Subskrybuj
Logo małe
Wyszukiwanie
banner
#WyszłoNaJaw

Trzy dowcipy, które nie śmieszą lekarzy

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 23 kwietnia 2024 09:00

Trzy dowcipy, które nie śmieszą lekarzy - Obrazek nagłówka
– Kontekst tego dowcipu jest ubrankiem, w które ktoś chce nas ubrać, ktoś nam nieżyczliwy – mówi dr Michał Sutkowski w programie „Wyszło na Jaw”.

Piotr Wójcik: Przychodzi kobieta do lekarza. – Co pani dolega? – Nic. – A jakie ma pani objawy? – A no, żadnych. – To po co pani tu przyszła? – Bo ja mogę być chora, ale bezobjawowo. Dużo jest takich bezobjawowych pacjentek?

Dr Michał Sutkowski: W tym dowcipie jest puenta, mówiąca o tym, że do lekarza przychodzą czasem pacjenci bez pewnej potrzeby medycznej. Ale z drugiej strony, w tym samym dowcipie jest trochę prawdy o tym, że my oczekujemy, by pacjent przychodził tylko w zakresie medycyny naprawczej. Ja się cieszę, gdy pacjent przyjdzie i powie „panie doktorze nic mi nie dolega, ale chciałbym porozmawiać na temat profilaktyki. Nic mnie nie boli, nigdzie nie strzyka, nie mam duszności ani żadnych dolegliwości, ale chciałbym porozmawiać”. I tu zaczynają się pewne problemy dotyczące profilaktyki. Bo profilaktyka w Polsce „leży”, a powinna być w POZ. Lekarz rodzinny to jest najlepsze miejsce do profilaktyki i edukacji. To najlepsze miejsce do tego, żeby mieć jak najwięcej narzędzi diagnostycznych. Temu służy opieka koordynowana, ale też inne pomysły jak EPID, o którym też mówimy w KLR od pewnego czasu, żeby jak najwięcej edukacji, profilaktyki i diagnostyki było na tym jak najniższym poziomie. To byłoby korzystne dla pacjenta oraz systemu, bo im więcej, będąc blisko pacjenta, wykonam dla niego badań, im bardziej go wyedukuję, im więcej on wykona szeroko pojętych działań profilaktycznych, im częściej porozmawiamy o medycynie stylu życia, o pewnych działaniach korygujących jego stan zdrowia, wtedy większa szansa na to, że będzie z nim dobrze w przyszłości. Powinniśmy więc traktować ten dowcip w dwóch kategoriach.

Piotr Wójcik: Drugi dowcip. Dwaj lekarze siedzą w celi. Jeden wzdycha: „A mogłem zostać meteorologiem. Wybaczono by mi 90 proc. pomyłek”.

Dr Michał Sutkowski: Coś w tym jest. Dyskusja o no fault jest dowodem tego, że pewne regulacje prawne powinny być także w Polsce. Te regulacje są na świecie dużo bardziej przyjazne dla lekarzy, w tym lekarzy rodzinnych. Powiem szczerze, że przykłady skandynawskie są mi bliskie, z uwagi na moje skandynawskie korzenie. W Szwecji nikt nie myśli o tym, żeby lekarz szedł do więzienia, tylko o tym, żeby naprawiać błędy, uczyć się na nich. U nas ta pewna opresyjność może środowisko dotykać i dotyka. Ale z drugiej strony, w przypadku lekarzy rodzinnych jesteśmy niezwykle narażeni na różnego rodzaju roszczenia pacjentów. Dlaczego? Bo to jest zawód wymagający ogromnej odpowiedzialności osobistej, jednoimiennej. Dana przychodnia, szpital kojarzy się z konkretnym lekarzem. To on, a nie jego kolega w placówce, podjął konkretną decyzję. Te decyzje są bardzo trudne w Polsce, bo jeżeli lekarz ma mało narzędzi diagnostycznych, nie może zrobić wielu badań, które zrobić powinien, to kogo ma za to spotkać kara? Lekarza? A może należałoby ukarać polityka, który tych narzędzi lekarzowi nie zapewnił prostymi zabiegami politycznymi, finansowymi, w tym sensie, że finansować te badania, a nie nas. Tu nie chodzi o pieniądze dla nas tylko dla pacjenta. Naprawdę dla pacjenta powinna być szeroko rozumiana edukacja w POZ, szeroko zakrojona, faktyczna profilaktyka. A nie tylko mówienie, że profilaktyką to się zajmie lekarz rodziny. Nie ma żadnego programu [profilaktyki w POZ], tzn. praktycznie są tylko dwa – choroby układu krążenia i gruźlicy. To za mało. Za mało narzędzi diagnostycznych. Dlaczego lekarz rodzinny nie może w kontrakcie z płatnikiem publicznym zlecić badania echo serca? Musi mieć do tego opiekę koordynowaną. A jak nie może mieć, bo nie ma kardiologa blisko? Tutaj odpowiedzialność lekarza wynika często z dziurawego systemu. Natomiast każdy z nas, porządnie podchodzący do pracy, nie ma poczucia zagrożenia, że będzie, jak w tym dowcipie, siedział z drugim kolegą i zastanawiał się, dlaczego nie został meteorologiem. Ja się cieszę, że jestem lekarzem i z tego, że jestem lekarzem rodzinnym.

