„Chcieliśmy dogonić Zachód. To się jeszcze nie udało" – czego Polska nie chce usłyszeć
Opublikowano 18 maja 2026 19:28
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Polska wypada na tle Czech w kwestii systemu ochrony zdrowia? Dowiedz się, dlaczego Czesi cieszą się z funkcjonującego systemu, podczas gdy u nas panuje pewna nierównowaga.
- Problemy w ochronie zdrowia są zaskakująco podobne! Podczas polsko-czeskiego szczytu omówiono wspólne wyzwania, które dotykają oba kraje – od opieki długoterminowej po trudności w szpitalnictwie.
- Dlaczego zarobki lekarzy w Czechach są tak niskie? Sprawdź, jak czeskie wynagrodzenia lekarzy wypadają w porównaniu do Niemiec i średniej dla krajów OECD, a także jakie to ma konsekwencje dla emigracji specjalistów.
- Czy Czechy są wzorem dla Polski w transformacji systemu zdrowia? Zobacz, co czyni czeski system ochrony zdrowia jednym z najbardziej udanych w regionie i jakie wyzwania nadal przed nim stoją.
Podczas polsko-czeskiego szczytu zdrowotnego, jaki miał miejsce w ostatni piątek 15 maja w Opolu, rozmawiano o różnicach i podobieństwach (dzieli nas bardzo dużo, ale ku sporemu zaskoczeniu, problemy systemowe są zaskakująco podobne, od „niedorozwoju” opieki długoterminowej po problemy ze szpitalnictwem – nieco inne niż w Polsce, ale mocno doskwierające). To, co warto odnotować – Czesi są bardziej skłonni stać twardo na ziemi i widzieć sprawy takimi, jakimi są.
Gdy w Polsce samozwańczy analitycy tworzą wykresy, z których wynika, że „polscy pracownicy ochrony zdrowia zarabiają średnio 2,9 średniej krajowej”, co stawia ich w europejskiej czołówce (na wielu poziomach nieprawda, począwszy od tego, że nie pracownicy ochrony zdrowia tylko lekarze specjaliści), Czesi pokazują, jak wyglądają zarobki lekarzy: to, mniej więcej, 35-40 proc. zarobków w Niemczech (89 tys. USD PPP vs. 207 tys. USD) i blisko jedna trzecia mniej niż wynosi średnia dla OECD. W Polsce te proporcje są w tej chwili lepsze – 108 tys. USD PPP vs. 133 tys. dla krajów OECD, mimo wyraźnie niższych – kwotowo w przeliczeniu na mieszkańca nakładów, ale naprawdę daleko im do europejskiej czołówki. Czesi, najwyraźniej, nie lubują się w złudzeniach, wiedząc, że duże dysproporcje w poziomie wynagrodzeń zawsze będą czynnikiem ryzyka emigracji profesjonalistów, zwłaszcza jeśli nie muszą oni daleko szukać poprawy warunków, a dosłownie „za miedzą” niedobór lekarzy staje się coraz bardziej dotkliwy.
Od lat jest oczywiste, że Czesi spośród państw dawnego bloku komunistycznego dokonali na polu ochrony zdrowia największej – i najbardziej udanej – transformacji, choć w ostatnich latach wiele mówi się też o Słowenii, która postawiła (chyba bardziej niż Czechy) również na zdrowie publiczne, nie zaniedbując jednak i finansowania i organizacji systemu. Czesi i Słoweńcy są wręcz postrzegani jako kraje, które w obszarze zdrowia już niemal weszły (lub po prostu weszły) do klubu „starej” Europy. Oni sami – jak mówił w Opolu prof. Petr Fiala – ciągle widzą to jako wyzwanie, nie fakt dokonany. Również w aspekcie finansowym, bo wzrost nakładów na zdrowie po pandemicznym piku wyhamował. Czy to efekt wyraźnie wyższych nakładów na zdrowie (wyższych nakładów publicznych, wyższego PKB, co przekłada się na różnicę w wydatkach na mieszkańca), czy przemyślanej, spójnej i konsekwentnie realizowanej od trzydziestu lat – choć nie pozbawionej błędów – koncepcji, w której ustrzeżono się wywracania stolika i prób budowania wszystkiego od początku, w myśl zasady, że „moja racja jest najmojsza”? A może po prostu Czesi wiedzą, gdzie są i dokąd zmierzają? Niezwykle przejmująco zabrzmiały słowa prof. Fiali, który stwierdził: - Rozpoczynając transformację, chcieliśmy dogonić Europę Zachodnią. To ciągle się jeszcze nie udało.
Może więc po prostu chodzi o prawdziwą diagnozę, pożegnaniu snu o potędze i spojrzeniu na sprawy takimi, jakie są?
Tematy
finansowanie ochrony zdrowia / polsko-czeski szczyt zdrowotny / transformacja ochrony zdrowia / system ochrony zdrowia w Czechach / minister zdrowia / system ochrony zdrowia / nakłady na zdrowie / KPO / lekarze / zdrowie publiczne / wynagrodzenia lekarzy / emigracja lekarzy / Małgorzata Solecka












