Leczenie zębów zmniejsza ryzyko choroby niedokrwiennej serca

Fot. Thinkstock/Getty Images
Badanie fińskich naukowców z Uniwersytetu Helsińskiego potwierdziło, że nieleczone ogniska zapalne w jamie ustnej mają wpływ na układ krążenia, w tym na stan tętnic wieńcowych.
Tomasz Kobosz 2016-08-28 22:45

Choroby układu krążenia są odpowiedzialne za ponad 30 proc. zgonów na całym świecie, z czego choroba wieńcowa to główny powód śmierci w większości krajów zachodnich – jest najczęstszą przyczyną zawału (około 90 proc. przypadków). W Polsce z roku na rok notuje się również coraz więcej zachorowań wśród 20- i 30-latków. Corocznie z powodu zawału mięśnia sercowego umiera u nas 100 tys. osób.

Związki pomiędzy niektórymi schorzeniami jamy ustnej: zaawansowaną próchnicą, paradontozą a chorobami serca są znane od dawna, choćby pod postacią szczepów bakteryjnych specyficznych dla chorób przyzębia, które wykrywa się w blaszkach miażdżycowych.

Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Helsińskim wykazało, że przewlekłe zapalenia tkanek okołowierzchołkowych zwiększają ryzyko choroby wieńcowej. Według badania ostry zespół wieńcowy występuje 2,7 razy częściej u pacjentów z niewyleczonymi zębami, kwalifikującymi się do leczenia kanałowego, aniżeli u osób bez tych zmian.

Badaniem objęto 508 pacjentów o średniej wieku 62 lata, u których występowały epizody kardiologiczne. Ich tętnice wieńcowe zostały zbadane za pomocą angiografii, która wykazała chorobę wieńcową. Następnie za pomocą tomografii wykonano panoramiczne zdjęcia zębów, szczęki i żuchwy, co pokazało, że aż 58 proc. osób posiada 1 lub więcej zmianę zapalną w jamie ustnej.

Naukowcy stwierdzili, że infekcjom wierzchołka korzenia zęba powiązanym z wysokim poziomem przeciwciał w surowicy często towarzyszy wspólny dla obu infekcji profil patogenu. To stanowi kolejny argument za tym, że ogniska zapalne w jamie ustnej wpływają na inne organy.

Jak do tego dochodzi? Zapalenie tkanek okołowierzchołkowych (zaliczamy do nich m.in. okostną, ozębną oraz kość wyrostka zębodołowego) to proces patologiczny, następstwo nieleczonej próchnicy, następnie chorób miazgi, do której najczęściej dochodzi w wyniku nieodpowiedniej higieny i infekcji bakteryjnych rozwijających się w kanale korzeniowym zęba. Gdy ząb nie jest leczony, zakażenie postępuje i migruje na okoliczne tkanki wokół zęba, czego konsekwencją są przewlekłe zmiany zapalne.

Następnie bakterie z miejsca infekcji poprzez krwioobieg docierają do wszystkich organów m.in. serca. Układ odpornościowy atakuje bakterie, które osadzają się na ścianach naczyń krwionośnych, w konsekwencji może powstać tzw. blaszka miażdżycowa.

– To ważne, by edukować pacjentów o tym, że duża część stanów zapalnych rozwija się w utajony sposób tzn. nie daje żadnych objawów w ogóle, albo mają one charakter tymczasowy. Tak jest w przypadku powikłań zaawansowanej próchnicy: ostrego zapalenia miazgi, przewlekłego zapalenia tkanek okołowierzchołkowych, martwicy miazgi, rozwoju ropni, ziarniniaków czy torbieli korzeniowych – często przebiegają one bezobjawowo, więc pacjent nie czuje bólu i nie jest świadomy zagrożenia. – tłumaczy lek. stom. Przemysław Stankowski. – Tylko stomatolog przy pomocy odpowiedniego sprzętu jest w stanie zdiagnozować schorzenie. Zmiana jest widoczna dopiero przy badaniu RTG, np. na pantomogramie. Wtedy jednak jest już za późno na bezinwazyjne leczenie, konieczne jest leczenie endodontyczne lub w przypadku ropni czy torbieli interwencja chirurga i zabiegi, takie jak resekcja wierzchołka korzenia lub nawet ekstrakcja zęba. W żadnym razie jednak, nie można zmiany zapalnej zignorować i dopuścić do rozprzestrzeniania się bakterii i ich toksyn na inne narządy.

Źródło: materiały prasowe

PDF

Zobacz także