RPP: powołajmy Fundusz Edukacji Zdrowotnej

Fot. MedExpress TV
Funduszu koordynowałby programy edukacyjne przygotowywane dziś przez wiele instytucji. Byłby zasilany z pieniędzy pochodzących z kar, nakładanych przez różne organy funkcjonujące w obszarze ochrony zdrowia - mówi Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta.
Barbara Mietkowska 2019-07-25 08:18

W szpitalu na Niekłańskiej zmarł mały Szymon – to bulwersuje opinię publiczną, zwłaszcza ruchy anty szczepionkowe. Czy do pana urzędu zgłasza się dużo pacjentów, którzy nie chcą się szczepić i chcieliby „uprawomocnić” swoje decyzje?


Historia Szymona jest tragiczna i bardzo współczuję rodzinie. Chcę jednocześnie podkreślić, że z zebranego przez nas materiału, w szczególności z opinii konsultantów, którym zlecaliśmy ekspertyzy, w żaden sposób nie wynika, aby zdiagnozowana u chłopca jednostka chorobowa była wynikiem podania szczepionki. U dziecka wykryto mutację w genie RANBP2. Osoby dotknięte tą mutacją są podatne na ostrą martwiczą encefalopatię. Tak niestety zdarzyło się w przypadku małego Szymona. Co do zgłoszeń do Rzecznika to mamy sygnały dotyczące szczepień, dotyczą one głównie podania „niewłaściwej” szczepionki, trybu szczepień skojarzonych, braku zasad aseptyki, umawiania wizyt i dostępu do szczepień, odmowy zaszczepienia, braku oceny medycznej poprzedzającej szczepienia, braku należytej komunikacji czy zastrzeżeń, dotyczących etyki pielęgniarki i lekarza.

Czy Pana zdaniem można by odejść od obowiązku szczepień?


Powiedzmy sobie jasno - szczepienia, będące bezsprzecznie jednym z największych odkryć medycyny, są najskuteczniejszym narzędziem zwalczania chorób zakaźnych. Niemniej jednak część rodziców zgłasza zastrzeżenia do konieczności wykonywania szczepień obowiązkowych, wskazując, że nie chcą „narażać” swoich dzieci na niepożądane odczyny poszczepienne. Wszyscy poważni eksperci zgadzają się jednak, że szczepienia obowiązkowe powinny zostać utrzymane – sam również stoję na tym stanowisku, co niejednokrotnie wyrażałem publicznie.

Są kraje, w których go nie ma, ale edukacja jest na tak wysokim poziomie, że wyszczepialność jest niemal stuprocentowa.


Niestety w kwestii edukacji zdrowotnej obywateli wciąż mamy wiele do zrobienia. Dlatego musimy na nią postawić, koncentrując się na przekazywaniu rzetelnych, prawdziwych i zrozumiałych informacji, również tych dotyczących zgodności z prawem szczepień obowiązkowych. Z tych względów postuluję wdrożenie w szkole przedmiotu „Wiedza o Zdrowiu”, na wzór wiedzy o społeczeństwie, który umożliwiłby młodym ludziom nabycie podstawowej wiedzy o systemie opieki zdrowotnej, jak też z zakresu chorób cywilizacyjnych, dietetyki, zdrowego trybu życia, obowiązkach pacjenta. Natomiast w przedmiocie edukacji dorosłych pacjentów widzę potrzebę powołania Funduszu Edukacji Zdrowotnej, który koordynowałby programy edukacyjne przygotowywane dziś przez wiele instytucji. Fundusz byłby zasilany z pieniędzy pochodzących z kar, nakładanych przez różne organy funkcjonujące w obszarze ochrony zdrowia, np. Państwową Inspekcję Sanitarną, rzecznika praw pacjenta, ministra zdrowia, głównego inspektora farmaceutycznego czy wojewodę. Pieniądze te powinny wrócić do systemu ochrony zdrowia z przeznaczeniem na edukację. Dotyczącą nie tylko szczepień, ale też szeroko rozumianej profilaktyki. Zwróciłyby się z nawiązką.

