściej dotykają kobiety starsze i po porodach, prowadząc do izolacji, depresji i ograniczenia życia codziennego. - Która kobieta będzie chciała to powiedzieć komuś? Większość kobiet nie chce się tym dzielić. Wstydzi się tego – mówi ekspertka. Brakuje uroginekologów i wyspecjalizowanych ośrodków, a stworzenie centrów kompetencji mogłoby rozwiązać problem.

Kobiety nie chcą mieć dzieci przez niebezpieczne szpitale?

Zdaniem rozmówczyni teza, że kobiety w Polsce "nie chcą mieć dzieci", jest w pewnym sensie prawdziwa. Dziecko jako wartość konkuruje dziś z innymi, np. rozwojem zawodowym i osobistym.

Na decyzje wpływają także obawy o bezpieczeństwo porodu oraz jakość opieki medycznej. Choć dramatyczne sytuacje nadal się zdarzają, jest ich coraz mniej, a opieka okołoporodowa jest coraz bezpieczniejsza.

W dyskusji o zamykaniu porodówek kluczowe – zdaniem prof. Urszuli Demkow - powinno być dobro pacjentki, nie finanse. Porody w placówkach z małą liczbą przypadków mogą być niebezpieczne, ponieważ personel traci praktykę. W medycynie obowiązuje krzywa uczenia się: im częściej wykonuje się daną procedurę, tym lepsze są efekty i mniej powikłań.

Bezpieczeństwo zapewnia też szpital z pełnym zapleczem: doświadczonym zespołem, dostępem do anestezjologa, krwi i odpowiedniego sprzętu. W sytuacjach nagłych to właśnie zasoby i szybka reakcja decydują o życiu kobiety.

W krajach o dużych odległościach, takich jak np. Australia stawia się na sprawny transport medyczny, w tym lotniczy, aby jak najszybciej dowieźć rodzącą do odpowiednio przygotowanego ośrodka. Porody nagłe były i będą się zdarzać, również w Polsce - nie da się ich całkowicie wyeliminować.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo kobiet i organizowanie systemu opieki okołoporodowej wokół tego priorytetu.

Podobne artykuły

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także