Pacjent a epidemia Problemy kardiologiczne a koronawirus - co mówią eksperci?

Fot. Getty Images/iStockphoto
- Hasło” zostańcie w domu” jest całkowicie słuszne i wszyscy powinniśmy się do niego stosować, jednak silny ból w klatce piersiowej, omdlenia czy narastające duszności są powodem, aby trafić jak najszybciej do szpitala. Nieleczony ostry epizod kardiologiczny jest równie niebezpieczny jak koronawirus – podkreślali specjaliści w czwartym odcinku cyklu „Pacjent a epidemia”, który był poświęcony chorobom kardiologicznym i hipercholesterolemii rodzinnej.
Medexpress 2020-04-22 08:58

Eksperci mówili m.in. o leczeniu nadciśnienia tętniczego w czasie epidemii, jak również o dostępie pacjentów z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym do programów lekowych. Poinformowali również, jak w czasie epidemii wygląda realizacja zintegrowanych programów opieki nad pacjentem kardiologicznym (KOS).

Nie odstawiaj leków

Prof. Krzysztof Narkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego opowiadał o rozprzestrzeniających się nieprawdziwych informacjach związanych z lekami na nadciśnienie. - Był niebezpieczny, niczym nieuzasadniony szum informacyjny dotyczący stosowania leków na nadciśnienie, które rzekomo miały wpływać na zakażenie koronawirusem i przebieg COVID- 19. Dane z Chin, Europy i Ameryki oraz zalecenia Europejskiego Towarzystwa Leczenia Nadciśnienia Tętniczego potwierdzają, że terapia przeciwnadciśnieniowa jest bezpieczna. Dotyczy to także leczenia hipercholesterolemii, cukrzycy, leczenia przeciwpłytkowego, przeciwkrzepliwego. Chorzy powinni kontynuować farmakoterapię. Pozwoli im to uniknąć zaostrzeń choroby oraz ciężkiego przebiegu zakażenia koronawirusem – podkreślił prof. Narkiewicz. Dodał, że są niezbite dowody, iż odstawienie leków kardiologicznych i nadciśnieniowych może zwiększyć ryzyko udaru mózgu i powikłań kardiologicznych. Pacjenci pytali również o sartany.- Ani inhibitory konwertazy, ani sartany nie wpływają na ryzyko zakażenia koronaiwrusem i jego przebieg. Prowadzone są nawet badania sprawdzające, czy podawania chorym sartanów nie wpływa na lżejszy przebieg COVID- 19 – poinformował kardiolog.

Kontynuacja terapii hipercholesterolemii

Pacjenci przyjmujący leki z grupy inhibitory PCSK9 pytali, czy aby dostać kolejną dawkę leku, muszą zgłaszać się do szpitala? Prof. Mariusz Gąsior ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu przypomniał, że od roku w ramach programu lekowego leczenia hipercholesterolemii rodzinnej dostępne są dwa leki: alirokumab i ewolokumab podawane podskórnie co dwa tygodnie. - Do tej pory po wyedukowaniu pacjentów mogliśmy wydawać im te leki do domu, co zabezpieczało ich na okres trzech miesięcy. Ostanie rozporządzenie NFZ pozwala nam o kolejne trzy miesiące wydłużać ich wydawanie. Możemy również wysłać je chorym, którzy obawiają się wizyty w poradni. Jeśli więc pacjent jest przeszkolony w samodzielnym podawaniu leku, po telekonsultacji z lekarzem może otrzymać lek do domu – wyjaśnił. Dodał, że terapia ta u chorych, u których nie można było osiągnąć właściwych parametrów cholesterolu pozwoliła poprawić wyniki o 80%. Więc nie warto z niej rezygnować.

