Pacjenci i lekarze jednogłośnie: karanie pacjentów to nie reforma zdrowia

Fot. Getty Images/iStockphoto
Łukasz Szumowski zasygnalizował, że Ministerstwo Zdrowia rozważa wprowadzenie kar dla pacjentów, którzy pomimo nieobecności, nie odwoływaliby wizyty lekarskiej. Miałoby to zapobiec sytuacji „marnowania miejsc” i skrócić kolejki. O opinię na temat pomysłu zapytaliśmy przedstawicieli środowiska pacjentów i lekarzy: Stanisława Maćkowiaka - prezesa FPP, Łukasza Jankowskiego - prezesa OIL oraz Bartosza Fiałka - przewodniczącego regionu Kujawsko-Pomorskiego OZZL.
Wojciech Laska 2020-02-04 09:39

Stanisław Maćkowiak, prezes FPP: W sytuacji kiedy system nie jest wydolny, nie możemy mówić o tym, żeby karać za to pacjentów. Najpierw niech świadczeniodawca zapewni, że jeżeli pacjent umówił się na wizytę to zostanie na pewno przyjęty – przecież teraz jest wiele przypadków takich, kiedy pacjenci przyjeżdżają i nie ma lekarza, bądź jest ogromne opóźnienie. Oczywiście to bardzo ważne, żeby było partnerskie działanie i żeby pacjenci mieli świadomość, że niezgłoszenie się na wizytę bez odwołania to działanie przeciwko sobie. Ale karanie pacjentów na pewno nie jest i nie powinno być postrzegane jako rozwiązanie naprawiające system.

Łukasz Jankowski, prezes OIL: Z jednej strony faktem jest, że wielu pacjentów nie odwołuje wizyt lekarskich i również przez to kolejki się wydłużają. Jednak przyznam, że nie podoba mi się pomysł karania pacjentów za nieodwołalnie wizyt. Myślę, że jest zbyt wcześnie by wprowadzać tak drastyczne środki. W tej chwili skupiłbym się raczej na umożliwieniu pacjentom odwoływanie tych wizyt w prosty, zrozumiały dla każdego sposób – bowiem jak praktyka pokazuje, jest z tym duży problem. Często pacjenci, którzy próbowali odwołać wizytę, nie mogli się zwyczaje dodzwonić. Dlatego w pierwszej kolejności należałoby raczej ułatwić system odwoływania wizyt: przez Internet, telefonicznie czy sms-owo. Dopiero gdyby pomimo wprowadzenia takiego systemu, skala nieodwołanych wizyt byłaby wysoka, można by rozważać partycypowania pacjenta w kosztach wizyty, w której pacjent nie wziął udziału. Choć cały czas uważam, że zrzucanie odpowiedzialności za niewydolny system na pacjentów, to nie jest dobra droga.

Bartosz Fiałek, przewodniczący regionu Kujawsko-Pomorskiego OZZL: Żeby można było zacząć mówić o jakimkolwiek pomyśle rozliczania pacjentów za wizyt, należałoby najpierw poprawić komunikacji pomiędzy pacjentem i systemem opieki zdrowotnej. Przecież jest cała masa przypadków kiedy pacjenci po prostu nie mieli jak skontaktować się z przychodnią w celu odwołania wizyty – wiecznie zajęta linia telefoniczna czy brak systemów informatycznych to niestety codzienność. Należałoby więc stworzyć ogólnopolską, dostępną infolinię dla pacjentów, którzy mogliby sprawnie poinformować o niestawieniu się na wizytę w wyznaczonym terminie. Trzeba też wziąć pod uwagę, że wiele wizyt zaplanowanych jest nawet na rok, dwa lata do przodu – nie trudno wtedy zwyczajnie, po ludzku o niej zapomnieć – zwłaszcza osobie w starszym wieku. Dlaczego zatem nie wprowadzić np. systemu przypominania o wizycie kilka dni przed? Już dziś stosują to praktyki prywatne i to się sprawdza. Ale to co najbardziej budzi moje wątpliwości, to przerzucanie odpowiedzialności za niewydolność systemu na pacjentów. Zamiast opresyjnego paradygmatu opartego o kary, zaproponujmy pozytywne wzmocnienia i zachęcajmy pacjentów do korzystania z wizyt. Np. tych którzy nie dopuścili się uchybienia w skali danego roku (nieusprawiedliwione niewykorzystanie zaplanowanego zdrowotnego świadczenia gwarantowanego) można byłoby wynagradzać, np. jedna - opłacana z budżetu państwa przeznaczanego na zdrowie - wizyta w sektorze prywatnym w roku następującym po roku „subordynacji zdrowotnej”, zbieranie punktów/funduszy dostępność do usług medycznych dla danego pacjenta i jego rodziny na Indywidualnym Koncie Pacjenta, pierwszeństwo w kierowaniu na leczenie uzdrowiskowe, wyższa refundacja leków itd.

PDF

Zobacz także