Blogosfera Medexpressu

Narzędzie demokratycznego terroru mniejszości - MEDORRHINUM


prof. Andrzej Gregosiewicz 2013-06-30 17:07
Dominację polskiego prawa nad nauką i ustalanie metod leczenia przez głosowanie uważam za zbrodnię przeciw ludzkości. (...) kilka tysięcy „leków” homeopatycznych zarejestrowanych w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych to jest niespotykane, niewiarygodne, gigantyczne oszustwo.

medorrhinum (2)

Magdalena Kowalska tak pisze o konferencji nazwanej Szczyt Zdrowie 2013: „(...) to płaszczyzna dialogu i komunikacji pomiędzy wszystkimi uczestnikami systemu ochrony zdrowia: władzą ustawodawczą i wykonawczą, płatnikiem, pracodawcami, świadczeniodawcami, samorządami i związkami zawodowymi środowisk ochrony zdrowia, pielęgniarkami, lekarzami, aptekarzami, przemysłem farmaceutycznym, dostawcami technologii medycznych”.

To „fascynujące” powiedziałaby Pani Alutka. A czy równie fascynujące jest, że w polskich aptekach leży na półkach ok. 5 tys. rodzajów duchowych „informacji leczniczych”  bez informacji (wskazań) leczniczych. Na wszelki wypadek podkreślam, że w tym zdaniu nie ma pomyłki. Informacja, która nie informuje. Jakaś głupia, czy co ....?

grabarz

Organizacja ochrony zdrowia jest nie mniej ważna, niż jej jakość. Dramatem jest, że jedno wynika z drugiego. Jeżeli wybrańcy narodu z Sejmową Komisją Zdrowia na czele oraz urzędnicy Ministerstwa Zdrowia promują kłamstwa lecznicze, to żadna reorganizacja w dziedzinie holistycznych łgarstw nie pomoże.

Dowód: nikogo nie interesuje, że Sejm i Ministerstwo Zdrowia promują, a Uniwersytety Medyczne uczą studentów magii. Czyżby te cechy zostały wpisane do statutów uniwersytetów? Tych szukających prawdy? A może w resorcie zdrowia funkcjonują dwie prawdy. Postmodernistyczny, holistyczny relatywizm dopuszcza takie rozwiązanie filozoficzne. Nie musimy zresztą odwoływać się do filozofii .... 

MULTIPLIKACJA MATERII

 Jestem w posiadaniu pisma z Ministerstwa Zdrowia, w którym udowodniono mi, że w przyrodzie istnieją dwa rodzaje materii. Pierwsza, to ta, której można dotknąć i sporządzić z niej substancję czynną leku. Druga - brak materii, ale brak dość specyficzny. To taki brak bez braku, z którego można sporządzić substancję czynną homeopatyczną. Przysięgam, że nie kłamię.  Vivat Akademia! Vivat Profesores! (http://www.youtube.com/watch?v....

Jeśli odwaga jest dzisiaj w cenie (jak pisze dr Mariusz Gujski), to niech ktoś odważny wytłumaczy publicznie urzędnikom resortu zdrowia, że kilka tysięcy „leków” homeopatycznych zarejestrowanych w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych  to jest niespotykane, niewiarygodne, gigantyczne oszustwo. Znajdzie się taki gigant?
Znajdzie się taki odważny, który wykrzyczy, że Ministerstwo Zdrowia kłamie w żywe oczy? Czy ktoś powie, że już Pani Ewa Kopacz rozporządziła, że wodą lub cukrem wypisanym na recepcie można „leczyć” ludzi ciężko chorych? 
Czy jakiś desperat będzie na tyle odważny, że udowodni, iż MZ obala prawo Avogadra i II zasadę termodynamiki?

Samo w sobie kwestionowanie praw naukowych nie krzywdzi nikogo. Ale ignorowanie ww. praw podczas produkcji „lekarstw” jest przestępstwem. Bo te preparaty są fałszywe. Nie zawierają substancji czynnej. 

MORDERCZYNI

Udokumentowano, że w Afryce homeopatia zabiła setki tysięcy (raczej miliony) pacjentów z chorobami zakaźnymi.
Ilu zabiła w Polsce? Nie wiem, ale czy powyższa informacja nie wystarczy?
Czy nie należy powołać Sejmowej Komisji Śledczej, która wskaże, którzy wybrańcy narodu mieli interes w tym, żeby wpisać do ustawy Prawo farmaceutyczne taką oto formułkę:

PRODUKTY HOMEOPATYCZNE NIE MUSZĄ WYKAZYWAĆ SKUTECZNOŚCI TERAPEUTYCZNEJ.

Odnalazłem ten zapis przed laty, ośmieszyłem, ale funkcjonuje on do dzisiaj. Pomyślmy, czy człowiek zdrowy na umyśle wymyśliłby coś takiego? Zatem, jeśli Sejm tworzy intelektualna maślanka (a może śmietanka?) narodu, należy wdrożyć postępowanie anty-mafijne. Tylko, bowiem pistolet przystawiony do skroni mógłby skłonić lekarza lub farmaceutę do takiego sformułowania ustawy.
Nie mam racji? Mam! Dlaczego, więc władze publiczne kpią z racjonalnie myślących lekarzy? Dlaczego akceptują kłamstwa homeopatów, które może obalić uczeń szkoły średniej? Dlaczego na listę zawodów wpisano bioenergoterapeutów, którzy mają prawo „leczyć” na odległość?

Ja, na odległość, twierdzę, że kierownictwo resortu zdrowia to kłamcy naukowi. Niech Ministerstwo Zdrowia pozwie mnie do sądu, to - w sposób dla kazdego zrozumiały - udowodnię fizycznie, chemicznie, biologicznie i matematycznie, że promowane przez urzędników (zwykle bez wykształcenia medycznego)  metody „leczenia” to przestępstwo, za które odpowiada się karnie. 

Prof. zw. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz

PS. Dominację polskiego prawa nad nauką i ustalanie metod leczenia przez głosowanie uważam za zbrodnię przeciw ludzkości. 

PDF

Zobacz także