Medyczna Racja Stanu: O czym nie mówią politycy?

Medexpress

Opublikowano 30 czerwca 2018, 12:14

Thinkstock/GettyImages
Medexpress

Opublikowano 30 czerwca 2018, 12:14

I przede wszystkim: czy politycy są już gotowi przyznać, że obszar ochrony zdrowia, który bezpośrednio lub pośrednio dotyczy wszystkich obywateli (sformułowanie „wszyscy jesteśmy lub będziemy pacjentami” powracało jak refren w wielu wypowiedziach), powinien powrócić do „wielkiej” polityki. Powinien – na przykład – stać się najważniejszym lub przynajmniej wiodącym motywem najbliższej lub następnej kampanii parlamentarnej.

– Czy politycy są na to gotowi, czy też raczej zamierzają nadal omijać tematy związane ze zmianami systemu ochrony zdrowia z obawy przed porażką – pytał dr Paweł Kowal, sam jeszcze do niedawna czynny polityk. – Politycy muszą podjąć temat zmian w ochronie zdrowia, bo w tej chwili właśnie jego unikanie może wpędzić ich w kłopoty – ocenił dr Marek Balicki, były minister zdrowia, obecnie członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP.

Nic jednak nie wskazuje, by politycy (których zresztą podczas piątkowego spotkania było naprawdę niewielu) byli gotowi do otwartej dyskusji o tych kwestiach, które jako oczywiste, w formie „tez dla zdrowia” przygotowali eksperci. I które, w dużym stopniu, można nazwać rewolucyjnymi. Najważniejszą jakościową zmianą, postulowaną przez ekspertów, jest dywersyfikacja źródeł finansowania systemu ochrony zdrowia (składki „premium” w ramach systemu powszechnego, komplementarne ubezpieczenia zdrowotne, likwidacja przywilejów w obciążeniach składkowych, powiązanie wysokości składek z czynnikami ryzyka wynikającymi ze stylu życia, przekierowanie wpływów z akcyzy na alkohol i papierosy na cele związane z ochroną zdrowia, obciążenia fiskalne dla producentów niezdrowej żywności etc.).

Tymczasem dyskusja z udziałem polityków „zacięła się” już na pytaniu o sprawę do wprowadzenia najprostszą i budzącą najmniej emocji – ubezpieczenia komplementarne. Tomasz Latos, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia z ramienia Prawa i Sprawiedliwości powiedział jedynie, że takie rozwiązanie mogłoby być traktowane jedynie jako uzupełnienie powszechnego systemu.

Przedstawiciele rządu i większości parlamentarnej zdecydowanie woleli mówić o perspektywie zwiększania środków publicznych na ochronę zdrowia, jaką niesie ustawa o świadczeniach zdrowotnych, która zakłada (w wersji przyjętej przez rząd w ostatnich dniach), że Polska osiągnie 6 proc. PKB wydatków publicznych na zdrowie w 2024 roku.

- Nakłady na ochronę zdrowia będą w najbliższych latach rosły. Potrzebujemy dyskusji, jak najlepiej wykorzystać te pieniądze i zyskać dzięki nim korzyści na długie lata – mówił minister zdrowia, podkreślając że w tej chwili w obszarze ochrony zdrowia są dwa priorytety: skrócenie kolejek do świadczeń oraz zażegnanie kryzysu kadrowego wśród pracowników medycznych. - Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której obudzimy się pewnego dnia w kraju bez lekarzy i pielęgniarek - mówił.

Jednak według prezesa NFZ Andrzeja Jacyny, mówiąc o ustawie 6 proc. PKB nie możemy zapominać, że jej działanie jest odłożone w czasie – do 2020 roku. W latach 2018-2019 wzrost nakładów na zdrowie będzie z punktu widzenia systemu (a więc również pacjentów i pracowników medycznych) w zasadzie nieodczuwalny. Jeszcze poważniejszym problemem jest jednak to, że nie znamy źródeł finansowania wzrostu nakładów.

– W czerwcu 2019 roku Narodowy Fundusz Zdrowia będzie przygotowywać plan finansowy na 2020 rok. I wtedy premier i rząd będą musieli podjąć decyzję, z czego sfinansujemy skokowy wzrost nakładów – podkreślał Jacyna. W 2020 roku publiczne nakłady na ochronę zdrowia mają wynieść 5,03 proc. PKB. Po raz pierwszy ma zostać przekroczona bariera 5 proc. PKB.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

polityka zdrowotna państwa / Tomasz Latos / polityka rządu / Andrzej Jacyna / Paweł Kowal / Łukasz Szumowski / Medyczna racja stanu / polityka
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31