Felieton

Pandemia COVID-19. NIK(t) nie odkrywa Ameryki

Małgorzata Solecka

Opublikowano 12 pazdziernika 2022, 08:18

Małgorzata Solecka

Opublikowano 12 pazdziernika 2022, 08:18

Choć NIK w obszarze zdrowia prezentuje na ogół warte uwagi raporty, pokazujące istotne – i często zamiatane pod dywan – problemy systemowe, tym razem, wydaje się, coś poszło nie tak. Raport jest albo zbyt mało szczegółowy i wnikliwy, albo – mocno spóźniony. Pod koniec 2022 roku można byłoby się spodziewać bardziej kompleksowej analizy i przynajmniej próby znalezienia odpowiedzi na pytanie: - Co zawiodło? Lub wręcz: - Kto zawiódł? Niekoniecznie personalnie, bo nie o personalia, a procesy decyzyjne tu chodzi.

W efekcie dostajemy informację, opis stanu rzeczy – i tak przecież znanego. Gdy NIK zwraca uwagę, że „z uwagi na bariery architektoniczne nie we wszystkich szpitalach udało się rozdzielić drogi przemieszczania się pacjentów z COVID-19 i pozostałych chorych. Personel medyczny nie był regularnie testowany (przesiewowo) na obecność wirusa, a w niektórych placówkach także pacjenci przyjmowani w trybie planowym nie w każdym przypadku byli badani na obecność wirusa. W konsekwencji nie udawało się uniknąć zakażeń, co zaburzało pracę oddziałów”, pozostaje tylko zapytać: - I co z tego wynika dla oceny przebiegu pandemii i, przede wszystkim, na przyszłość?

Podobne odczucia budzą stwierdzenia dotyczące „nieoptymalnego wykorzystania łóżek szpitalnych” czy odcięcia pacjentów niecovidowych od możliwości leczenia. Przede wszystkim jednak tematem, który został zaledwie „muśnięty”, jest kwestia dodatków covidowych. Treść raportu, którego mocną stroną są przykłady konkretnych placówek (raport oparto na kontroli 23 szpitali) dowodzi, że potoczne odczucie o nie do końca sensownym rozdysponowywaniu miliardów złotych jest absolutnie uzasadnione. - Raport pokazał, że zasady wypłat dodatkowych wynagrodzeń różniły się jednak w poszczególnych szpitalach. W siedemnastu z nich wysokość dodatku covidowego nie była uzależniona od czasu przepracowanego w ramach opieki nad pacjentami z podejrzeniem lub rozpoznaniem COVID-19 ani od liczby udzielonych świadczeń. Jedynym powodem proporcjonalnego obniżenia wysokości dodatku było świadczenie pracy przez niepełny miesiąc (urlopy, absencje, podjęcie zatrudnienia w ciągu miesiąca). Z kolei w sześciu szpitalach uzależniono wysokość dodatku od stopnia zaangażowania pracowników w opiekę nad pacjentami z podejrzeniem lub rozpoznaniem COVID-19 (proporcjonalnie do czasu pracy) – czytamy w informacji NIK. Izba nie wini jednak za ten stan rzeczy dyrektorów jednostek. - Niejednorodne zasady wypłat dodatków wynikały z różnej interpretacji zapisów umów zawartych przez szpitale z oddziałami wojewódzkimi NFZ. Nie precyzowały one bowiem ani minimalnej liczby udzielonych świadczeń, ani czasu spędzonego przez personel medyczny z pacjentem z podejrzeniem lub z zakażeniem SARS-CoV-2.

Znów zawisa to męczące: - I?

Że jest uzasadnione, potwierdza choćby będące częścią raportu stanowisko Ministerstwa Zdrowia. Podpisany pod nim wiceminister Waldemar Kraska, podkreślając brak poczuwania się resortu do fundamentalnych stwierdzeń NIK o braku przygotowania szpitali do kryzysu, akurat na temat dodatków covidowych milczy. Ciszej nad tym tematem?

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

szpitale / NIK / Covid / dodatki covid / Małgorzata Solecka
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31