Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Z Kopciuszka królewna? To tylko w bajkach.

MedExpress Team

Ewa Borek

Opublikowano 17 listopada 2013 21:10

Ministerstwo Zdrowia, nie implementując na czas dyrektywy transgranicznej i nie tworząc Krajowego Punktu Kontaktowego, chce uchronić zagranicznych pacjentów przed leczeniem w Polsce. Program Ministerstwa Gospodarki promujący polską medycynę pozostanie tylko przyjemnym wspomnieniem zagranicznych wizyt studyjnych i targów turystyki medycznej.
Z Kopciuszka królewna? To tylko w bajkach. - Obrazek nagłówka
Fot. Tomasz Kobosz

Czy Polska ma szansę na stanie się europejską potęgą w turystyce medycznej? Przez Ministerstwo Gospodarki od półtora roku wdrażany jest nakładem sporych unijnych środków (1 mln euro) program promocji polskiej medycyny za granicą. Turystyka medyczna stała się jednym z priorytetów polityki turystycznej Polski, a plan jej promocji jest realizowany w ramach projektu systemowego Ministerstwa Gospodarki. Turystyka medyczna została uznana za jeden z 10 najbardziej obiecujących obszarów polskiej gospodarki. I świetnie, bo ta droga radzenia sobie z nadmierną bazą polskich szpitali jest dużo lepsza niż jej zmniejszanie przez wymuszone bankrutowanie. Nie jesteśmy w stanie skorzystać z niej my Polacy (bo kolejki, bo za dużo łóżek szpitalnych, bo brak środków w NFZ), niech skorzystają pacjenci zagraniczni. Ale jak to często u nas bywa, nie wie lewica, co czyni prawica.

Ministerstwo Gospodarki z jednej strony promuje Polskę jako miejsce leczenia dla zagranicznych pacjentów, ale Ministerstwo Zdrowia robi wszystko, żeby nie wdrożyć dyrektywy transgranicznej, która reguluje i wspiera proces leczenia zagranicznych pacjentów w Polsce.  Z jednej strony minister gospodarki chce przyciągnąć turystów zagranicznych, wydaje pieniądze na szkolenia świadczeniodawców, wyjazdy studyjne dziennikarzy i przedsiębiorców za granicę, produkuje materiały promocyjne. A z drugiej strony minister zdrowia nie wdraża na czas dyrektywy transgranicznej, nie organizuje Krajowego Punktu Kontaktowego dla pacjentów z zagranicy, nie tworzy systemowej informacji dla zagranicznych pacjentów o polskim systemie ochrony zdrowia.

O co tu chodzi, jak to się dzieje, że jeden resort promuje coś, co drugi stara się ze wszystkich sił powstrzymać. Czy wszystko to dzieje się w sposób przemyślany czy przypadkowy? Nie wiemy czy bardziej nam zależy na zarabianiu na leczeniu w Polsce zagranicznych pacjentów czy na oszczędaniu dzięki niewypuszczaniu pacjentów z Polski na leczenia za granicą? Oszczędzać czy zarabiać, oto jest pytanie.
 
Od lat trwa polityka wyciskania rezerw z polskich szpitali. Nie wiążą końca z końcem, zadłużają się, walczą o przetrwanie, nie myślą o jakości czy skuteczności leczenia, o przestrzeganiu standardów, o certyfikatach jakości. Pacjentów polskich jest w tych szpitalach tylu, że szpitale się przed nimi opędzają. Każdy pacjent ponad zakontraktowany limit powiększa zadłużenie szpitala. Szpitale się przekształcają, upadają, oddłużają, szukają wszelkich sposobów na przedłużenie egzystencji, którą jest w istocie ich powolna agonia.
 
Jak tu promować za granicą coś, co do promocji się nie nadaje? Co zrobić z danymi na temat jakości i skuteczności polskiej ochrony zdrowia widocznymi za granicą. Co zrobić z jednym ostatnich miejsc w konsumenckim rankingu jakości Euro Health Consumer Index 2012. Co zrobić ze wskaźnikami skuteczności leczenia chorób widocznymi w międzynarodowych bazach WHO czy OECD? Jedyny obszar, który zasługuje na docenienie z europejskiej perspektywy to kardiologia inwazyjna. Ośrodków jest dużo, są skuteczne, co drugi pacjent osiąga zadowalające wyniki leczenia. Problem tylko polega na tym, że 70% przypadków leczonych w ośrodkach kardiologii inwazyjnej to ostre fazy zawału serca wymagające doraźnej pomocy. Mało prawdopodobne, żeby pacjent z Berlina lub Londynu leciał samolotem z zawałem serca na zabieg w Polsce.
 
Czy ktoś spróbował wejść w buty zagranicznego pacjenta i uzyskać informację w języku angielskim o rekomendowanych ośrodkach lub lekarzach, o ich jakości, o tym jak się poruszać  w polskim systemie ochrony zdrowia? Narodowy Fundusz Zdrowia właśnie uruchomił  platformę ZIP, system informacji medycznej dla pacjentów. Pech plega na tym, że system jest dostępny tylko w języku polskim. Po zarejestrowaniu i zalogowaniu. Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia udostępnia informację o certyfikatach jakości - po polsku. Centrum Systemów Informatycznych w Ochronie Zdrowia - udostępnia informację o świadczeniodawcach - po polsku. Nawet Naczelna Izba Lekarska - rejestr lekarzy udostępnia wyłącznie w języku polskim. Zagraniczny pacjent nie ma wielu szans na sprawdzenie czy świadczeniodawca jest świadczeniodawcą  a lekarz lekarzem. Nie widzi też nic na temat jakości tych świadczeń.
 
Wygląda na to, że Ministerstwo Zdrowia nie implementując na czas Dyrektywy i nie tworząc Krajowego Punktu Kontaktowego chce uchronić zagranicznych pacjentów przed leczeniem w Polsce. Ocenia pragmatycznie potencjał polskich szpitali i wie, że z Kopciuszka można zrobić królewnę, ale tylko w bajkach. A program Ministerstwa Gospodarki - cóż pozostanie tylko przyjemnym dla uczestników i organizatorów wspomnieniem zagranicznych wizyt studyjnych i targów turystyki medycznej.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także

Małgorzata Solecka
FELIETON Małgorzata Solecka

Co może Sejm?

22 grudnia 2025
Małgorzata Solecka
FELIETON Małgorzata Solecka

Oni temu winni…

27 października 2025
Msolecka
12 maja 2025
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Edukacja zdrowotna jak WDŻ?

13 stycznia 2025
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Minister zdrowia pieniędzy szuka w pustej kieszeni

30 września 2024
Dr n. med. Marek Derkacz
Dr n. med. Marek Derkacz

Nowa era w walce z procesami starzenia

5 września 2024
27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA
Prof. Wiesław W. Jędrzejczak

Lekarz o Powstaniu

1 sierpnia 2024
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Aborcja, "wielka" polityka i wybory prezydenckie

25 lipca 2024