Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Wspólne dyżury: Czy to sposób na zadłużone szpitale?

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 17 marca 2026 08:46

W obliczu narastającego kryzysu finansowego w ochronie zdrowia pojawiają się kolejne pomysły na ograniczanie kosztów funkcjonowania szpitali. Jednym z nich są wspólne dyżury między placówkami. Choć na pierwszy rzut oka rozwiązanie wydaje się racjonalne, środowisko lekarskie alarmuje: może ono oznaczać poważne konsekwencje zarówno dla pacjentów, jak i dla systemu szkolenia przyszłych specjalistów.
Wspólne dyżury: Czy to sposób na zadłużone szpitale? - Obrazek nagłówka

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Wspólne dyżury w szpitalach mogą wydawać się oszczędnością, ale jakie niesiosą za sobą ryzyka dla pacjentów? W artykule omawiane są potencjalne zagrożenia związane z koniecznością transportu pacjentów między placówkami, co może opóźnić ich leczenie.
  2. Czy rotacyjny system dyżurów wpłynie na przyszłość lekarzy? Zmiany mogą sprawić, że młodzi medycy nie będą w stanie zrealizować swoich obowiązków szkoleniowych, co przełoży się na opóźnienia w uzyskiwaniu specjalizacji.
  3. Jakie konsekwencje może przynieść nowy pomysł dla personelu pielęgniarskiego? Ograniczenie liczby dyżurów w niektórych oddziałach może prowadzić do redukcji zatrudnienia lub reorganizacji pracy, co z pewnością wpłynie na jakość opieki.
  4. Dlaczego eksperci przestrzegają przed podejmowaniem pochopnych decyzji? W artykule wskazano, że z pozoru korzystne rozwiązania mogą skrywać negatywne konsekwencje dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia.

W ochronie zdrowia decydenci coraz częściej sięgają po rozwiązania, które mają poprawić kondycję zadłużonych placówek ochrony zdrowia. "W przypadku Rybnika również planujemy zmiany, które mają doprowadzić do polepszenia finansów, w tym m.in. wspólne dyżury z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju" - to wypowiedź wicemarszałka województwa śląskiego, przytoczona w artykule Rynku Zdrowia.

Porozumienie Rezydentów OZZL komentuje tę propozycję i wyjaśnia na czym miałoby polegać to rozwiązanie. Z pozyskanych przez PR OZZL informacji wynika, że w wybranych oddziałach dyżur pełniony byłby naprzemiennie – przez część miesiąca w jednym szpitalu, a przez kolejne tygodnie w drugim. W tym czasie drugi oddział funkcjonowałby jedynie w trybie dziennym. Na papierze wygląda to jak sposób na ograniczenie kosztów dyżurowania. W praktyce jednak rodzi szereg poważnych wątpliwości. Jak np. sytuacja, w której pacjent trafia na izbę przyjęć w Jastrzębiu-Zdroju, zostaje zbadany i wymaga hospitalizacji. Problem pojawia się w momencie, gdy akurat w tym okresie dyżur pełni szpital w Rybniku. Wówczas konieczne staje się zorganizowanie transportu medycznego – wezwanie karetki, oczekiwanie na jej przyjazd, a następnie przewiezienie pacjenta na odległość około 30 kilometrów. Dopiero po dotarciu do drugiej placówki możliwe jest przyjęcie i rozpoczęcie leczenia.

Podobne komplikacje dotyczą pacjentów już hospitalizowanych. Co dwa tygodnie – wraz ze zmianą miejsca dyżuru – konieczne byłoby ich przemieszczanie między szpitalami. Taka organizacja pracy oznacza nie tylko dodatkowe koszty logistyczne, ale również obciążenie systemu transportu medycznego oraz wydłużenie czasu do rozpoczęcia leczenia.

Wątpliwości budzi także wpływ tego rozwiązania na proces kształcenia lekarzy. Rezydenci, zgodnie z obowiązującymi programami specjalizacyjnymi, zobowiązani są do odbycia określonej liczby godzin dyżurów w oddziale macierzystym. Wprowadzenie systemu rotacyjnego oznaczałoby, że mieliby oni jedynie dwa tygodnie w miesiącu na realizację tego obowiązku. W praktyce może to doprowadzić do sytuacji, w której część młodych lekarzy nie będzie w stanie wywiązać się z wymagań szkoleniowych w terminie, co przełoży się na opóźnienia w uzyskiwaniu specjalizacji. Nie bez znaczenia pozostaje także sytuacja personelu pielęgniarskiego. Wprowadzenie wspólnych dyżurów oznaczałoby ograniczenie liczby dyżurów w części oddziałów, co może skutkować redukcją zatrudnienia lub koniecznością reorganizacji pracy.


„To jedynie jeden przykład ‘złotych’ remediów na dzisiejszą sytuację szpitali. Patrząc na piękne hasła w stylu ‘wspólne dyżury’ należy metaforycznie zeskrobać lakier i zobaczyć co kryje się pod zgrabnym, solidarnie brzmiącym opisem. Nadzwyczaj często będą to zmiany mające realne negatywne konsekwencje dla pacjentów i personelu medycznego.” - czytamy w felietonie.

Źródło: Porozumienie Rezydentów OZZL

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także