Donald Tusk: dodatkowych pieniędzy nie będzie
Opublikowano 30 kwietnia 2026 15:35
Z tego artykułu dowiesz się:
- Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, co oznacza, że nadal pozostaje na swoim stanowisku pomimo krytyki ze strony opozycji.
- Debata w Komisji Zdrowia trwała ponad 3,5 godziny, a wynik głosowania był przewidywalny - większość posłów opowiedziała się za obroną minister, co podkreśla stabilność obecnej koalicji rządzącej.
- Minister zdrowia zapowiada cięcia w wydatkach na zdrowie, tłumacząc, że w obliczu rosnących wydatków na obronność, sektor zdrowia musi dostosować się do istniejącego budżetu, co może wpłynąć na dostępność świadczeń.
- W obliczu krytyki opozycji dotyczącej "zwijania" sektora publicznego, minister broniła się, wskazując na trudną sytuację finansową, która wynikła z nieodpowiedzialnych decyzji poprzedników oraz na potrzebę racjonalizacji wydatków.
Minister zdrowia obroniona
W czwartkowe wczesne popołudnie koalicja również mogła cieszyć się odparciem ataku opozycji: 238 posłów przeciw wnioskowi, 212 – za. Nikt nie wstrzymał się od głosu.
Nie było też żadnych „niespodzianek”, przebieg debaty był przewidywalny od A do Z. Może jedna, choć też trudno uznać ją za zupełne zaskoczenie. Premier Donald Tusk, jednoznacznie broniąc Jolanty Sobierańskiej-Grendy, powiedział również, że w obecnej sytuacji budżetu, przy rosnących wydatkach na obronność, dodatkowych środków na zdrowie nie będzie i ochrona zdrowia musi sobie radzić z tym, co zaplanowano w budżecie. NFZ będzie, zapewne, mógł liczyć na wsparcie ze środków pozostających w gestii ministra zdrowia, choć będzie oznaczać to cięcia w innych zaplanowanych wydatkach (ta sytuacja ciągnie się już od 2024 roku). To oznacza, również, że resort i NFZ będą szukać kolejnych sposobów na racjonalizację wydatków, czyli – na oszczędności. Z dużym prawdopodobieństwem już w najbliższych tygodniach, bo aby były odczuwalne, powinny wejść w życie jak najszybciej, najpóźniej 1 lipca. Mowa na przykład o zmianach w AOS, operacjach zaćmy czy listach bezpłatnych leków, choć zapewne skala cięć będzie jeszcze dłuższa.
Cięcia wydatków były jednym z głównych zarzutów, jakie PiS stawiało minister zdrowia, jednak oczywiście nie jedynym. Zarówno w czasie posiedzenia Komisji Zdrowia jak i w sejmowej debacie wybrzmiewał mocno argument wzmacniania sektora prywatnego, który korzysta lub skorzysta w najbliższej przyszłości na pogorszeniu dostępności do świadczeń w sektorze publicznym. Opozycja gromiła szefową resortu zdrowia za sprzyjanie polityce „zwijania”, w dodatku niekontrolowanego, oddziałów szpitalnych – nad posłami krążyło widmo szpitala w Lesku, odmienianego przez wszystkie przypadki, nie tylko w kontekście zamkniętej porodówki, ale również możliwej likwidacji całej placówki. Wreszcie – o brak wizji, nierealizowanie obietnic, z którymi Sobierańska-Grenda pojawiła się jesienią 2025 roku (pierwszy i jedyny raz) w Sejmie.
Sama minister w środę zapewniała, że z zarzutami i wnioskiem zapoznała się „z pokorą”, ale w czwartek zarzuciła swoim adwersarzom polityczną grę lękami i interesami pacjentów i próbę rozgrywania sytuacji, która jest – w wymiarze finansowym – jednoznacznie trudna, ale do której doprowadziły decyzje poprzedniego rządu, które rozdęły wydatki bez zapewnienia źródeł finansowania (tu wymieniła „imiennie” ustawę podwyżkową). Połowie broniący minister zdrowia wskazywali, że w profesjonalny sposób nie tylko stara się, ale sprząta po nieudolnych rządach PiS.












