Włóknienie płuc. Nowe możliwości po latach bez przełomu
Opublikowano 17 września 2026 10:47
Im później pacjent otrzyma właściwe rozpoznanie, tym dłużej choroba może postępować bez terapii, która spowalnia jej przebieg. Tkanka płuc bliznowacieje i sztywnieje, przez co tlen coraz trudniej przenika do krwi. Utraconej czynności płuc nie da się odzyskać. Leki przeciwfibrotyczne mogą natomiast spowolnić dalsze pogarszanie się ich czynności.
– Ludzie nie myślą kategoriami chorób, zauważają objawy. Każdemu zdarza się kaszel, duszność czy zmęczenie. Zwykle przypisuje się je innym dolegliwościom albo bagatelizuje – podkreśla prof. Katarzyna Lewandowska z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. Jak zauważa, ból w klatce piersiowej i podejrzenie zawału zwykle skłaniają do szybkiej wizyty u lekarza. Kaszel czy duszność rzadziej wywołują taki alarm.
Prof. Arschang Valipour z kliniki Floridsdorf w Wiedniu zwraca uwagę, że zanim chory przejdzie tomografię komputerową wysokiej rozdzielczości i trafi do specjalistycznego ośrodka, od pierwszych objawów mija nierzadko rok lub dwa. Wcześniej dolegliwości bywają mylone m.in. z POChP lub niewydolnością serca. W tym czasie wejście po schodach czy spacer pod górę stają się coraz trudniejsze.
O tym, jak skrócić drogę do rozpoznania i co pojawienie się nowej terapii może zmienić dla chorych, eksperci mówili podczas warsztatów online 15 września 2026 r.
Nie czekać na pogorszenie
Idiopatyczne włóknienie płuc ma nieznaną przyczynę i jest chorobą postępującą. Włóknienie może też rozwinąć się w przebiegu innych chorób śródmiąższowych płuc, m.in. związanych z reumatoidalnym zapaleniem stawów, twardziną układową czy zapaleniem płuc z nadwrażliwości. U części tych chorych proces włóknienia postępuje mimo leczenia choroby podstawowej. Taki przebieg nazywa się PPF, czyli postępującym włóknieniem płuc.
– IPF jest rozpoznaniem, natomiast PPF opisuje przebieg choroby u pacjentów z innymi chorobami podstawowymi, w tym reumatycznymi – wyjaśnia prof. Anna-Maria Hoffmann-Vold, reumatolog ze szpitali uniwersyteckich w Oslo i w Zurychu. IPF przez lata uchodziło za najcięższą postać włóknienia. Dziś wiadomo, że również inne choroby śródmiąższowe mogą postępować i zagrażać życiu.
U chorych reumatologicznych problemem bywa brak wyraźnych objawów ze strony płuc. Gdy pojawia się nasilona duszność, włóknienie może być już zaawansowane.
– Żaden pacjent z twardziną układową czy reumatoidalnym zapaleniem stawów nie powinien trafiać do nas z zaawansowanym włóknieniem tylko dlatego, że nikt dostatecznie uważnie nie kontrolował stanu jego płuc – podkreśla prof. Hoffmann-Vold, wskazując na wspólną odpowiedzialność reumatologów i pulmonologów za wcześniejsze rozpoznawanie włóknienia płuc i PPF.
Prof. Lewandowska zwraca uwagę na rolę lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Jeśli obraz choroby jest nietypowy albo pacjent nie odpowiada na standardowe leczenie, powinno to skłonić do poszerzenia diagnostyki. Zdaniem specjalistki, przy podejrzeniu rzadkiej choroby płuc chory powinien trafić bezpośrednio do ośrodka referencyjnego, zamiast wydłużać drogę do rozpoznania kolejnymi konsultacjami.
– Po rozpoznaniu IPF nie powinno się czekać na udokumentowane pogorszenie, by rozpocząć leczenie. Z definicji wiemy, że IPF jest chorobą postępującą. Nie powinniśmy czekać na spadek FVC czy nasilenie włóknienia w tomografii komputerowej wysokiej rozdzielczości. Ta choroba będzie postępować. Każdy pacjent z rozpoznaniem IPF powinien więc otrzymać leczenie spowalniające rozwój choroby – wyjaśnia prof. Lewandowska.
Co wykazały badania?
Przez ponad dekadę w IPF i ponad pięć lat w PPF w Unii Europejskiej nie zarejestrowano nowej terapii. W IPF stosuje się nintedanib i pirfenidon, a w PPF nintedanib. Działania niepożądane sprawiają jednak, że część chorych przerywa leczenie.
– Leki, którymi dysponujemy, były przełomem, gdy wprowadzano je dziesięć, piętnaście lat temu. Z czasem przekonaliśmy się jednak, że część pacjentów ich nie toleruje. Mimo działań niepożądanych warto było je stosować, bo mamy do czynienia ze śmiertelną, przewlekle postępującą chorobą – przypomina prof. Valipour.
Nową opcją jest nerandomilast. To pierwszy dopuszczony do obrotu w UE doustny, preferencyjny inhibitor fosfodiesterazy 4B (PDE4B), o działaniu przeciwwłóknieniowym i immunomodulującym. PDE4B bierze udział w procesach zapalnych i włóknieniowych w płucach.
Skuteczność i bezpieczeństwo leku oceniono w dwóch międzynarodowych, randomizowanych, podwójnie zaślepionych badaniach III fazy kontrolowanych placebo. W FIBRONEER-IPF zrandomizowano 1177 osób z IPF, a w FIBRONEER-ILD 1178 chorych z PPF. W obu badaniach porównano dwie dawki nerandomilastu z placebo. W badaniu IPF uczestnicy mogli jednocześnie przyjmować nintedanib lub pirfenidon, a w badaniu PPF nintedanib.
