Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Medyczna Racja Stanu: Liczymy się z naszym zdrowiem

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 14 stycznia 2026 06:47

Zdaniem ekspertów Medycznej Racji Stanu, w 2025 r. zauważalny był w dyskursie publicznym wzrost znaczenia wyzwań w zakresie zdrowia. Podczas debaty 18 grudnia 2025 podsumowano zmiany w obszarze opieki zdrowotnej w kończącym się roku i wskazano wyzwania na 2026 r. - demograficzne związane z rozrodczością, z chorobami cywilizacyjnymi, szczególnie z otyłością, a także z poprawą jakości i dostępności świadczeń oraz efektywnością podejmowanych działań systemowych.
Medyczna Racja Stanu: Liczymy się z naszym zdrowiem - Obrazek nagłówka

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. W 2025 roku zdrowie stało się kluczowym tematem debaty publicznej, z naciskiem na wyzwania demograficzne i choroby cywilizacyjne, takie jak otyłość. Eksperci podkreślają, że zmiany w systemie opieki zdrowotnej są niezbędne, aby sprostać tym problemom w nadchodzących latach.
  2. Inwestycje w zdrowie społeczeństwa mogą wzmocnić pozycję Polski na arenie międzynarodowej. W opinii parlamentarzystów, zdrowie powinno być integralną częścią polityki bezpieczeństwa państwa, co może przynieść długofalowe korzyści ekonomiczne.
  3. Program in vitro w Polsce, finansowany przez rząd, ma na celu zwiększenie dzietności w kraju. Dzięki niemu pary z problemami niepłodności mają równy dostęp do nowoczesnych metod leczenia, co jest krokiem w stronę wsparcia demograficznego.
  4. Nowe terapie w onkologii i neurologii oferują nadzieję na poprawę jakości życia pacjentów. Innowacyjne leki, takie jak worasidenib w leczeniu glejaka, mogą kontrolować chorobę i poprawić funkcjonowanie pacjentów, co jest istotnym krokiem w walce z nowotworami.
  5. Profilaktyka i edukacja zdrowotna stają się kluczowe w walce z chorobami cywilizacyjnymi. Eksperci apelują o wzmocnienie świadomości zdrowotnej społeczeństwa, aby zapobiegać chorobom takim jak otyłość i cukrzyca, co zmniejszy obciążenie systemu opieki zdrowotnej.

Debata „Liczymy się z naszym zdrowiem” była kontynuacją kampanii „Siła Kobiet”, realizowanej pod patronatem Moniki Wielichowskiej, wicemarszałek Sejmu.

Parlamentarzyści o strategicznej roli zdrowia

Do strategicznego wymiaru zdrowia odnosił się prof. Paweł Kowal, współzałożyciel Medycznej Racji Stanu, wskazując, że polityka zdrowotna powinna być integralną częścią bezpieczeństwa państwa oraz narzędziem polskiej dyplomacji. Zdaniem przewodniczącego Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych inwestycje w zdrowie społeczeństwa wzmacniają pozycję Polski na arenie międzynarodowej i są warunkiem długofalowej stabilności, również tej gospodarczej.

Adam Jarubas, przewodniczący Komisji Zdrowia Publicznego (SANT) Parlamentu Europejskiego, nawiązując do tytułu wydarzenia, wyjaśnił, że liczymy się z naszym zdrowiem, gdy szybko udzielamy pomocy w cierpieniu i mając taką możliwość, na czas zapobiegamy jego nawrotom. Europoseł zwracał szczególną uwagę na rosnące znaczenie chorób mózgu, w tym chorób neurodegeneracyjnych. - Pojawienie się nowych terapii daje realną szansę na zmianę rokowania i poprawę jakości życia pacjentów – tłumaczył. Wskazał także, że kluczowe jest zapewnienie, również w chorobach cywilizacyjnych, szybkiego i równego dostępu do innowacyjnych metod leczenia oraz wzmocnienie wczesnej diagnostyki i profilaktyki na poziomie systemowym.

