Uczciwa cena leku

radziewicz_szczyt zdrowie
Fot. MedExpress TV
O uczciwej cenie leków innowacyjnych, a także o zależności ceny od skuteczności nowych technologii z wiceministrem zdrowia Igorem Radziewiczem-Winnickim, uczestnikiem panelu „Narodowy program chorób rzadkich” Szczytu Zdrowie, rozmawia Iwona Schymalla, redaktor naczelna Medexpress.pl.
Iwona Schymalla 2014-06-11 07:00

O uczciwej cenie leków innowacyjnych, a także o zależności ceny od skuteczności nowych technologii z wiceministrem zdrowia Igorem Radziewiczem-Winnickim, uczestnikiem panelu „Polityka lekowa - nowe kierunki czy kontynuacja” Szczytu Zdrowie, rozmawia Iwona Schymalla, redaktor naczelna Medexpress.pl.

Iwona Schymalla: Podczas sesji poruszył Pan kwestię uczciwej ceny i rozmów, które prowadzone są w Unii Europejskiej na ten temat. Na czym polega koncepcja uczciwej ceny i kiedy zostanie zrealizowana?

Igor Radziewicz-Winnicki: To jest dopiero początek. Zainicjowaliśmy poważną debatę na poziomie Unii Europejskiej. Mamy bowiem do czynienia z sytuacją, że technologie lekowe rozrastają się, a gdy spojrzymy na ceny, na wydatki na opiekę zdrowotną na przestrzeni ostatnich 70 lat, to 90 proc. wzrostu kosztów opieki medycznej wynika ze wzrostu nakładów na technologie lekowe. Ceny leków, które obecnie powstają, są coraz wyższe – dotyczy to technologii leków na choroby rzadkie, technologii leków innowacyjnych, biologicznych. Ale pamiętajmy o tym, że każda innowacja, każda nowa technologia, która wchodzi, najpierw jest bardzo droga, a potem sukcesywnie tanieje. Pierwsze komputery, które powstawały w latach 80. i wczesnych 90. kosztowały olbrzymie sumy, a obecnie technologia upowszechniła się i takich wysokich cen nie ma. Natomiast obserwujemy, że w przypadku technologii lekowych takie zjawisko nie zachodzi. Rosnące koszty w ogóle nie odpowiadają możliwościom finansowania współczesnych systemów opieki zdrowotnej, które jednak pozostają na stały poziomie. Większość krajów wysoko rozwiniętych ma trudność w  dostosowaniu  się do zmieniającej się struktury demograficznej. Mamy zatem do czynienia z jednej strony ze wzrostem zapotrzebowania na nowoczesne technologie, a z drugiej z olbrzymimi oczekiwaniami współczesnych społeczeństw do dostępu do  bezpiecznych i skutecznych technologii, a z trzeciej strony mamy do czynienia z sytuacją, gdzie koszty czy ceny nie uzasadniają rzeczywistych kosztów produkcji leków. Najczęściej bowiem mamy do czynienia z syntezami chemicznymi albo z technologiami, które już się upowszechniają, jak np. leki biologiczne i biopodobne. A jednak poziom cenowy tych leków i niebywale wysokie koszty nie pozwalają na to, aby w perspektywie następnych 15-20 lat jakiekolwiek państwa na świecie były w stanie finansować tę technologię. Już widzimy wyłomy. Kraje rozwijające się, taki jak Indie, wyłamały się z międzynarodowych konwencji ochrony prawa patentowego (oczywiście nikt w UE tego nie zrobi). Dlatego musimy poważnie porozmawiać na temat rzeczywistej uczciwej ceny, która jest odwzorowaniem rzeczywistych nakładów producenta na wyprodukowanie kolejnego leku. Pamiętajmy, że rynek technologii lekowych nie jest rynkiem wolnym tak jak rynek sprzedaży dóbr powszechnych. To rządy państw czy systemy ubezpieczeń publicznych finansują zakup w znakomitej większości tych leków, a te systemy mają swoją ograniczoną wydolność, co wynika ze zmian demograficznych.

Firmy ponoszą ogromne koszty, jeśli chodzi o badania. Ale pozostaje kwestia skuteczności terapeutycznej. Podczas panelu powiedział pan, że nie widzi Pan powodu, aby cena nowego leku czy nowej cząsteczki wzrosła 30-krotnie, jeśli jej skuteczność jest tylko półtora raza większa.

Bo to prawda. Z pojęciem innowacyjności wiążą się przynajmniej dwie kwestie: nowy lek, nowa technologia oraz olbrzymie nadzieje i oczekiwania. Wszyscy oczekujemy, że nowe technologie są niebywale skuteczne i znacznie lepsze od poprzednich technologii. Okazuje się jednak, że postęp medycyny nie idzie do przodu tak dynamicznie jak nasze oczekiwania. Przełomowe technologie pojawiają się co 10-15, a w tym czasie pojawiają się technologie trochę lepsze lub z mniejszymi błędami, których cena jednak znacząco rośnie. Mamy zatem dobre badania kliniczne, dobre analizy oceny skuteczności tych technologii medycznych i widzimy po nich, że lek jest tylko trochę lepszy od poprzedniej technologii. Dlatego jako płatnik publiczny jesteśmy skłonni zapłacić za niego tylko trochę więcej. Nie możemy tolerować takiej sytuacji, że ktoś pod hasłem leku innowacyjnego wprowadza lek, który może ma niewielką przewagę nad poprzednią technologią, ale jego cena jest 20-krotnie większa. To jest absolutnie nieakceptowalne. Czasami stawiamy czoło krytyce publicznej, odrzucając technologie innowacyjne, ale tłumaczymy wtedy, że stan zdrowia pacjenta nie zmieni się znacząco po wprowadzeniu tego leku. I dlatego nie decydujemy się na refundację, uznając tego typu technologie za marnotrawienie finansów publicznych. Bo można by było za te same pieniądze  kupić dużo lepsze technologie, które są naprawdę potrzebne naszym pacjentom.

PDF

Zobacz także