Lato z Fundacją Carita

Szpiczak plazmocytowy: Czy pacjenci oporni i nawrotowi mają szansę na skuteczne leczenie

Iwona Schymalla

Opublikowano 25 lipca 2022, 09:02

Iwona Schymalla

Opublikowano 25 lipca 2022, 09:02

Mówimy i troszczymy się o pacjentów ze szpiczakiem. Choć jest to nadal nieuleczalna choroba, to postęp w leczeniu jest fascynujący. Polscy pacjenci są też na szczęście jego beneficjentami.

Jestem świadkiem tego postępu i w miarę możliwości jego uczestnikiem. Przez 20 lat, kiedy zajmowałem się chorymi ze szpiczakiem, postęp jest ewolucyjny. Bo ewolucja, w odróżnieniu od rewolucji, jest czymś długotrwałym i w dobrym kierunku. Pacjenci żyją dłużej i lepiej. Jeśli ktoś spojrzy na pacjentów, nie powie, że to ludzie chorzy na szpiczaka. A to dzięki temu, że mamy nowe leki, które są łączone w coraz skuteczniejsze kombinacje. Szpiczaka możemy leczyć lepiej i skuteczniej, a także bezpieczniej. I to powoduje, że naprawdę zdecydowana większość pacjentów wraca do normalnego życia, pełni swoje role społeczne, rodzinne i zawodowe. I to jest fascynujące. Faktycznie, nie potrafimy jeszcze szpiczaka wyleczyć. Ale, przez to, że postęp dzieje się cały czas, mam nadzieję, że za 5 lat, podczas podobnego jak to wydarzenia, nie będziemy mówili już, że rozjeżdżamy szpiczaka, ale że szpiczaka rozjechaliśmy.

Pacjenci ze szpiczakiem żyją obecnie przez długie lata. Ważne jest wobec tego, by na poszczególnych etapach leczenia móc zastosować odpowiednią terapię. Wiemy, że przez kolejne lata u pacjentów ze szpiczakiem może pojawić się zjawisko oporności na dotychczasowe leczenie. Jak my sobie radzimy z leczeniem pacjentów w trzeciej i czwartej linii?

To jest w sumie istota tej choroby. I jak potrafimy opanować tę chorobę prawie u każdego pacjenta na samym początku, tak potem pojawia się oporność. I to jest problem. Sama strategia leczenia tego nowotworu jest inna niż w pozostałych, bo wiemy, że ta oporność się pojawi. Musimy to leczenie zaplanować. Wiemy mniej więcej co podamy w II, III i IV linii. I prawda jest taka, że mimo tylu nowych leków, które stosowane są w pierwszej fazie choroby, potem zaczyna ich brakować. To jest prawda ogólnoświatowa. To, że rozwój odbywa się w dalszym ciągu, to właśnie dla tych pacjentów leczonych trzecią, czwartą, piątą, szóstą linią (a nawet dalszymi, sam mam takich pacjentów). I my nigdy pacjentów nie zostawiamy samych. Zawsze leki „patchworkujemy” i staramy się dla pacjenta coś znaleźć.

Jakie jest miejsce przeciwciał anty-CD38 u pacjentów opornych i nawrotowych?

To jest podstawowy lek w leczeniu szpiczaka. Mamy dwa leki daratumumab i izatuksimab. Są to superbezpieczne leki, obojętne z perspektywy toksyczności. Natomiast bardzo zwiększają skuteczność terapii. I te leki powinny być stosowane na pierwszej linii (trochę ich brakuje, choć są zarejestrowane). Brakuje nam daratumumabu w pierwszej linii, ale też potem brakuje izatuksimabu, który jest podobną cząsteczką. Tych leków brakuje także w późniejszych fazach leczenia.

Pojawiły się też leki generyczne. Czy oszczędności, które tutaj są nie powinny być przeznaczone właśnie na leczenie pacjentów w trzeciej i czwartej linii?

Tak. Mamy taką nadzieję - pozdrawiamy Pana Ministra - bo jeden z podstawowych leków w terapii szpiczaka, czyli lenalidomid jest już lekiem generycznym. Kwoty przeznaczane na finansowanie tej terapii istotnie się zmniejszyły, i mamy bardzo dużą nadzieję, że pozostałe środki pozostaną w ramach tej choroby, bo cały czas są potrzeby. Mamy dobrą pierwszą linię, w miarę dobrą drugą, ale III i IV są słabsze i potrzebowalibyśmy nadal rozwijać te terapie i zwiększać dostęp do nowoczesnych leków dla polskiego pacjenta. Niestety są to koszty. Jest to wyzwanie. Dziękujemy za to, że mamy coraz lepiej, ale chcielibyśmy więcej.

Jesteśmy w Poznaniu, na Malcie dlatego myślimy o Katedrze i Klinice Hematologii i Transplantacji, o CAR-T.

Cieszę się, że Pani o tym mówi. Pracuję w zespole prof. Gil. Mieliśmy pierwsze CAR-T w Polsce w chłoniakach, pierwsze CAR-T u dorosłego pacjenta z ALL-em, pierwsze CAR-T zastosowane u chorego w Polsce ze szpiczakiem. Bardzo się cieszę, że mogę uczestniczyć w tym rozwoju. To jest terapia, która zmieni wszystko. Ja to porównuję do „Gwiezdnych wojen”, gdzie statki kosmiczne szybko się przesuwały, wchodziły w superprędkość. Jesteśmy właśnie w tym etapie. CAR-T są zarejestrowane już w późniejszych liniach, po trzeciej i czwartej. Ale też są prowadzone badania z ich udziałem w linii pierwszej. I może nie dziś czy jutro, ale za kilka lat CAR-T będą stosowane na samym początku leczenia, u chorych przeszczepowych i nieprzeszczepowych. I wtedy przestaniemy mówić, że szpiczak jest chorobą nieuleczalną.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

Dominik Dytfeld / Fundacja Carita / szpiczak plazmocytowy / rajd po zdrowie
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31