Subskrybuj
Logo małe
Wyszukiwanie
Felieton

Jest prawda czasu i prawda ekranu

MedExpress Team

Małgorzata Solecka

Opublikowano 14 listopada 2022 13:07

Jest prawda czasu i prawda ekranu - Obrazek nagłówka
Już we wtorek Komisja Zdrowia zajmie się rządowym projektem nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Nie ma żadnych wątpliwości, że choć w projekcie jest wiele wątków, dyskusja skupi się – a w każdym razie powinna – na kwestii tzw. skoku na kasę NFZ, czyli przesunięcia minimum 6,2 mld zł z budżetu państwa do Narodowego Funduszu Zdrowia. I innych finansowych decyzjach, które uszczuplą środki płatnika.

Nie ma też już żadnych wątpliwości, że oszczędności, jakie czyni minister zdrowia (!) nie są żadną optymalizacją wydatków publicznych, ale częścią rządowego planu poszukiwania oszczędności. Budżet państwa w przyszłym roku będzie mieć kłopoty – Komisja Europejska w piątek opublikowała prognozy, z których wynika, że Polskę de facto dotknie stagflacja. Wysoka inflacja (13,8 proc. wobec przewidywanej rocznej za 2022 rok 13,3 proc.) przy prawie niezauważalnym wzroście PKB (0,7 proc. vs. 4 proc. w 2022 roku). Pieniędzy europejskich nie widać, i choć – podobno – Prawo i Sprawiedliwość nie wyklucza roszad w rządzie (czytaj – zerwania koalicji z Solidarną Polską, a przynajmniej dymisji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który ma blokować porozumienie z Brukselą), by zwiększyć prawdopodobieństwo, że pieniądze do Polski popłyną, nie można na nich opierać przyszłorocznych planów.

Planów – o czym zapominać nie sposób – na rok wyborczy. Zaczęło się więc poszukiwanie kilkudziesięciomiliardowej poduszki finansowej, której można byłoby użyć, w miarę potrzeb, albo jako bezpiecznika, albo – co równie prawdopodobne – czegoś na kształt funduszu wyborczego PiS. Wszak prezes Jarosław Kaczyński (weekend bez jego wypowiedzi to weekend stracony) stwierdził właśnie, że Zjednoczona Prawica (czytaj: on i jego partia), muszą rządzić jeszcze przez wiele kadencji. By Polska rosła w siłę, oczywiście.

Racjonalnie patrząc, odebranie ochronie zdrowia przynajmniej 6 mld zł w roku wyborczym (przynajmniej, bo to wyliczenia Ministerstwa Zdrowia) w roku wyborczym nie ma żadnego sensu. Ale jest prawda czasu i prawda ekranu, by odwołać się do klasyka polskiego kina. Pieniędzy w systemie będzie mniej, ale wystarczające środki znajdą się (dzięki przesunięciu z funduszu zapasowego NFZ do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19) w gestii ministra zdrowia. Wystarczające, by minister i jego współpracownicy mogli ruszyć do Polski powiatowej i również tam dać się fotografować w szpitalach z opiewającymi na setki tysięcy, może nawet miliony, złotych tekturowymi czekami. Analogiczne fotografie ze szpitali klinicznych czy instytutów nie muszą przecież tak dobrze działać na wyobraźnię wyborców, dajmy na to, w powiatach Wielkopolski czy Kujawsko-Pomorskiego.

Jedną z konstytucyjnych zasad ustroju RP jest pomocniczość. To, przekładając na konkrety, oznacza między innymi, że ramy i rozwiązania prawne dają maksimum samodzielności i podmiotowości podstawowym podmiotom władzy publicznej. Mówiąc wprost – samorządy powinny mieć na tyle wysokie dochody własne i na tyle dobrze oszacowane środki z budżetu na zadania zlecone, by żadne rządowe „czeki” nie były potrzebne. A szpitale i inne podmioty zdrowotne na tyle dobrze wycenioną swoją pracę (świadczenia zdrowotne), by we współpracy ze swoimi organami założycielskimi mogły realizować również inwestycje. Bez papierowego wsparcia rządu, który w tej chwili wydaje się właśnie przepompowywać pieniądze z kieszeni do kieszeni.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.