SM: Potrzebne jest uproszczenie zasad włączania pacjentów do programów lekowych

Fot. MedExpress TV
– W Polsce kryteria przejścia z pierwszej do drugiej linii leczenia SM są zawyżone. Pacjenci muszą być „bardziej chorzy”, niż tego wymagają przyjęte przez EMA wskazania rejestracyjne leków – mówi prof. Krzysztof Selmaj, dyrektor Centrum Neurologii w Łodzi.
Tomasz Kobosz 2019-10-28 09:46

Medexpress: Wciąż słyszymy o kolejkach do programu lekowego w stwardnieniu rozsianym. Czas włączenia pacjenta do leczenia nie jest w naszym kraju optymalny. Dlaczego czas jest tak ważny w terapii SM?

K.S.: Czas jest tak krytycznie ważny ponieważ leki, którymi dysponujemy, mają prewencyjny mechanizm działania, czyli hamują rozwój choroby. Jeżeli nie zastosujemy ich w odpowiednio szybkim czasie, choroba się rozwija i pojawiają się zmiany neurologiczne, które w sposób istotny zaburzają funkcjonowanie pacjenta.

Medexpress: Jakie leczenie uważane jest dzisiaj za standardowe u pacjentów ze świeżo zdiagnozowanym SM?

K.S.: Trudno powiedzieć, że jest jedno leczenie standardowe, dlatego że dysponujemy już kilkunastoma lekami i w związku z tym opracowano kilka algorytmów stosowania tych leków – w zależności od aktywności choroby, od mechanizmu działania leku oraz od potrzeb pacjenta, dlatego że indywidualne potrzeby pacjenta muszą być uwzględniane.

Medexpress: A u pacjentów z umiarkowaną, nie bardzo agresywną chorobą, jak to wygląda?

K.S.: Ogólnie mamy dwie strategie stosowania leków. Jedna to tzw. eskalacyjny sposób leczenia, czyli zaczynami od leczenia dość podstawowego. I w przypadku niepowodzenia sięgamy po lek bardziej aktywny. Druga strategia to rozpoczęcie leczenia od razu od leku bardziej aktywnego. Ten pierwszy sposób leczenia jest ostatnio dość wyraźnie krytykowany. A to związku z tym, że jeżeli pacjent nie odpowiada na podstawowe leczenie, musimy mu dać kolejny lek. Ale ten brak odpowiedzi oznacza postęp choroby, czyli w jakiś sposób tracimy czas i choroba się rozwija. Dlatego na świecie coraz bardziej zyskuje akceptację pogląd, żeby od razu zacząć leczenie aktywnie, skutecznie, by osiągnąć jak najlepszy efekt od początku, dlatego że mamy dowody naukowe na to, że jeżeli zahamujemy rozwój choroby, zahamujemy zmiany zapalne w mózgu jak najszybciej, wtedy efekt kliniczny jest najlepszy.

Medexpress: Co Pana zdaniem należałoby zmienić teraz, w krótkoterminowej perspektywie, aby zoptymalizować dostęp do leczenia stwardnienia rozsianego w Polsce?

K.S.: Przede wszystkim uproszczenie programu lekowego, który jest bardzo skomplikowany i nastręcza trudności nawet lekarzom, którzy się tym zajmują. W ramach tego programu albo bym w ogóle zrezygnował z pojęcia pierwszej i drugiej linii i zrobił jeden program leczenia wszystkimi lekami, w zależności od decyzji lekarza oceniającego korzyści dla pacjenta, albo (jeżeli już muszą być utrzymane programy pierwszej i drugiej linii) spowodowałbym, żeby kryteria przejścia do drugiej linii były takie same, jakie są w zapisach rejestracyjnych tych leków (w charakterystykach produktu leczniczego), przyjętych przez EMA. Dlatego, że w Polsce kryteria przejścia z pierwszej do drugiej linii są znacznie zawyżone, tak że pacjenci muszą być, mówiąc kolokwialnie, „bardziej chorzy”, niż tego wymagają zapisy rejestracyjne. To powoduje, że duża część pacjentów pozostaje na leczeniu podstawowym, pomimo nieoptymalnej odpowiedzi terapeutycznej i nie mogą przejść do leczenia, które dałoby im pełną korzyść.

PDF

Zobacz także