Subskrybuj
Logo małe
Wyszukiwanie
banner
Grypa i COVID-19

"Twindemia" się nie wydarzyła, ale czy teraz nam grozi? Mamy komentarz eksperta!

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 27 sierpnia 2021 10:04

"Twindemia" się nie wydarzyła, ale czy teraz nam grozi? Mamy komentarz eksperta! - Obrazek nagłówka
Fot. Getty Images/iStockphoto
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się czy zaszczepić się przeciw grypie, to na pewno ten rok daje ku temu najwięcej argumentów „za”. Jednym z nich jest to, - jak powiedział nam prof. Adam Antczak z Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi - że osoby zaszczepione przeciw grypie łagodniej przechodzą COVID-19.

Zazwyczaj amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) sugerują, by szczepić się na grypę do końca października. Jednak nadchodzący sezon grypowy może być nieco inny... Pandemia COVID-19 wciąż się nie ustabilizowała i eksperci twierdzą, że może to mieć konsekwencje w kontekście zapobiegania i leczenia grypy.

Zdaniem doktor Claudii Hoyen, dyrektor ds. kontroli zakażeń u dzieci w UH Rainbow Babies and Children's Hospital w Cleveland, kiedy poluzowano obostrzenia i przestał obowiązywać nakaz noszenia maseczek także w otwartych przestrzeniach publicznych, wirusy na nowo zaczęły się rozprzestrzeniać, wywołując objawy przeziębienia i grypy. Według CDC jeszcze nie ma zbyt wielu przypadków grypy w USA, ale to może się wkrótce zmienić.


Aby przewidzieć, jak będzie wyglądał sezon grypowy w Stanach Zjednoczonych, eksperci często patrzą na półkulę południową, gdzie sezon zwykle rozpoczyna się w czerwcu, a szczyt grypa osiąga w sierpniu. Australia, z restrykcyjnymi ograniczeniami pandemii dla podróżnych przybywających do kraju ma bardzo niską aktywność grypową„ - powiedział doktor William Schaffner, profesor Oddziału Chorób Zakaźnych w Vanderbilt University Medical Center. Z kolei Chiny, które mają więcej interakcji ze światem zewnętrznym, miały umiarkowany sezon grypowy – dodał Schaffner − „Sądzimy więc, że i my w tym roku będziemy mieli przynajmniej umiarkowany sezon, który rozpocznie się wraz z początkiem roku szkolnego”.


Według CDC, w przeciętnym sezonie grypowym odnotowuje się od 9 do 45 milionów przypadków zachorowań każdego roku. Zeszły rok do takich nie należał. Grypa praktycznie nie istniała w Stanach Zjednoczonych. Zarejestrowano zaledwie kilka tysięcy przypadków w ciągu całego roku, w tym zmarło jedno dziecko. Dla porównania, w latach 2019-2020 zmarło 199 dzieci i 144 w poprzednim sezonie.

„Twindemia” z dużą liczbą przypadków grypy i COVID-19, którą niektórzy eksperci przewidywali w 2020 roku, na szczęście się nie wydarzyła. A jak będzie w Polsce? O komentarz poprosiliśmy prof. Adama Antczaka z Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jak zdaniem pana profesora będzie przebiegał sezon grypowy, który może się zbiec z czwartą falą pandemii SARS-CoV-2?

