Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner
Felieton Małgorzata Solecka

Z tego wniosku nie będzie dymisji

MedExpress Team

Małgorzata Solecka

Opublikowano 11 maja 2026 15:27

Samorząd lekarski chciałby odwołania wiceminister zdrowia Katarzyny Kęckiej, ale dolary (z kieszeni najsłynniejszego uciekiniera do USA) przeciw orzeszkom ziemnym, że premier nie przychyli się do tej prośby. Skoro pozycji wiceszefowej resortu zdrowia nie osłabiły kontrowersje wokół flagowego dla rządu i ważnego dla premiera programu in vitro, bieda-żale o brak dialogu ze strony środowiska, wobec którego Donald Tusk od lat żywi ambiwalentne uczucia nie przechylą szali. Po prostu nie.
Z tego wniosku nie będzie dymisji - Obrazek nagłówka

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Dlaczego wiceminister zdrowia, Katarzyna Kęcka, budzi kontrowersje wśród środowiska medycznego? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w licznych opiniach lekarzy oraz pielęgniarek, które krytykują brak dialogu z ministerstwem.
  2. Jakie poważne konsekwencje mogą wyniknąć z napiętych relacji między resortem zdrowia a przedstawicielami zawodów medycznych? Artykuł wskazuje, że obecny brak komunikacji może prowadzić do negatywnych skutków w przyszłości.
  3. Co mówią eksperci na temat dialogu z ministerstwem zdrowia? W artykule znajdziesz porównania do „głuchego telefonu”, które obrazują trudności w wymianie zdań między stronami.
  4. Jakie są opinie na temat kontroli dotacji i współpracy Naczelnej Izby Lekarskiej z ministerstwem? Temat ten budzi wiele emocji i wątpliwości, które mogą wpłynąć na przyszłość współpracy w systemie ochrony zdrowia.

Czy powinny, to już zupełnie inna kwestia. Niedostatki w obszarze dialogu i relacji resortu zdrowia z szeroko rozumianą stroną społeczną są tajemnice poliszynela i fakt, że jedna grupa zawodowa – pielęgniarki i położne – tylko sporadycznie (może poza Krystyną Ptok, przewodniczącą OZZPiP) zgłasza zastrzeżenia, niewiele zmienia. W tym tygodniu opinia publiczna znów usłyszy kilka słów na temat „dialogu”, tym razem od przedstawicieli środowisk skupionych wokół centrów zdrowia psychicznego i można się tylko domyślać, że nie będzie to „miód na serce”. Tak, za zmiany w psychiatrii również odpowiada wiceminister Katarzyna Kęcka.

Oczywiście, na sprawę można popatrzeć wyłącznie przez pryzmat komunikatów MZ w sprawie kontroli dotacji: samorząd lekarski, ściśle mówiąc, Naczelna Izba Lekarska, uchyla się od kontroli, „nie współpracuje”, po ujawnieniu tego faktu kieruje do KPRM wniosek o dymisję wiceminister, która prowadzi sprawę. Zapewne lekarze mają coś do ukrycia.

Zawirowania wokół kontroli nie mogą (nie powinny) przysłaniać szerszego kontekstu – tak fatalnych relacji między resortem a partnerami społecznymi już dawno nie było. Stwierdzenie „nigdy” byłoby przesadą, ale na pewno na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat ze świecą by szukać przykładów. Jeśli wiceminister odpowiedzialny za ten newralgiczny obszar „nie dowoził”, relacje ratował szef – lub szefowa – resortu. Jeśli szef resortu nie był mocny w obszarze kompetencji miękkich, porozumienia szukał jego zastępca lub zastępcy. Dziś rozmowy z resortem zdrowia – słychać to od przedstawicieli różnych branż i środowisk – przypominają upiorną zabawę w głuchy telefon. Niektórzy mówią dosadniej – rozmowę ślepego z głuchym o kolorach. Nawet jeśli to niepoprawne politycznie, trudno. Niepoprawne jest takie prowadzenie dialogu, nie zaś nazywanie rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś nabędzie wątpliwości, powinien sięgnąć choćby do relacji z rozmów na temat zmian w kształceniu podyplomowym i wymiany zdań między przedstawicielami młodych lekarzy i studentów kierunków lekarskich a reprezentującą resort zdrowia… tak, wiceminister Katarzyną Kęcką.

Dialog nie oznacza spełniania oczekiwań, żądań, postulatów. Ministerstwo ma prawo – wręcz obowiązek – patrzenia na sprawy publiczne z innej perspektywy niż poszczególne organizacje czy nawet całe grupy zawodowe. Jednocześnie jednak trudno nie zauważyć, że w chór tych, którzy zgłaszają zastrzeżenia do obecnie prowadzonego dialogu, nie wpisują się jedynie pojedyncze środowiska, pojedyncze grupy zawodowe. Tych głosów jest zbyt wiele, by można było przejść nad nimi do porządku dziennego. To znaczy – można. I tak się prawdopodobnie stanie, co nie znaczy, że stanie się właściwie. I że nie będzie to miało negatywnych konsekwencji w bliższej lub dalszej (choć niezbyt odległej) przyszłości.

Podobne artykuły

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także