Ogólnopolski Dzień Transplantacji Mija 55 lat od pierwszego przeszczepu nerki w Polsce

Fot. Thinkstock/Getty
55 lat temu, 26.01.1966 r. zespoły prof. Jana Nielubowicza i prof. Tadeusza Orłowskiego dokonały pierwszego w Polsce udanego przeszczepienia nerki.
Medexpress 2021-01-26 15:48

Był to wielki sukces polskich lekarzy. - To jedno z pionierskich przeszczepień nerki na świecie - mówi prof. dr hab. n. med. Maciej Kosieradzki, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacji UCK WUM. - Na świecie program przeszczepu nerek rozpoczął się w 1954 roku w USA, kiedy przeszczepiono nerkę między bliźniakami jednojajowymi. - Zaledwie 12 lat później za żelazną kurtyną wykonujemy przeszczep nerki i znajdujemy się w elitarnym klubie krajów, które były w stanie to zrobić - mówi prof. Kosieradzki. Mimo tego, że była głęboka komuna, trzeba pamiętać, że profesorowie Nielubowicz i Orłowski, jak i młodsi prof. Wojciech Rowiński, prof. Jerzy Szczerbań i ​prof. Waldemar Olszewski byli szkoleni za granicą. Mówiąc o pierwszym udanym przeszczepie nerki, prof. Kosieradzki podkreśla niezwykłą sprawność logistyczną całego zespołu. - To było przemyślane i bezpieczne dla chorej. Od momentu pobrania nerki do przywrócenia krążenia po wszczepieniu minęła niespełna godzina!

Profesorowie Nielubowicz i Orłowski uważani są za ojców przeszczepiania narządów w Polsce. Dziś mamy około 20 ośrodków, które przeszczepiają nerki, znakomitych chirurgów i nefrologów - mamy zasoby. - Poza jelitem przeszczepiamy wszystkie narządy, jakie przeszczepia się na świecie. Odnosimy sukcesy na różnych polach, jak ratunkowe przeszczepienie twarzy czy przeszczepienie kończyny górnej. To były wydarzenia, które odnotowywano na całym świecie - mówi prof. Kosieradzki. Ale są też problemy i wyzwania. - Mówimy o tym od lat - po pierwsze niedobór narządów do przeszczepiania, który wynika z braku dawców. 95 proc. narządów do przeszczepu pochodzi od osób umierających w specyficznym mechanizmie, neurologicznym, gdzie śmierć rozpoznajemy na podstawie kryteriów neurologicznych, czyli po tzw. śmierci mózgu. W zeszłym roku pobraliśmy narządy od niespełna 400 takich dawców w Polsce. Wiemy, że takich osób umiera 3500, a od 1800 moglibyśmy pobrać narządy. Zupełnie nie wykorzystujemy tej puli dawców - przyczyn jest wiele - mówi prof. Maciej Kosieradzki. Drugim wyzwaniem jest mała liczba osób dializowanych wpisana do przeszczepu. - Przez to, że lista jest krótka, nie ma presji, żeby przeszczepiać narządy od dawców żyjących. Takie przeszczepy stanowią około 5 proc. Tymczasem w Wielkiej Brytanii czy krajach skandynawskich 50 proc. przeszczepianych narządów pochodzi od dawców żywych. Ale jest to bardzo trudne. Swoim rzecznikiem nie może być pacjent. Przyjęcie takiego daru, to umiejętność - mówi prof. Kosieradzki. i dodaje, że czuje się wyróżniony, że może przeszczepiać narządy, bo jest to wyjątkowy rodzaj chirurgii.

PDF

Zobacz także