Prof. Adam Antczak: Sezon grypy tradycyjnie zaczyna się w połowie września i kończy około połowy kwietnia, a największe nasilenie zachorowań to styczeń, luty, marzec. Oczywiście sezon grypowy jest zjawiskiem, co do którego możemy domniemywać przebieg, ale jest on dość nieobliczalny, tzn. często jest tak, że takie sezony są bardzo wysokie i mają bardzo dużo zachorowań, wbrew temu czego byśmy oczekiwali. W tej chwili sytuacja jest wyjątkowa, dlatego że pandemia nakłada się na nadchodzący na półkuli północnej sezon grypowy. W ubiegłym sezonie doświadczyliśmy gwałtownego spadku liczby zachorowań - nie było raportowanych zgonów z powodu grypy w Polsce. To jest dowód na to, że pandemiczne środki ochronne jak dystans, maseczki, dezynfekcja były bardzo skuteczne. Lockdown, jeśli chodzi o przerwanie łańcucha epidemiologicznego, jest narzędziem niezwykle skutecznym (abstrahuję od jego następstw psychicznych, politycznych, społecznych). Teraz czeka nas czwarta fala Covid-19. I jeśli prześledzimy opublikowane statystyki, zobaczymy, że jesteśmy obecnie w bardzo podobnej sytuacji, co w ubiegłym roku. Dzieci pójdą do szkół, a pamiętajmy, że to właśnie one są wektorami zakażeń Covid-19 oraz grypy i należy spodziewać się pewnie gwałtownego wzrostu zachorowań na Covid-19 między wrześniem a końcem października. Wtedy powtórzy się rodzaj drugiej fali z jesieni ubiegłego roku. Jak ona będzie duża? Nie wiemy. Ale pamiętajmy, że są rejony w Polsce gdzie odsetek zaszczepionych osób jest bardzo wysoki, więc miejmy nadzieję, że nie będzie to wyglądać źle. Na to wszystko nakłada się grypa. Zachowania ludzkie są dziś inne np. lęk przed Covid-19 rok temu, był znacznie większy i motywował ludzi do bezpiecznych zachowań, co się odbiło na tym, że zakażeń i grypy było mało. Czy teraz tak jest? Nie. A to dlatego, że sporą część populacji zaszczepiono przeciwko Covid-19 i są osoby, które się mniej boją i zachowują się mniej bezpiecznie np. nie noszą maseczki. Do tego dochodzi zmęczenie sytuacją pandemiczną w związku z czym część społeczeństwa w naturalny sposób jest zbuntowana, znudzona i już nie boi się trwającego zagrożenia. Skuteczność państwa w egzekucji tych bezpiecznych zachowań jest też słabsza. Oznacza to, że możemy się spodziewać większej liczby zachorowań na grypę w tym sezonie. Jaki będzie tego rozmiar? Nie wiadomo. Wszystko będzie zależeć od tego, jak ludzie będą się zachowywać, jakie środki będą przedsięwzięte w kontekście pandemii. Druga sprawa to kwestia swoistej immunizacji czyli szczepionek przeciwgrypowych. Polskie doświadczenie z ubiegłego roku jest takie, że szczepionek na grypę było za mało. Nie wiemy czy będzie powtórka z ubiegłego roku. Na pewno będzie większe nimi zainteresowanie, niż w poprzednich sezonach. A konsekwencją faktu większego zainteresowania szczepionką przeciw grypie w sezonie 2020/2021 mam nadzieję będzie to, że jednak do Polski trafi wkrótce więcej szczepionek. I z tego co mi wiadomo zamówienia są większe na sezon 2021/2022.


Czy Polacy chętnie szczepili się przeciwko grypie w ubiegłym roku?

Prof. Adam Antczak: W zeszłym roku bardzo chcieliśmy się szczepić, intuicyjnie uważając, że jeśli się zaszczepimy przeciw grypie to może nas to ochroni przed pandemią. I tu ciekawostka – osoby, które szczepiły się przeciw grypie miały 2,5 mniejszą szansę na hospitalizację z powodu Covid-19 oraz 3,3 razy mniejszą szansę na to, że rozwiną postać Covid-19, która będzie wymagała hospitalizacji. W kontekście pandemii też się opłacało szczepić przeciw grypie. Dlatego teraz też zachęcam wszystkich by się szczepili przeciwko grypie, szczególnie tych, którzy się nie zaszczepili przeciwko Covid-19, bo będą mieli pewną ochronę. Przyznam, że trudno mi pojąć dlaczego ludzie nie szczepią się przeciwko Covid-19, kiedy jest to dostępne praktycznie na każdym rogu i za darmo. To bardzo opłacalna procedura medyczna, która nas chroni przed ciężką postacią choroby, przed śmiercią, hospitalizacją. A chorują i umierają przede wszystkim ci, którzy są niezaszczepieni. Dokładnie symetrycznym tego obrazem jest grypa.