W ostatnim czasie przedmiotem prac Komisji SANT są choroby sercowo-naczyniowe, pierwsza przyczyna przedwczesnej śmierci na świecie oraz schorzenia neurologiczne, które mają bezpośrednie konsekwencje społeczne i ekonomiczne w skali całej Unii Europejskiej. – Na 1 lutego 2026 r. zostało zaplanowane wysłuchanie publiczne, transmitowane we wszystkich językach UE, poświęcone zdrowiu neurologicznemu – zachęcał do uczestnictwa online europoseł Adam Jarubas.

W kontekście wyzwań demograficznych posłanka Urszula Koszutska zaznaczała wartość programu in vitro wspierającego leczenie niepłodności, która staje się narastającym problemu zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Przyszłości Demograficznej Polski wskazywała, że program przynosi wymierne efekty, a niepłodność to choroba cywilizacyjna wymagająca systemowego wsparcia. – Dzięki nowoczesnej medycynie zwiększamy dzietność naszego kraju, a oprócz tego pozwalamy realizować potrzebę rodzicielstwa u wielu Polaków – dodała z perspektywy psychologa.

Znaczenie profilaktyki i stylu życia akcentowała dr Agnieszka Gorgoń-Komor z Senackiej Komisji Zdrowia, zwracając uwagę, że to właśnie one w największym stopniu determinują stan zdrowia społeczeństwa. – Zaniedbania zdrowotne na wczesnym etapie życia przekładają się na wzrost zachorowalności i kosztów leczenia w przyszłości – tłumaczyła. Na problem niskiej świadomości zdrowotnej w zakresie choroby otyłościowej i zaburzeń metabolicznych wskazywała poseł Małgorzata Niemczyk. – Pacjenci często z powodu braku wiedzy nie szukają pomocy u specjalistów, co skutkuje opóźnioną diagnozą i nieskutecznym leczeniem – ubolewała, upatrując szans na poprawę sytuacji we wzmocnieniu edukacji zdrowotnej, uatrakcyjnieniu zajęć wychowania fizycznego od najmłodszych lat oraz rozwoju nowoczesnej infrastruktury sportowej, z której skorzystają Polacy w każdym wieku. O konieczności holistycznego podejścia do zdrowia mówiła również senator Jolanta Piotrowska, podkreślając, że choroba jednego członka rodziny wpływa na funkcjonowanie całego jej otoczenia, które również powinno być objęte wsparciem, niekiedy również psychologicznym. – Skuteczna polityka zdrowotna wymaga współpracy wielu resortów, ponieważ na kondycję zdrowotną składa się m.in.: jakość powietrza, sport, edukacja, aktywność zarobkowa – podsumowała wiceprzewodnicząca senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej.

Prof. Alicja Chybicka z Sejmowej Komisji Zdrowia zwracała uwagę na przełomową rolę terapii innowacyjnych, genowych w leczeniu chorób nowotworowych i rzadkich. – Nowoczesne terapie pozwalają dziś ratować życie i zdrowie dzieci, które jeszcze kilka lat temu nie miały na to żadnych szans – wskazała posłanka, apelując o konieczność stawiania w centrum uwagi pacjenta, a nie wartości ekonomicznych oraz zapewnienia ciągłego dostępu do leczenia w ramach systemu ochrony zdrowia.

Leczenie niepłodności priorytetem zdrowotnym państwa

Od czerwca 2024 r. pary mierzące się z problemem niepłodności, mają równy dostęp do in vitro w ramach rządowego programu, który potrwa do końca 2028 r. Przeznaczono na niego 2,5 mld zł. Program finansuje całą procedurę in vitro - kwalifikację par, obowiązkowe badania i wszystkie procedury. Większość krajów nie zapewnia pacjentom możliwości skorzystania z takiej liczby cykli, ani nie finansuje dawstwa oocytów. Program po raz pierwszy zabezpiecza płodność pacjentów z chorobą onkologiczną.

