Bożena Janicka: Nie chcemy szczepionek od pacjentów

O szczepieniach mówi prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka.
Medexpress 2018-09-17 10:55

Pokutuje przeświadczenie, że Polacy nie szczepią się przeciw grypie, bo sami lekarze nie chcą się szczepić. Jak Pani ocenia poziom wiedzy i świadomość lekarzy?

Z roku na rok z wyszczepialnością jest coraz lepiej, ale nadal pozostaje wiele do życzenia. Mnie przerażają przede wszystkim dane ze szpitali, dużych podmiotów, gdzie poziom wyszczepialności wśród personelu jest bardzo niski. W mojej placówce, oraz wielu innych placówkach POZ od lat mamy stuprocentową lub prawie stuprocentową wyszczepialność personelu. To z jednej strony bezpieczeństwo dla personelu, jak i ich domowników, z drugiej, co najważniejsze, bezpieczeństwo dla pacjentów trafiających do przychodni. Tę świadomość powinniśmy budować wśród całego personelu ochrony zdrowia: lekarzy, pielęgniarek, ratowników, higienistek. Tylko od nas zależy, jaki będzie poziom wszczepialności. Szczepmy się, dawajmy przykład, z drugiej strony traktujmy nasze placówki i szpitale, poradnie jako tzw. placówki bezpieczne, wolne od grypy. Jeśli jest zaszczepiony personel danej placówki, to jest ona zabezpieczona. W mojej placówce tak jest. I chciałabym doczekać czasu, kiedy wszystkie placówki będą miały całkowitą lub prawie stuprocentową wyszczepialność personelu medycznego.

Docierają do nas sygnały, że lekarze rodzinni mają zastrzeżenia dotyczące jakości szczepionek przynoszonych przez pacjentów. Dlaczego? Jakich rozwiązań systemowych oczekują Państwo w tej kwestii?

Problemem tu nie jest tylko kwestia jakości samej szczepionki. Chodzi tu o warunki, w jakich taka szczepionka jest transportowana, a potem dostarczana do placówki przez pacjenta. Ewenementem jest to, co zrobiło teraz MZ, dlatego, że szczepionka jest produktem szczególnym i wymagającym odpowiedniej dolnej i górnej temperatury, czyli nie może ona spaść poniżej 2 stopni, ani wrosnąć powyżej 8 stopni Celsjusza. Ten przedział od 2 do 8 stopni jest wymagalny dla szczepionki do momentu jej podania. Nie mamy dziś wiedzy co się dzieje ze szczepionkami przynoszonymi przez pacjentów: czy trafiają do zamrażalnika, a może leżą na domowej półce w upalne dni? Według producenta tak przechowywana szczepionka nie nadaje się już do podania. My zaszczepimy wszystkich seniorów, ale jeśli będzie profesjonalny nadzór nad łańcuchem chłodniczym szczepionek, tak jak to jest w przypadku szczepionek obowiązkowych i każdym innych. Rodzic nie powinien przynosić sam szczepionki dla swojego dziecka, tylko ja jestem zobowiązana jechać do sanepidu z odpowiednim nadzorem i torbą utrzymującą odpowiednią temperaturę. Szczepionka dziś wydawana w aptece nie ma takiego nadzoru. Ten temat zgłaszam już od tygodni do ministra Szumowskiego oraz do centrali NFZ. Zaproponowaliśmy, aby ta szczepionka znalazła się również w pakiecie hurtowym, by poradnie mogły dla swoich seniorów ją zakupić i prowadzić nad nią nadzór. Ten problem budzi dużo niepokoju, choć jesteśmy pozytywnie nastawieni do refundacji tej szczepionki. Uważamy, że należy taki ruch wykonać nie tylko dla osób plus 65, ale także dla dzieci do 6 roku życia. Bo to właśnie maluchy są wszędobylskie i najbardziej narażone na zakażenia, a nie mają jeszcze odporności. Cieszymy się z refundacji szczepionki, ale zadbajmy o jej ciąg chłodniczy.

PDF

Zobacz także