Jutro w kardiologii – najwięcej Polaków umiera na choroby sercowo-naczyniowe. Jak odmienić ten trend?

Chorzy z niewydolnością serca od lat apelują o dostęp do nowoczesnego leczenia oraz koordynowaną opiekę systemową. Niestety, bez skutku. O tym, jak tę sytuację zmienić rozmawiali pacjenci i eksperci podczas V Kongresu Patient Empowerment #jutroPacjentów. Szkoda, że bez udziału przedstawicieli ministerstwa zdrowia i NFZ.
IKZ 2021-06-07 13:00

- Niesłusznie uznaliśmy, że kardiologia jest wystarczająco dofinansowana i że osiągnęliśmy już światowy poziom– zauważyła Agnieszka Wołczenko, prezes ogólnokrajowego Stowarzyszenia „EcoSerce”. W Polsce z powodu niewydolności serca umiera co roku ponad 140 tys. osób. To więcej niż w wyniku chorób nowotworowych. - Pacjenci mają utrudnioną diagnostykę i dostęp do specjalistów, szczególnie w małych miejscowościach. Nowoczesne terapie lekowe, dzięki którym mają szansę na wydłużenie życia i poprawę jego komfortu, nie są refundowane - ubolewała.

Potrzebna opieka koordynowana

Inauguracja pilotażu koordynowanej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca odbyła się w listopadzie 2019 r. Dwuletni pilotaż miał być prowadzony przez 6 ośrodków koordynujących, a z programu miało skorzystać ponad 5 tys. pacjentów. Gdyby wtedy wystartował, w tym roku jesienią kompleksowa opieka mogłaby zostać wprowadzona na terenie całego kraju. Niestety, w jego miejsce został ogłoszony w połowie lutego br. pilotaż sieci kardiologicznej i to tylko w województwie mazowieckim.

Prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii przypomniał, że ponad rok temu został powołany Zespół w Ministerstwie Zdrowia do przygotowania Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia będącego odpowiednikiem Narodowej Strategii Onkologicznej. Pandemia opóźniła prace nad tym dokumentem. Ma być on zaprojektowany na 10 lat. Główny nacisk kładzie na prewencję i profilaktykę. - Mam nadzieję, że wkrótce ten program stanie się faktem. Jego elementem jest również zmiana w opiece kardiologicznej w kierunku opieki kompleksowej, koordynowanej i taką propozycją jest Krajowa Sieć Kardiologiczna, czyli pilotaż tego rozwiązania na razie w województwie mazowieckim. Prof. Jarosław Kaźmierczak, konsultant krajowy ds. kardiologii zaznaczył, że ma nadzieje na rozszerzenie pilotażu na cały kraj. – Dzięki temu ścieżka pacjentów będzie krótsza, a zasoby kadrowe i sprzętowe będą lepiej wykorzystane – powiedział.

Pilotaż Krajowej Sieci Kardiologicznej dla Mazowsza ma się zakończyć dopiero 1 sierpnia 2023r. i być może wtedy zostanie on rozszerzony na inne województwa. Tymczasem chorzy nie mogą czekać ponad 2 lata na efektywne leczenie.

Dr Marta Kałużna- Oleksy, prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Niewydolnością Serca przypomniała, że przeznaczamy ogromne nakłady na leczenie szpitalne niewydolności serca, a przesunięcie środków na lepiej zorganizowaną koordynowaną opiekę oraz zapewnienie optymalnej farmakoterapii, zgodnej z zaleceniami ekspertów, poprawiłoby rokowania pacjentów.

Uniknąć hospitalizacji

Pod względem liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca wśród 34 państw OECD Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce. Ich liczba jest 2-3 krotnie wyższa niż w średnia w tych krajach. Tymczasem wraz z kolejnymi hospitalizacjami skraca się mediana przeżycia całkowitego. - Lepiej zorganizowana koordynowana, kompleksowa opieka nad pacjentami i przesunięcie środków z lecznictwa szpitalnego na ambulatoryjne zmniejszy liczbę hospitalizacji. Dziś z 1 mld 700 tys. zł wydawanych na opiekę nad pacjentami z niewydolności serca lecznictwo szpitalne pochłania 1 mld 600 tys. zł, czyli prawie cała kwotę – wyliczała dr Kałużna – Oleksy. Obok koordynowanej opieki drugim filarem poprawy leczenia niewydolności serca jest – jej zdaniem - zapewnienie optymalnej farmakoterapii, która zmniejsza liczbę hospitalizacji i przedłuża życie chorych. Zwróciła uwagę, że polscy pacjenci zbyt długa czekają na refundację potrzebnych im leków.