Prof. Rafał Kurzawa, kierownik Katedry i Zakładu Ginekologii i Zdrowia Prokreacyjnego Wydział Nauk o Zdrowiu PUM, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu Embriologii mówił o osiągnięciach medycyny rozrodu. - To jest medycyna kosmiczna. Ojcem może zostać mężczyzna, u którego liczba plemników jest mniejsza niż liczba cykli u kobiet rocznie lub w ciągu całego życia. Rodzą się zdrowe dzieci u ludzi, którzy mają wady genetyczne – wyliczał. Podkreślał, że kadra w Polsce jest najlepiej wykształcona w Europie. To ponad 140 specjalistów w endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości. Poinformował, że w Izraelu rodzi się po in vitro 10% dzieci, natomiast w Polsce do tej pory 2-2,5%. - Myślę, że ten program spowoduje, że będzie to około 5% - zapowiedział.

W 2025 r. resort zdrowia rozdysponował 600 mln PLN na realizację programu. Zakwalifikowanych zostało ponad 41 tys. par, urodziło się ponad 8 tys. dzieci, przeprowadzono ponad 10 tys. kriotransferów zarodków z zarodków utworzonych przed wejściem w życie programu, ponad 1,5 tys. osób zgłosiło się do zabezpieczenia płodności w ramach programu, a ponad 1 300 zamroziło gamety w ramach zabezpieczenia płodności.

Eksperci zwrócili uwagę, że pierwsze wyliczenia wskazują, że finansowanie jest zbyt niskie. Przy kwocie 800 mln zł rocznie rodziłoby się kilkadziesiąt tysięcy dzieci niż przed prowadzeniem programu ministerialnego. Prof. Rafał Kurzawa dodał, że opieka nie jest jeszcze skoordynowana i kompleksowa oraz niefinansowana na każdym etapie, np. inseminacja domaciczna. - Potrzebna jest kompleksowa opieka nad kobietą i mężczyzną z problemem płodności od prostej diagnostyki do zastosowania metod najbardziej specjalistycznych – wskazał. Ubolewał, że w Polsce jest wiele ośrodków i lekarzy, którzy stosują niesprawdzone metody terapeutyczne. Problem jest też eliminowanie samotnych kobiet. Zwrócił uwagę na konieczność budowania odpowiedniej wiedzy na temat rozrodczości, płodności, seksualności człowieka od najmłodszych lat. - To powinno być wyjęte spod debaty ideologicznej w Polsce – zaznaczył.

Prof. Robert Spaczyński, konsultant krajowy w dziedzinie endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości podkreślał, że in vitro nie odwróci niekorzystnej krzywej spadającej gwałtownie w dół dotyczącej liczby urodzeń i liczby kobiet chętnych do zakładania związków i urodzenia dzieci, ale stanowi znaczącą kontrybucję i pary, które pragną mieć potomstwo uzyskują cenne wsparcie.

Niezaspokojona potrzeba medyczna w leczeniu szpiczaka plazmocytowego

Prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów podkreślał, że nowoczesne terapie poprawiają wyniki leczenia w hematologii, również w leczeniu szpiczaka. - Razem z resortem zdrowia i NFZ zrobiliśmy aktualizację analizy pacjentów włączonych do terapii po 2015 r. Biorąc pod uwagę decyzje refundacyjne ostatnich lat, widać ogromny postęp w zakresie przeżycia zarówno pacjentów kwalifikującej się do przeszczepienia, jak i niekwalifikujących się. Chorzy, którzy żyli wcześniej 3 lata, teraz mają medianę powyżej 10 lat. A ostatnie doniesienia mówią o prognozowanej medianie czasu do progresji wynoszącej 17 lat - poinformował. Dodał, że obecnie w zakresie pierwszej linii leczenia są w procesie refundacyjnym dwa schematy: daratumumab w połączeniu z lenalidomidem, bortezomib i deksametazonem dla pacjentów kwalifikujących się do przeszczepienia i niekwalifikujących się. Środowisko zajmujące się chorymi na szpiczaka czeka na refundację technologii CAR-T. Proces refundacyjny dla pierwszej cząsteczki rozpoczął się dopiero w styczniu br. Również w drugiej linii będą potrzebne refundacje nowych terapii. – Dwa procesy refundacyjne są w toku - belantamab w połączeniu z pomalidomidem i deskametazonem lub belantamab z bortezomibem i deksametazonem – wskazał. - To jest szczególnie ważne, bo pacjenci po pierwszej linii leczenia mają bardzo skuteczne terapie, ale wyczerpują się cele terapeutyczne. I w drugiej linii leczenia i kolejnych nawrotach musimy szukać nowych celi. Tym celem jest antygen BCMA. Badania rejestracyjne pokazały ogromną skuteczność tej terapii. W jednym wykazano wydłużenie całkowitego przeżycia, w drugim dwukrotnie większą skuteczność pod kątem czasu wolnego od progresji. Liczymy, że decyzje refundacyjne w przyszłym roku będą dotyczyły chorych na szpiczaka plazmocytowego, żeby dalej obserwować korzyści kliniczne, które są już policzalne - dodał.