W Polsce działa kalendarz szczepień obowiązkowych. Skoro tak, i państwo nakłada na obywateli taką powinność, to czy obowiązkiem państwa jest zapewnienie w tej kwestii najlepszych, najnowocześniejszych produktów?


Zgodnie z ustawą o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych, odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. Z tych względów instytucje publiczne, prowadzące politykę zdrowotną, powinny dążyć do zapewniania świadczeń zgodnych z kanonami aktualnej wiedzy medycznej. Powyższy postulat musi być jednak rozważany w powiązaniu z zasadą możliwości budżetowych, popartą rzetelną oceną stosowanych produktów.

Pytanie powyższe zadaję w związku z istnieniem na polskim rynku dwóch szczepionek przeciw pneumokokom. Dzieięciowalentnej i trzynastowalentnej. Ta druga ma szersze spektrum działania, ale jest dostępna tylko w sektorze prywatnym. Niektórzy naukowcy dowodzą, że powinniśmy do kalendarza szczepień wpisać jednak trzynastowalentną szczepionkę ze względu na konieczność ochrony przed serotypami, których nie ma w szczepionce obowiązkowej. Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?


Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że oba rodzaje szczepionek są bezpieczne i dobrze tolerowane, chociaż rzeczywiście od kilku lat podnoszone są postulaty odnośnie potrzebnych zmian w kalendarzu szczepień. Uważam, że ostateczna decyzja powinna zależeć w największej mierze od wskazań uznanych autorytetów medycznych, zrzeszonych w Radzie Sanitarno-Epidemiologicznej, działającej przy Głównym Inspektorze Sanitarnym. Z pewnością jako rzecznik praw pacjenta nie chciałbym, aby dane świadczenie było niedostępne tylko ze względów organizacyjnych czy finansowych, niemniej wszystkie zmiany wymagają konkretnych argumentów medycznych. Warto zaznaczyć, że organy administracji publicznej, przy podejmowaniu decyzji oceniają również ich wymierne efekty zdrowotne. Niezbędna jest więc także ocena efektywności świadczenia, jak przy każdej technologii stosowanej u pacjentów i finansowanej przez państwo.

WHO zaleca zaprzestanie emocjonalnych dyskusji z antyszczepionkowcami, a w zamian za to prowadzenie merytorycznych kampanii informacyjnych skierowanych do pacjentów. Czy ten pomysł jest realizowany w Polsce? Kto się tym powinien zająć? Wydaje się, że kampanii skierowanych do pacjentów na temat szczepień jest mało. Zwłaszcza jeśli chodzi o ludzi dorosłych.


Zwrócę tu uwagę na działania głównego inspektora sanitarnego, ministra Jarosława Pinkasa, pod którego kierownictwem GIS stał się kreatorem wielu pożytecznych i dynamicznych działań w zdrowiu publicznym, w tym dotyczących bezpieczeństwa szczepień.
Mimo wszystko wydaje się, że kampanii poświęconych szczepieniom, kierowanych do pacjentów jest wciąż zbyt mało. Zwłaszcza jeśli chodzi o dorosłych. Jak już wspominałem, właśnie dlatego bardzo potrzebny jest Fundusz Edukacji Zdrowotnej. Wielokrotnie zwracałem też uwagę na wielką wagę dobrze funkcjonującego internetowego portalu informacyjnego, którego treści byłoby pod nadzorem organów publicznych. Pacjenci są często zdezorientowani w zakresie funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, coraz częściej korzystają z niewiarygodnych źródeł wiedzy na temat problemów zdrowotnych i sposobów ich rozwiązywania. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, wspólnie z Rzecznikiem Praw Pacjenta, Głównym Inspektorem Sanitarnym, Naczelną Izbą Lekarską, Naczelną Izbą Pielęgniarską oraz organizacjami pacjentów, jak również Narodowym Funduszem Zdrowia - przedstawił Ministerstwu Zdrowia potrzebę edukacji zdrowotnej pacjentów poprzez stworzenie kompleksowej platformy informacyjnej na wzór brytyjskiego „NHS Choices”. Na takiej stronie angielskojęzycznej można znaleźć informacje takie jak np. artykuły, filmy i aplikacje, które pomagają w dokonywaniu najlepszych wyborów dotyczących zdrowia i dobrego samopoczucia; codzienne analizy wiadomości o zdrowiu; informacje o dostępnych usługach zdrowotnych (apteki, przychodnie, szpitale etc.). Jednocześnie przypominam, że istnieje już wiarygodna strona o szczepieniach, prowadzona przez ekspertów z NIZP-PZH: www.szczepienia.pzh.gov.pl. Niestety, często pacjenci nie są pewni komu najlepiej w tych kwestiach zaufać.