FVC, czyli natężona pojemność życiowa, to objętość powietrza wydmuchanego podczas natężonego wydechu po pełnym wdechu. Jej spadek odzwierciedla pogarszanie się czynności płuc. W obu badaniach nerandomilastu pierwszorzędowym punktem końcowym była bezwzględna zmiana FVC po 52 tygodniach względem wartości wyjściowej. Osiągnięto go w obu badaniach – przy dawce 18 mg dwa razy na dobę skorygowana różnica w zmianie FVC względem placebo wyniosła 68,8 ml w FIBRONEER-IPF i 67,2 ml w FIBRONEER-ILD. U pacjentów leczonych nerandomilastem pogarszanie czynności płuc było więc wolniejsze niż w grupie placebo.
Jak podkreśla prof. Hoffmann-Vold, dla pacjenta spadek FVC nie jest tylko liczbą ze spirometrii. Przekłada się na codzienne funkcjonowanie, m.in. możliwość wejścia po schodach, prowadzenia rozmowy bez zatrzymywania się, by złapać oddech, i zachowania samodzielności.
W obu badaniach odnotowano też liczbową redukcję śmiertelności. W FIBRONEER-ILD wydłużenie się czasu do zgonu osiągnęło istotność statystyczną. W jednej z eksploracyjnych analiz obejmujących cały okres badania współczynnik zagrożenia zgonem dla dawki 18 mg dwa razy na dobę wyniósł 0,51 w porównaniu z placebo.
Prof. Valipour uważa, że leczenie włóknienia płuc wchodzi w nowy etap, choć przypomina o wcześniejszych niespełnionych nadziejach. Tym razem jednak nowy mechanizm działania idzie w parze z wynikami dużych badań III fazy i profilem tolerancji, który może ułatwiać długotrwałe leczenie.
– Minęło ponad dziesięć lat od ostatniego nowego leku na IPF. Wiele badań kolejnych substancji nie wykazało skuteczności. Teraz mamy, moim zdaniem, bardzo dobry lek i wyraźny sygnał wskazujący na zmniejszenie śmiertelności. Właśnie tego chcemy dla naszych pacjentów: żeby żyli lepiej i dłużej, także z IPF czy PPF – podkreśla prof. Lewandowska.
Jeden lek czy leczenie skojarzone?
Czy nerandomilast powinien być stosowany od początku, czy powinien zastępować źle tolerowaną terapię, czy być dołączany do już stosowanego leku? Dziś nie ma jeszcze na te pytania jednej odpowiedzi. Praktyka kliniczna dopiero pokaże, u których chorych wystarczy monoterapia, a którzy będą potrzebowali leczenia skojarzonego.
Prof. Lewandowska przypomina, że w badaniach nerandomilast stosowano zarówno bez leczenia podstawowego, jak i w skojarzeniu z dotychczasową terapią przeciwfibrotyczną. Zwraca też uwagę na interakcję z pirfenidonem, którą trzeba uwzględnić przy ustalaniu dawki zgodnie z charakterystyką produktu leczniczego.
– Musimy jeszcze nauczyć się w praktyce, którzy pacjenci potrzebują dwóch leków przeciwfibrotycznych, a którzy dobrze radzą sobie z jednym. Być może będziemy zaczynać od jednego, a potem dodawać drugi. Najważniejsze jest dla mnie to, że możemy zaproponować pacjentom więcej terapii, z bardzo interesującym mechanizmem działania, który obejmuje różne aspekty choroby – ocenia prof. Valipour.
Żeby pacjent mógł kontynuować leczenie
Eksperci dużo miejsca poświęcili tolerancji terapii, ponieważ działania niepożądane są jedną z głównych przyczyn odstawiania leków przez chorych z włóknieniem płuc. W monoterapii odsetek pacjentów przerywających leczenie nerandomilastem był porównywalny z placebo. Nerandomilast nie wymaga też rutynowego monitorowania czynności wątroby. Najczęściej zgłaszanym zdarzeniem niepożądanym była biegunka. U większości chorych miała nasilenie łagodne lub umiarkowane i pojawiała się w pierwszych trzech miesiącach leczenia. W monoterapii dawką 18 mg dwa razy na dobę z jej powodu przerywało leczenie około 1 proc. pacjentów zarówno w IPF, jak i PPF. Przy jednoczesnym stosowaniu nintedanibu biegunka występowała częściej, a odsetek odstawień był wyższy.
Ośrodki leczące włóknienie płuc mają już doświadczenie w postępowaniu z takimi dolegliwościami. – Zanim rozważymy przerwanie terapii, próbujemy opanować biegunkę zmianami w diecie i standardowymi lekami – wyjaśnia prof. Valipour.
Co z refundacją w Polsce?
Nerandomilast uzyskał 15 lipca 2026 r. pozwolenie na dopuszczenie do obrotu ważne w całej Unii Europejskiej w leczeniu dorosłych z IPF lub PPF. Rejestracja unijna nie przesądza jednak o finansowaniu terapii w Polsce.
31 lipca do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wpłynęło zlecenie Ministerstwa Zdrowia nr 168/2026 dotyczące produktu Jascayd (substancja czynna: nerandomilast 18 mg) we wskazaniu idiopatyczne włóknienie płuc. AOTMiT ma ocenić zasadność wydania zgody na refundację.