Piotr Wójcik: Jeszcze jeden dowcip. Proszę nie poczuć się urażonym. To nie ja wymyślałem te dowcipy, tylko ludzie. – Panie doktorze, to lekarstwo, co mi pan wypisał, to na co to jest? – Na Bahamy. Jeszcze tylko 72 recepty.

Dr Michał Sutkowski: W przypadku lekarzy rodzinnych ten dowcip nie jest trafiony. My nie mamy żadnego kontekstu, jeśli chodzi o firmy, albo jakiś śladowy. Wypisując leki nie pamiętam nawet, jakiej są firmy. Nie muszę. Kontekst tego dowcipu jest, powiedziałbym, ubrankiem, w które ktoś chce nas ubrać, nieżyczliwi nam. Duże firmy niewątpliwie mają wpływ na wiele zjawisk, ale bezpośredniego wpływu na nasze decyzje terapeutyczne nie mają. Wbrew temu, co się uważa, lekarze, w tym rodzinni, rzadko jeżdżą na Bahamy. Częściej na Mazury. Zdziwiłby się pan redaktor, jak rzadko mają szansę w ogóle pojechać na urlop. Sam miałem w swoim życiu taki epizod, że prawie 20 lat nie byłem na urlopie, więc chętnie pojechałbym w piękną Polskę.

Piotr Wójcik: W ostatnich latach, zwłaszcza po 2020 r., powstało bardzo wiele teorii spiskowych o tym, jakie to profity czerpią lekarze z tego, że zachęcają do szczepień (i też jacy to dziennikarze są bogaci w związku z tym).

Dr Michał Sutkowski: A do czego mamy namawiać, jak nie do profilaktyki? To jest oczywiste. Bardzo często opinie takie wypowiadają ludzie, którzy w momencie, kiedy coś ich zaboli, biegną do apteki i też „sponsorują” jakąś tam firmę.

Piotr Wójcik: W aptece farmaceuta już prędzej może poradzić coś z takich rzeczy…

Dr Michał Sutkowski: Nie, ja wierzę w etykę, dopóki się nie przekonam, że jest inaczej. Nie znam ani lekarzy, ani farmaceutów, ani profesjonalistów medycznych, którzy mieliby związek z tego typu korupcyjnym przypadkiem. To jest „przyszywanie” nam wszystkim jakieś łatki przez ludzi, którzy nam bardzo źle życzą. Czasem to są, niestety, także pożyteczni idioci, którzy nawet sobie nie zdają sprawy z tego, w jakich rękach jest manipulacja dotycząca leczenia pacjentów, w tym konkretnym przypadku szczepień. Im bardziej zbliżamy się w określonym kierunku geograficznym, tym tego więcej.

Piotr Wójcik: W prawą stronę mapy?

Dr Michał Sutkowski: Tak, w prawą stronę mapy – tym więcej jest tego typu teorii i różnego rodzaju manipulacji. I to są manipulacje proste, dlatego trafiają na bardzo podatny grunt, także w warunkach polskich. Musimy generalnie zawsze stać na straży nauki, mówić to co trzeba i „brać na klatę” wszelkie tego konsekwencje. My lekarze, którzy jesteśmy też kojarzeni z okresem pandemii, przeżyliśmy bardzo dużo różnego rodzaju osobistych dramatów, albo przynajmniej niekomfortowych sytuacji związanych z hejtem, wykluczeniem i próbą deprecjonowania naszej wiedzy. Pandemia stworzyła pewien klimat, który trwa do dzisiaj. Skoro mówimy o ciemnych stronach tego zawodu, to powiem szczerze, że najbardziej boli nas, gdy staramy się dać wszystko co najlepsze, całą swoją wiedzę i serce pacjentowi, a okazuje się, że w odbiorze, niekoniecznie pacjenta, ale publicznym, jesteśmy opluwani i posądzani o rzeczy, na które absolutnie nie zasługujemy.

Piotr Wójcik: Zrobiło się smutno.

Dr Michał Sutkowski: Warto było się pośmiać, żeby powiedzieć o dość poważnych sprawach.

Podobne artykuły

Grzesiowski-WnJ-1
#WyszłoNaJaw

Pandemia: co można było zrobić inaczej?

13 czerwca 2024
Konieczny-WyszlonaZdrowie
12 czerwca 2024
Kalicinski-WnZ
#WyszłoNaZdrowie

Jak bije serce w pudełku?

4 czerwca 2024
Grzesiowski-1-WnZ
#WyszłoNaZdrowie

Dlaczego niejadki tak tyją?

3 czerwca 2024

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.

Zobacz także

Sutkowski-WnJaw-2
21 maja 2024
Tomkow--WnD
14 maja 2024
kuchar2
25 kwietnia 2024
5G-a
#WyszłoNaZdrowie

Czy sieć 5G może wpływać na nasze zdrowie?

26 stycznia 2024
jaki-trunek starowicz
22 grudnia 2023