GUS informuje o skokowym wzroście liczby zgonów

Według opracowania GUS na podstawie danych z Urzędów Stanu Cywilnego, w październiku nastąpił duży wzrost liczby zgonów. Tylko w ostatnim tygodniu października zmarło ponad 14 tys. osób, prawie dwukrotnie więcej niż w podobnym okresie rok i dwa lata temu. GUS zastrzega, że te liczby mogą się jeszcze zwiększyć.
Medexpress 2020-11-18 09:20

W poniedziałek GUS opublikował tabele prezentujące zgony od 2000 roku według tygodnia zgonu, wieku i płci oraz podregionu zamieszkania osób zmarłych. Dane są aktualizowane w cyklach miesięcznych, ok. 15. dnia każdego miesiąca na podstawie informacji z Urzędów Stanu Cywilnego.

Ostatnie dostępne dane za bieżący rok obejmują tydzień od 26 października do 1 listopada. Zmarło wówczas 14,1 tys. Polaków, podczas gdy rok wcześniej w podobnym okresie (od 28 października do 3 listopada) zmarło 7,6 tys. osób, a w 2018 r. - 7,7 tys. osób.

Duży wzrost liczby zgonów jest notowany od początku października. Łącznie od 5 października do 1 listopada zmarło 45,4 tys. osób. Rok wcześniej w porównywalnym okresie od 7 października do 3 listopada zmarło prawie 30,9 tys. osób. W grupie osób po 70. roku życia liczba zgonów wzrosła, w porównaniu z ubiegłymi latami, o 150 proc.

W pierwszych miesiącach pandemii – praktycznie do końca wakacji – w Polsce (w przeciwieństwie do kilku państw zachodniej Europy) nie obserwowaliśmy zwiększonej śmiertelności. Wręcz przeciwnie – dane GUS w niektórych miesiącach pokazywały niższą liczbę zgonów niż średnia z ostatnich pięciu lat. To było wytłumaczalne: lockdown zamknął ludzi w domach (niższa liczba wypadków drogowych, które w Polsce są ciągle istotną przyczyną zgonów) oraz – paradoksalnie – mniej zgonów związanych z interwencjami medycznymi (zamrożone operacje planowe). To wystarczyło, by ci, którzy „nie wierzą w koronawirusa”, ze stabilnej liczby zgonów uczynili koronny dowód na to, że żadnej pandemii nie ma.

Teraz powinni zmienić zdanie: od września liczba zgonów zaczęła rosnąć – odnotowano wówczas ok. 34 tys. zgonów, czyli o 5 proc. więcej, niż we wrześniu poprzedniego roku i o ponad 11 proc. więcej, niż średnia z pięciu lat dla tego miesiąca. Jednak dopiero od października zaczynamy obserwować skokowy wzrost liczby zgonów.

Według danych resortu zdrowia w październiku u 3,12 tys. osób przyczyną (jedyną lub współistniejącą) był koronawirus. Jaka była przyczyna zgonów pozostałych niemal 12 tysięcy osób (różnica między zgonami tegorocznymi a tymi z lat poprzednich)?

Część – nie dowiemy się, jak duża – mogła również umrzeć z powodu zakażenia koronawirusem, bez diagnostyki w tym kierunku (nie zdążono pobrać próbki przed zgonem, albo wręcz nie zdążono z transportem do szpitala). Część zgonów trzeba, niewątpliwie, przypisać odłożonym operacjom i – szerzej – niewykonanej kilka miesięcy temu diagnostyce i niewdrożonemu leczeniu. Część zgonów to efekt załamania się systemu pomocy doraźnej (pod koniec października to załamanie było już bardzo widoczne) i systemu ochrony zdrowia w ogóle.

PDF

Zobacz także