Nowa terapia w glejaku

Prof. Rafał Stec, kierownik Kliniki Onkologii WUM zaznaczył, że glejak jest chorobą nieuleczalną, nawet jeśli początkowo jest łagodniejszą chorobą z czasem przychodzi w bardziej agresywną formę i mimo zastosowania intensywnego leczenia - chemioterapii, radioterapii, leczenia operacyjnego nie udaje się do tej pory go wyleczyć. - Chcemy, żeby choroba stała się przewlekłą. Nie wyleczymy jej, ale możemy ją kontrolować, uzyskując bardzo dobrą jakość życia pacjentów – wskazał. Wyjaśnił, że nowa terapia związana jest z nieprawidłowym genem, który produkuje substancję napędzającą rozwój komórki nowotworowej. - Lek worasidenib dla posiadających mutację w genie dehydrogenazy izocytrynianowej hamuje aktywność tego genu. Jest to taki klucz do zamka, bo lek blokuje gen, a przez to aktywność nowotworu - tłumaczył. Dzięki temu dochodzi do długotrwałej remisji z utrzymaniem jakości życia. Do tej pory pacjenci po niepełnej operacji musieli otrzymać radioterapię albo mieli drugą interwencję chirurgiczną, ewentualnie wzmocnienie chemioterapią. To pogarszało ich funkcje neurologiczne i psychiczne. – Alienowali się, bo nie byli w stanie prawidłowo ułożyć zdania. Już nie mówiąc o tym, że nie pełnili ról społecznych, rodzinnych, zawodowych - wskazał. - Nowy lek przyjmuje się w postaci tabletek. Jest bardzo dobrze tolerowalny, ma mało działań niepożądanych, bierze się go tak długo, dopóki działa. Jednak jest to pierwsza terapia od ponad 30 lat. W innych nowotworach zalecenia zmieniają się 2-3 razy w ciągu roku i jest dynamiczny rozwój. Natomiast glejaki, podobnie jak rak trzustki i dróg żółciowych to pięta achillesowa współczesnej onkologii. Tymczasem pojawiła się ta terapia – podkreślił. Worasidenib posiada status terapii przełomowej (breakthrough therapy) nadawany przez FDA.

Leczenie chorych na migrenę przewlekłą

Prof. Marta Waliszewska-Prosół z Uniwersyteckiego Centrum Neurologii i Neurochirurgii we Wrocławiu przypomniała, że migrena jest drugą przyczyną niepełnosprawności, a pierwszą w grupie młodych kobiet. W Polsce choruje ok. 6 mln ludzi. Migrena przewlekła dotyczy nawet 0,5 mln osób, przede wszystkim ludzi młodych.

- Badanie kohortowe, które przeprowadziliśmy 2 lata temu pokazało, że 40% polskich pacjentów z migreną nadużywa leków przeciwbólowych, w tym opioidów, których nie zaleca się w migrenie, a dostępne są bez recepty. Może przy okazji kryzysu opioidowego w USA warto nad tym problemem się pochylić. Rekordziści biorą 700-800 tabletek przeciwbólowych miesięcznie - ubolewała. Wskazała, że migrena jest ogromnym obciążeniem dla lekarzy rodzinnych i lekarzy psychiatrów, którzy leczą powikłania, jakimi są depresja, zaburzenia lękowe, narastająca izolacja społeczna. - Mamy całą rzeszę pacjentek, które mogą mieć dzieci, a świadomie się na to nie decydują, ponieważ głowa boli ich 30 dni w miesiącu i boją się zajść w ciążę, bo nie wiedzą, jak sobie poradzą z macierzyństwem - dodała. Podkreśliła, że nie jest chorobą czasową i po menopauzie przechodzi. Jest chorobą przewlekłą na całe życie. Przypomniała, że są już skuteczne leki biologiczne, dzięki którym cierpiący 30 dni w miesiącu z powodu migreny pozbywają się bólu głowy. - Jednak program lekowy dla migreny przewlekłej jest limitowany. Przewiduje dwa cykle leczenia. A przecież my pacjentów z migreny nie wyleczymy. Oni wymagają leczenia do końca życia - ubolewała. Dodała, że skuteczne leczenie migreny to korzyść społeczna, bo chorzy mogą pracować, nie korzystają z zasobów opieki zdrowotnej i nie rozwiną powikłań. - Mamy już coraz więcej badań naukowych, które potwierdzają, że migrena zmienia strukturalnie mózg. Więc sami wygenerujemy sobie koszty – wskazała.

