Pobyt w szpitalu powinien być jak najkrótszy

Fot. Medexpress.TV
Szpital powinien być tą jednostką, w której pacjent przebywa najkrócej, jak to możliwe - mówi prof. Dariusz Dudek, przewodniczący rady Instytutu Kardiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Iwona Schymalla 2017-09-18 12:42

Panie profesorze, co się dzieje z wyczekiwanym przez pacjentów i lekarzy programem kardiologicznym KOS?

To dobre pytanie, ponieważ historia sięga roku 2016, kiedy również kardiolodzy z Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego byli zaangażowani w przygotowanie programu koordynowanej opieki po zawale serca. Przypominam, że w roku 2016 i początku 2017 wprowadzono dwie obniżki taryf, które miały być równolegle skompensowane przez program koordynowanej opieki zawałowej KOS -zawał. Miały one zniwelować różnice i spowodować, że w zakresie tych samych środków będziemy leczyli pacjentów bardziej kompleksowo, opieka po zawale serca i ostrej interwencji będzie lepsza. Niestety widzimy, że do jesieni 2017 nie ma programu. Wiemy, że ma wejść, że są zapytania do ośrodków sieciowych. Nie ma tych pytań do pozostałych ośrodków, więc jest to niezrozumiałe dlatego, że w tej chwili kardiologie osiągają bardzo duże deficyty z tytułu obniżek i braku skompensowanego wzrostu z tytułu tego programu. Ten program był potrzebny. To miało wpłynąć na rozliczenia dla jednostek, a ciągle go nie widzimy.

Jeden z paneli na Forum Ekonomicznym w Krynicy był poświęcony szpitalowi przyszłości. Pan brał w nim udział. My musimy się zmierzy z wyzwaniem bo starzejące się społeczeństwo, zmiany demograficzne powodują, że trzeba przemodelować to jak powinien wyglądać szpital przyszłości.

Tak. Kardiolodzy zawsze odpowiadali za dużą ilość innowacji i nowoczesne leczenie chorób sercowo-naczyniowych. Pomimo potężnej negatywnej presji na kardiologię w roku 2017 w tej chwili staramy się myśleć pozytywnie i szukać nowych rozwiązań dla przyszłości. Uczestniczę w wielu zagranicznych panelach w zakresie nowych systemów tworzenia szpitali i powiedziałbym, że szpital za 10, 20 lat będzie dużo bardziej elektroniczny. Będzie elektroniczny dlatego, że dużo pacjentów zostanie zdiagnozowanych przez technikę eHealth czyli zdrowia elektronicznego. Będzie dużo diagnoz przed przyjściem do szpitala. Pacjenci będą dużo bardziej i częściej diagnozowani w poradniach, niekoniecznie nawet w szpitalu, a do szpitala będą przybywali na jak najkrótszy czas, aby przeprowadzić jak najszybsze, skuteczne leczenie. Myślę, że dobrą analogią jest tutaj zastosowanie technik analizy dużych danych, analizy w chmurze. Tak, jak w Google Maps, której używamy do podróżowania. Wyszukujemy ścieżkę, która jest najszybsza. Pracujemy już w tej chwili, również w Polsce, nad skoordynowaniem kilku baz danych żeby pokazać optymalne pod względem medycznym i najskuteczniejsze pod względem medycznym, z najmniejszą liczbą powikłań i przy najniższych kosztach ścieżki, które pokażą, że dane schorzenie można w najkrótszym czasie, najtaniej wyleczyć i skutecznie. Do tego potrzebne są; analiza dużych danych, oprogramowanie w chmurze. Tak że czeka tu polskie szpitale na pewno duża rewolucja. Dziś każdy dyrektor i administracja są przyzwyczajone, że wszystko mają dla siebie w szpitalu. Ale przyjdzie dzień, kiedy trzeba będzie wszystko wyeksportować do chmury i wtedy dane będą dla całej Polski. Wszyscy będą korzystali z zasobów szpitali, by znaleźć optymalny model leczenia na podstawie właśnie rejestrów i nowych technik obliczeniowych przy dużej ilości danych.

To także rozwój telemedycyny i opieki nad pacjentem na takiej właśnie zasadzie. To już się rozwija w Polsce, ale może bardziej i częściej przez prywatne placówki medyczne.

Tu na Forum w Krynicy było podkreślane partnerstwo publiczno-prywatne. Prywatny sektor mówi, że jest na niego niebywały nacisk, że traktowany jest jak nowotwór. Natomiast koordynacja i kompleksowość podejścia przez sektor publiczny i prywatny z dominującym sektorem publicznym i komplementarnym systemem prywatnym wydaje się najlepszym kierunkiem, dlatego że daje to najlepsze efekty leczenia. Istnieje pewnego rodzaju konkurencja, która wzmacnia jakość leczenia i powoduje chęć dokształcenia konkurencyjności. A jeżeli to wszystko jest niedofinansowywane, to widzimy też negatywne efekty. W tej chwili widzimy coraz mniejszą liczbę osób zdających specjalizację z kardiologii, nie mamy chętnych rezydentów – szkolących się kardiologów. To wszystko musi być kompleksowo przemyślane zarówno pod względem atrakcyjności pracy dla polskich przyszłych lekarzy kardiologów. Na pewno elektronika, telemedycyna muszą temu towarzyszyć. A szpital powinien być tą jednostką, w której pacjent przebywa najkrócej jak to możliwe, gdzie technologia najwyższej kategorii jest używana w krótkim czasie dla skutecznego leczenia pacjentów.

PDF

Zobacz także