Czy samorządy mogą być pomocne w tworzeniu takiej polityki informacyjnej? To mogłoby być bardzo skuteczne np. dla seniorów.


Uczestnictwo samorządów w prowadzeniu aktywnej polityki prozdrowotnej jest bardzo istotne, szczególnie biorąc pod uwagę, że jednostki samorządu terytorialnego mają w swoim nadzorze wiele instytucji bliskich pacjentom i ich rodzinom, na terenie ich zamieszkania. Samorządy mogą też najszybciej diagnozować problemy ochrony zdrowia na swoim terytorium i reagować, podejmować stosowne akcje informacyjne, czy uświadamiające, organizując lokalne programy zdrowotne.

Jaką politykę informacyjna na najbliższe miesiące, skierowaną do pacjentów planuje Pan w najbliższych miesiącach. (Chodzi o kwestię odry, odkleszczowego zapalenia mózgu, tężca, grypy lub inne…)

W ramach Biura Rzecznika Praw Pacjenta funkcjonuje Ogólnopolska Bezpłatna Infolinia, którą obsługują obecnie nie tylko eksperci z mojego Biura, ale również Narodowego Funduszu Zdrowia. Projekt określiliśmy jako Telefoniczna Informacja Pacjenta i być może jest on zaczątkiem tworzenia infolinii na wzór „NHS Choices”. Niemniej jednak, w ramach projektu „Łączy nas pacjent” również funkcjonującego w ramach infolinii mojego Biura specjaliści z różnych dziedzin, zrzeszeni w największych w Polsce organizacjach pacjentów wraz z ekspertami Rzecznika udzielają telefonicznych porad, informacji oraz wsparcia dotyczącego określonych chorób. Staram się również prowadzić aktywną politykę w zakresie informowania o poszczególnych chorobach. W ramach infolinii, planujemy też zorganizowanie w najbliższym czasie dyżuru eksperta, np. NIZP-PZH, który służyłby pacjentom radami i informacjami w zakresie bezpieczeństwa szczepień.

Jak przekonać obywateli, aby nie rezygnowali ze szczepień. Powoli ludzie zaczynają bardziej obawiać się profilaktyki niż samej choroby. Czy Pana urząd może wpływać na zatrzymanie tej tendencji. Jeśli tak to w jaki sposób?

Widzę tylko jedną możliwość - edukować społeczeństwo, w szczególności poprzez umiejętne przekazywanie wiarygodnych informacji ze sprawdzonych źródeł. Warto również posługiwać się pozytywnymi przykładami. Np. Australia może być pierwszym krajem, który dzięki prowadzonym od ponad 10 lat powszechnym szczepieniom przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV), badaniom przesiewowym i skutecznym kampaniom informacyjnym może w znacznym stopniu zlikwidować zachorowania na raka szyjki macicy.
Edukacja i inne działania muszą być więc prowadzone systemowo, na poziomie ogólnospołecznym i wzmacniane osobistymi rozmowami rodziców z lekarzem, przy wizycie w przychodni. Tylko w ten sposób będzie można skutecznie wyjść naprzeciw rosnącym wątpliwościom. W moim Biurze prowadzimy też postępowania wyjaśniające, m.in. w przypadku naruszenia prawa pacjenta do informacji. W ramach takich postępowań weryfikujemy, czy informacja przekazana przez lekarza pozwalała na podjęcie świadomej decyzji przez pacjenta. Pacjenci nie mogą bać się zadawać pytań, a personel medyczny powinien potrafić na takie pytania, czy wątpliwości skutecznie odpowiadać.

PDF

Zobacz także