Efektywne leczenie opłaca się

- W obszarze leczenia jest wiele do zrobienia. Nowoczesne terapie dostępne od 2016 r. w wielu krajach są stosowane rutynowo, u nas ciągle jeszcze nie – przyznał prof. Jarosław Kaźmierczak. Sacubitryl/walsartan redukujący hospitalizację z powodu niewydolności serca o 21% i ryzyko zgonu sercowo-naczyniowego o 20%, choć uzyskał pozytywną rekomendację AOTMiT, nie jest refundowany. Nadzieją są flozyny, których zastosowanie jest cztery razy tańsze od sacubitryl/walsartanu przy 30% redukcji hospitalizacji i 18% ryzyka zgonu. - Proces refundacyjny dla dapagliflozyny jest na etapie konsultacji i mamy nadzieję, że ministerstwo już niebawem ogłosi, że substancja ta będzie refundowana dla chorych z niewydolnością serca z obniżoną frakcją wyrzutową Trzymam kciuki i trzymam za słowo ministra Macieja Miłkowskiego, który obiecał, że w lipcu br. takie leczenie dla polskich chorych będzie dostępne – powiedziała dr Kałużna - Oleksy.

Cena takiej terapii to około kilkadziesiąt zł miesięcznie. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że każda kolejna hospitalizacja pogarsza rokowania pacjentów, a wielu trafia do szpitala co kilka miesięcy, a nawet częściej, co uniemożliwia im normalne życie zawodowe, rachunek zysków wydaje się oczywisty. Refundacja flozyn dla grupy 150 tys. pacjentów po wykorzystaniu wszystkich wcześniejszych opcji terapeutycznych w koszcie około 1 tys. zł rocznie na pacjenta to razem 150 mln zł rocznie dla całej grupy, która miałaby być objęta leczeniem. W połączeniu z opieką koordynowaną przyniosłoby to znaczące oszczędności dla systemu. Szacunki ekonomiczne pokazują, że na kosztach pośrednich byłby one na poziomie 423,3 mln zł.

Niesłyszany głos pacjenta

Agnieszka Wołczenko zwróciła uwagę, że w Polsce rola organizacji pacjenckich w tworzeniu rozwiązań dla systemu opieki zdrowotnej pozostawia wiele do życzenia. - Brakuje nam możliwości uczestniczenia w procesie decyzyjnym – powiedziała.

Porozumienie Organizacji Kardiologicznych niejednokrotnie zwracało się do resortu zdrowia o spotkanie w sprawie opieki nad osobami z niewydolnością serca, ale niestety do tej pory bezskutecznie. - Brak w systemie i przy stole, gdzie ten system jest tworzony, miejsca dla pacjenta. A przecież wszystko, co się w tym obszarze dzieje jest dedykowane nam – ubolewała Wołczenko.

- Mam okazję uczestniczyć w debatach europejskich i światowych w ramach organizacji, do której należymy- Global Heart Hub i widzę, jak organizacje pacjenckie są włączane w proces decyzyjny i legislacyjny. W Polsce musimy zabiegać o spotkania, debaty. Ostatnio powstał parlamentarny zespół ds. kardiologii. To miejsce, gdzie możemy swobodnie przedstawić nasze potrzeby. Miejmy nadzieję, że decydenci docenią naszą aktywność i to że monitorujemy sytuację na bieżąco, mamy swoje pomysły, uwagi, które po wprowadzeniu mogłyby przynieść pozytywny skutek dla pacjenta i systemu, oszczędności dla państwa. Jestem przekonana, że idzie to w dobrym kierunku, natomiast to jest dopiero pierwszy schodek, a tych schodków jeszcze trochę przed nami. Życzyłabym nam, żeby nasz głos się liczył - podsumowała.

PDF

Zobacz także