Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

Alkohol, jak to trudno ograniczyć

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 26 stycznia 2026 09:01

Walczmy, ale tak, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Chrońmy legalnie działających przedsiębiorców, pamiętajmy o winiarskich i piwowarskich tradycjach (dlaczego nie gorzelniczych?). W piątek posłowie rozpoczęli prace nad dwoma poselskimi projektami zmian w ustawach – w tym o ustawie o wychowaniu w trzeźwości – i to, co można powiedzieć na pewno: łatwo nie będzie.
Alkohol, jak to trudno ograniczyć - Obrazek nagłówka

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Debata w Sejmie na temat zmian w ustawach dotyczących alkoholu budzi kontrowersje. Posłowie z różnych klubów politycznych stają w obronie przedsiębiorców, wskazując na potrzebę równowagi między regulacjami a wolnością gospodarczą.
  2. Przedsiębiorcy w produkcji alkoholu a zagrożenia dla zdrowia. Joanna Mucha (Polska2050) zwraca uwagę na to, że więcej przedsiębiorców traci na skutkach nietrzeźwości swoich pracowników niż zyskuje z handlu alkoholem.
  3. Alkohol jako dobro negatywne. Eksperci podkreślają, że alkohol wyrządza znacznie więcej szkód społecznych, niż przynosi zysk z akcyzy, co wzywa do pilnych działań regulacyjnych.
  4. Skutki społeczne nadmiernej dostępności alkoholu. Wpływa to nie tylko na zdrowie jednostek, ale również na rodziny i społeczności, prowadząc do wypadków drogowych oraz obciążenia systemu ochrony zdrowia.

Nie będzie łatwo wprowadzić zmiany, które w sposób realny a nie hasłowy ograniczą dostępność do alkoholu. Przynajmniej dopóki na stole (sejmowym) nie pojawi się projekt rządowy – trudno będzie zbudować większość dla projektów poselskich. Prawo i Sprawiedliwość nazywa je bublami legislacyjnymi (choć zgłasza gotowość do poprawiania), Koalicja Obywatelska nie mówi „nie”, ale mówi „tak, ale…”. W debacie stanowisko największej partii koalicji rządzącej prezentowało dwoje posłów, jedno „prozdrowotne”, drugie – „proprzedsiębiorcze”.

W obronie przedsiębiorców stawali posłowie z różnych klubów (oprócz Lewicy), choć głosów tak mało zniuansowanych, jak płynące z Konfederacji, nie było wiele. - Padło z tej mównicy bardzo dużo ważnych słów dotyczących i troski wobec obywateli, i problemu alkoholowego, który jest, istnieje i nikt tego nie neguje, że istnieje. Natomiast my nie debatujemy o tym. My debatujemy o tych dwóch ustawach, które uderzają w wolność gospodarczą, swobodę działalności gospodarczej, a jest równość wobec prawa wszystkich podmiotów. To są fundamenty zdrowej gospodarki i wolnego rynku, wolnego państwa – grzmiał Witold Tumanowicz.

Ton i przebieg dyskusji był (i, niestety będzie) do bólu przewidywalny, choć były też wypowiedzi, które zdecydowanie warto zapamiętać. W tym wystąpienie Joanny Muchy (Polska2050). – Podczas tej debaty (…) bardzo często pojawia się argument dotyczący wolności gospodarczej, wolności przedsiębiorców. Chciałabym wyraźnie powiedzieć, że jesteśmy jak najbardziej za przedsiębiorcami, za tymi przedsiębiorcami, którzy chcą, żeby ich pracownicy przyszli rano do pracy, a nie zapili. Jesteśmy jak najbardziej za tymi przedsiębiorcami, którzy chcą, żeby ich pracownik nie przyszedł do pracy na kacu, żeby nie przyszedł do pracy po wypiciu porannej małpki – stwierdziła, apelując, by ważyć proporcje i brać pod uwagę liczbę przedsiębiorców, którzy wytwarzają alkohol a nawet nimi handlują, z liczbą tych, którzy realnie tracą z powodu nietrzeźwości swoich pracowników. - Przedsiębiorców, którzy tracą na alkoholu, jest znacznie więcej niż tych, którzy się na nim wzbogacają.

Tracą też klienci, w różnych branżach, którzy otrzymują produkty lub usługi nieoptymalnej jakości, dostarczane przez pracowników „nie do końca sprawnych w pracy”. A przecież nie o obszar gospodarki tylko chodzi: na powszechnej dostępności (fizycznej, finansowej) alkoholu tracą dzieci, rodziny. Tracą – zdrowie, zbyt często życie – ofiary wypadków drogowych. Traci system ochrony zdrowia i jego eksploatowani pracownicy.

- Alkohol to nie jest zwyczajne, normalne dobro ekonomiczne. W ekonomii mówimy o dobrach i mówimy o dobrach negatywnych. Po angielsku mówi się po prostu: bad, czyli złe. (…) Alkohol zalicza się do dóbr negatywnych. Alkohol ma ujemną użyteczność społeczną, dlatego że szkody społeczne wyrządzane przez alkohol są o rząd wielkości albo dwukrotność rzędu wielkości większe niż to, co uzyskujemy w wyniku opłaty za akcyzę albo jakiejkolwiek innej – przypominała posłanka, dodając, że pułapką jest zasłanianie się rynkowymi mechanizmami, bo rynek zakłada, że konsument podejmuje racjonalne decyzje. - Nie ma racjonalności w przypadku konsumpcji alkoholu, bo w grę wchodzi uzależnienie i presja społeczna – podsumowała, uzasadniając konieczność i pilną potrzebę interwencji państwa w tym obszarze.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także