Program lekowy opóźni się

Specjaliści ubolewali, że prace nad uruchomieniem jednego programu lekowego dla chorych po świeżym zawale serca, z wysokim ryzykiem chorób układu sercowo- naczyniowego w prewencji wtórnej i z hipercholesterolemią rodzinną oraz dla pacjentów z bardzo wysokim ryzykiem chorób układu sercowo- naczyniowego z powodu epidemii opóźnią się. W programie mają znaleźć się oba zarejestrowane inhibitory PCSK9: alirokumab i ewolokumab. Prof. Adam Witkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego poinformował, że proces obejmowania leków refundacją został zawieszony do września br. - I to jest niekorzystne dla pacjentów. Mam nadzieję, że ten okres kilku miesięcy nie odbije się bardzo niekorzystnie, choć z pewnością cześć chorych, która mogłaby odnieść wymierne korzyści z tego leczenie nie będzie miała takiej szansy – powiedział. Dodał, że kardiolodzy zabiegają też o refundację innych leków stosowanych w niewydolności serca i nowoczesnych terapii przeciwpłytkowych. - Mamy 80 tys. zawałów rocznie. W grupie najwyższego ryzyka śmiertelność sięga rzędu kilkunastu procent., a część chorych ma kolejne zawały serca. Tych zdarzeń można by uniknąć, gdyby udało się przywrócić prawidłowe stężenia cholesterolu u tych pacjentów – ubolewał prof. Gąsior.

Zawał wymaga leczenia w szpitalu

Z ankiety przeprowadzonej przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wśród 10 największych ośrodków kardiologii interwencyjnej w Polsce wynika, że liczba pacjentów z ostrym zawałem serca, którzy trafiają na leczenie z zastosowaniem pierwotnej angioplastyki wieńcowej, a więc standardowej metody - spadła o 25 proc. w porównaniu do okresu sprzed wprowadzenia ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa. To i tak mniej niż w USA, gdzie liczba ta zmniejszyła się o 38 proc. i w Hiszpanii, gdzie spadek wyniósł 40 proc. Jednak 25 proc. w Polsce oznacza kilkanaście tysięcy chorych pozbawionych leczenia interwencyjnego. - To bardzo niedobrze, bo śmiertelność w przypadku nieleczonych zawałów serca wynosi 40 proc., natomiast w przypadku podjęcia terapii jest ośmiokrotnie mniejsza – podkreślali kardiolodzy. Dodali, że z rozmów z chorymi wynika, że ten spadek jest między innymi efektem obaw chorych przed przyjazdem do szpitala i zarażeniem się koronawirusem. - Oczywiście, rekomendujemy chorym, aby zostawali w domu i niepotrzebnie nie szukali kontaktu ze służbą zdrowia, ale w przypadku podejrzenia zawału, udaru czy ciężkiej niewydolności krążenia trzeba skorzystać z pomocy lekarzy – podkreślali. Zapewnili też, że w ośrodkach kardiologicznych wdrożono procedury mające na celu sprawdzanie pacjentów pod kątem zakażenia koronawirusem i odsyłania zarażonych do szpitali jednoimiennych. Ich zdaniem, cześć chorych planowo przygotowywanych do koronarografii może poczekać, ale przypadki nagłe zagrażające życiu – nie. - Cześć chorych, która będzie zwlekła z wezwaniem pomocy może umrzeć w domu, a ci którzy przeżyją będą mieli mocno uszkodzone serce i częściej będzie rozwijała się u nich niewydolność serca – ostrzegał prof. Gąsior.

Koronawirus przyspieszył rozwój telemedycyny

Prof. Witkowski zauważył, że dzięki teleporadom i e-receptom chorzy stabilni z przewlekłymi chorobami serca, w tym hipercholesterolemią mogą kontynuować leczenie. Prof. Narkiewicz odpowiadając pacjentowi zaniepokojonemu wzrostem ciśnienia tętniczego mimo przyjmowania leków radził, aby skorzystał z teleporady przygotowując wcześniej notatki z pomiarami ciśnienia z całego tygodnia wykonywanymi trzy razy w ciągu dnia. - Jeśli ciśnienie utrzymywałoby się na poziomie 180 i wyżej, należy jak najszybciej szukać kontaktu z lekarzem - ostrzegł. Specjaliści radzili też pacjentom po zawałach ograniczanie kontaktów nawet z członkami rodzin, zwłaszcza z małymi dziećmi, które mogą być bezobjawowym źródłem infekcji. Poinformowali też, że program KOS- Zawał jest kontynuowany i włączani są również nowi chorzy. Rehabilitacja może zostać odłożona na później, bo poluzowano określone w programie terminy.

PDF

Zobacz także