Prof. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii UM w Lublinie dodał, że migrena jest najdroższą chorobą neurologiczną w ujęciu społecznym, bo około 15% pacjentów ma migrenę epizodyczną, która może przejść w formę przewlekłą dotyczącą 1% populacji. - To choroba całego życia, ale możemy ją przerwać – zaznaczył. Ubolewał, że program lekowy zakłada po uzyskaniu remisji dzięki toksynie botulinowej okres rocznej obserwacji i jeżeli choroba wróci - zamiast rozpocząć leczenie biologiczne - trzeba wrócić do pierwszej terapii, która dała tylko częściowy efekt. - Liczymy na elastyczność - apelował.

Leczenie cukrzycy i otyłości

Prof. Małgorzata Myśliwiec, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Wydziału Lekarskiego GUM postulowała badania w kierunku wczesnego wykrywania cukrzycy typu pierwszego u dzieci i refundację korzystania z systemów ciągłego monitorowania glikemii i automatycznych pomp insulinowych również po skończeniu 26 roku życia. - W momencie, kiedy pojawiają się typowe objawy kliniczne cukrzycy i musimy włączyć insulinę, to wszystkie komórki beta-6 są zniszczone. Natomiast cukrzyca rozwija się przez lata, a dziś możemy oznaczyć poziom przeciwciał i interweniować poprzez zmianę stylu życia i edukację, bo 50% dzieci, które trafiają do ośrodków diabetologicznych jest już w stanie śpiączki ketonowej, a jest to stan zagrożenia życia. Tymczasem mamy możliwość w ramach badań klinicznych zastosować nowoczesną terapię limfocytami T regulatorowymi i rytuksymabem, która wyszła z ośrodka gdańskiego. Wykrywając cukrzycę na wcześniejszych etapach, nie doprowadzimy do rozwoju pełnoobjawowej albo spowolnimy tempo jej powstania. Nie będzie ostrych powikłań, stosowania insuliny i wyrobów medycznych - przekonywała.

Prof. Lucyna Ostrowska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości apelowała o wdrożenie ścieżki leczenia pacjenta z otyłością i refundację leków dla tych chorych.

- Wszyscy mówimy, że otyłość jest chorobą, ale to wiedza wydmuszkowa, bo nic za tym nie poszło. Pacjentów z chorobą otyłościową skutecznie leczy się w Polsce tylko 4%, a cała odpowiedzialność za leczenie spadła na lekarza rodzinnego. Cześć chorych udało się włączyć do opieki koordynowanej, ale ona jest w POZ tylko dla pacjenta z chorobą otyłościową, powikłaną np. cukrzycą. Poza tym tylko 50% POZ podjęło opiekę koordynowaną – ubolewała. Dodała, że zawieszony został program KOS-BAR, który przestał funkcjonować jako pilotażowy w marcu 2025 r. - Teraz leczeni są w jego ramach tylko pacjenci, których bariatrzy zdążyli zakwalifikować i są już po operacjach. Jesteśmy na etapie ewaluacji tego programu, ale to nie zmienia faktu, że mieliśmy obiecane, że od stycznia 2026 r. będzie świadczeniem gwarantowanym. Teraz wiemy, że to nie nastąpi – poinformowała.

Prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM mówił o terapii cukrzycy. – Pojawił się nowy lek tirzepatyd. - Jest trochę lepiej tolerowany. Robi absolutną furorę. Ukazały się badania pokazujące, że, tak jak semaglutyd, zmniejsza ryzyko sercowo-naczyniowe – wskazał. Tirzepatyd jako pierwszy i jedyny lek o takim mechanizmie działania – agonista receptora GIP oraz GLP-1 wykazał wyższą skuteczność niż analogi GLP-1 w zakresie kontroli glikemii, większą redukcję masy ciała, a w wyższych dawkach (10-15 mg) powodował poprawę profilu lipidowego oraz redukcję ciśnienia tętniczego. Niestety, nie jest refundowany. - Powinniśmy zacząć czynić te leki bardziej dostępnymi również w leczeniu otyłości, dlatego, że korzyści będą kolosalne. To nie tylko szczęśliwi obywatele, ale po prostu dużo mniej chorób, które wynikają z otyłości. Mam nadzieję, że konkurencja będzie działała na spadek cen i w dialogu z ministerstwem uda się znaleźć sposób, aby te leki stawały się bardziej dostępne – powiedział.

Rozszerzanie refundacji szczepień dla dorosłych

Prof. Krzysztof Tomasiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, podsumowując rok, wymienił osiągnięcia w zakresie szczepień: refundację szczepionki przeciwko półpaścowi, przeciwko RSV i wcześniej przeciwko pneumokokom oraz szczepienia, które mogą być realizowane przez farmaceutów. – Brakuje dostępności szczepień refundowanych w aptekach, narzędzi umożliwiających weryfikację przez farmaceutów uprawnień pacjenta do refundacji szczepień. A chodzi o to, aby ta ścieżka była jak najprostsza – wskazał. Apelował o rozszerzenie dostępności szczepień refundowanych dla pacjentów, którzy przebywają w szpitalach, w zakładach opiekuńczo-leczniczych, w stacjach dializ, uproszczenie procedury raportowania i dalszą digitalizację kart szczepień, automatyczne generowanie skierowań na szczepienia populacyjne oraz stworzenie proaktywnej strategii szczepień dorosłych, zwłaszcza ze współchorobowością, z upośledzeniem odporności i wszędzie tam, gdzie kosztoefektywne byłoby zapobieganie infekcjom, które mogą doprowadzać nawet do śmierci pacjentów leczonych bardzo drogimi lekami w programach lekowych czy w programach terapeutycznych.

Jak poprawić adherencję?

Prof. Krzysztof Narkiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii GUM wskazał, że koszty nieprzestrzegania zaleceń lekarskich sięgają nawet 12 mld zł rocznie. Jego zdaniem, poprawa adherencji wymaga szkoleń personelu medycznego. – Ruszamy na początku przyszłego roku z edukacją przeddyplomową i podyplomową, a wśród studentów w następnym roku akademickim – poinformował.

Kolejnym warunkiem poprawy adherencji jest wykorzystanie narzędzi elektronicznych. - Wierzymy, że te narzędzia będą gotowe w kwietniu przyszłego roku i to stworzy możliwość monitorowania przestrzegania zaleceń lekarza rodzinnego i specjalisty. Narzędzia elektroniczne, które na co dzień wykorzystujemy w naszej pracy umożliwią szczegółowy wgląd w realizację recepty. Jednak nie chcielibyśmy, żeby służyły jedynie do nadzoru, ale wspomagały i przypominały pacjentom o porze wykupienia kolejnej recepty. Wierzymy, że farmaceuci też będą chętni, bo mają wiedzę i narzędzia, żeby w aptekach wiele rzeczy się mogło wydarzyć. Ale są potrzebne zmiany legislacyjne, co będzie trwało trochę dłużej – zaznaczył, Dodał, że gdy każdy lekarz w Polsce będzie dysponował w bazie danych informacjami o wszystkich przyjmowanych przez pacjenta lekach, postawionych mu rozpoznaniach, zdarzeniach medycznych, które się wydarzyły w ciągu ostatniego roku, będzie miał znaczenie więcej czasu na komunikację i rozmowę z chorymi.

Slajd_18 grudnia 2025_slajd.jpg

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także