Czy można łączyć szczepienie przeciw grypie ze szczepieniem przeciw Covid-19 czyli zaszczepić się obiema szczepionkami w niedługim odstępie czasu?

Prof. Adam Antczak: Oba szczepienia można zrobić w niedługim odstępie czasu, tzn. nie zaleca się robienia razem tych szczepień z powodów ostrożnościowych, ale nie merytorycznych (prawdopodobnie nic by się nie stało gdybyśmy zaszczepili człowieka obiema szczepionkami jednocześnie). Zaleca się dla ostrożności dwutygodniowy odstęp między szczepieniami. Pamiętajmy, że mamy mnóstwo czasu na szczepienie przeciw grypie, ale nie mamy go tyle przeciw Covid-19. Szczepienie przeciw grypie daje nam odporność już po tygodniu a najwięcej przeciwciał mamy po miesiącu. Przeciw grypie możemy się więc zaszczepić nawet w grudniu czy styczniu albo wtedy, kiedy tylko mamy dostęp do szczepionki. Zawsze przyniesie nam to korzyść.

Wiemy, że Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych ma być dystrybutorem centralnym szczepionek przeciwko grypie. Jak Pan Profesor to skomentuje?

Prof. Adam Antczak: To jest rozwiązanie, które rzeczywiście może usprawnić dostęp do szczepionek. Nie jestem sceptyczny co do tego pod warunkiem, że Agencja nie będzie trzymała tych szczepionek tylko na tzw. czarną godzinę. Nie wiemy ile szczepionek będzie miała Agencja. Jeżeli instytucje sprawnie będą po nie występowały, to przepływ ich też będzie prężny. Czy będzie ich wystarczająca ilość? Tego nie wiemy. Należy się spodziewać, że raczej nie, z prostego powodu - szczepionki na świecie są towarem deficytowym. To nie jest tak, że na świcie jest nadpodaż szczepionek grypowych. Jest dokładnie odwrotnie. Świat kupuje masowo szczepionki przeciw grypie. A pandemia sprawiła, że popyt na świecie wzrósł na nie o 100 procent. W Polsce ludzie szczepią się słabo. Przykładem jest szczepienie przeciw Covid-19, gdzie z mozołem idziemy do góry i trzeba ludzi do tego namawiać. Polska nie może sobie pozwolić na zakup gigantycznej ilości szczepionek przeciw grypie, bo po prostu nikt jej takiej ilości nie sprzeda.

Czy wiemy ile osób szczepiło się przeciwko grypie przed pojawieniem się pandemii Covid-19 ,a ile w czasie pandemii?

Prof. Adam Antczak: Przed erą Covid-19 na grypę szczepiło się w Polsce około 4 procent populacji, natomiast w sezonie 2020/2021 zaszczepiło się ponad 6 procent. Co to oznacza w liczbach? One nie są już tak imponujące. Przed pandemią szczepiło się około półtora miliona Polaków, zaś w sezonie 2020/2021 dwa miliony trzysta. Nie jest to w więc dużo, bo pamiętajmy, że by osiągnąć odporność populacyjną powinniśmy mieć ponad 60 procent populacji wyszczepionej (a najlepiej 80 procent). Jednak dobre i to, bo mamy krzywą wzrostową, aż o 50 procent więcej Polaków się zaszczepiło.

Źródło: CNN/Medexpress

Podobne artykuły

Msolecka
FelietonMałgorzata Solecka

Zakupy covidowe. Coś tu pachnie

27 lutego 2024
iStock-1361760808
23 stycznia 2024
Nuvaxovid
4 stycznia 2024

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.

Zobacz także