Jak kwarantanna, to po królewsku!

Źródło: Wikimedia Commons
Tajski Internet zaroił się od hashtagu #กษัตริย์มีไว้ทําไม, który w wolnym tłumaczeniu oznacza “Na co komu król?” Co tak oburzyło poddanych Ramy X?
Tomasz Kobosz 2020-03-29 13:51

Król Tajlandii Maha Vajiralongkorn (Rama X) postanowił dać swoim poddanym przykład tego, jak ważne w walce z pandemią koronawirusa jest pozostanie w domu.

Z racji samego wieku, 67-letni monarcha jest w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19. Dobrowolna „izolacja” – jak najbardziej wskazana. Najbliższe tygodnie spędzi więc „zamknięty” w luksusowym Grand Hotel Sonnenbichl w kurorcie Garmisch-Partenkirchen w niemieckich Alpach.

Monarcha nie ma jednak zamiaru się nudzić czy zaniechać dbania o kondycję fizyczną. Czas umilać będzie mu złożony z 20 nałożnic harem.

Nie ujawniono, czy cztery żony króla również będą przebywać wraz mężem w niemieckim hotelu, który uzyskał specjalną zgodę lokalnych władz na przyjęcie tajskich VIP-ów. W ośrodku, rzecz jasna, nie będzie żadnych innych gości.

Media ekscytują się haremem, ale – bądźmy empatyczni – króla czekają tygodnie pełne wyrzeczeń, do których nie przywykł, choćby dlatego, że aż 119 członków jego służby zostało odesłanych do Tajlandii (król obawiał się, i słusznie, że wśród nich mogą być zakażeni).

Wspomniany na wstępie hashtag w ciągu ostatniej doby pojawił się na Twitterze ponad 1,2 mln razy. Tajowie piętnujący w Internecie postawę króla, który pomimo epidemii nie zdecydował się na powrót do ojczyzny z Europy – wiele ryzykują. Wg tajskiego prawa za krytykę monarchy grozi do 15 lat więzienia.

W Tajlandii potwierdzono do tej pory 1398 przypadków COVID-19, zmarło 7 osób.

Źródło: The Independent

PDF

Zobacz także