Epidemia bólu kręgosłupa nadchodzi. Jaki scenariusz na przyszłość?
Opublikowano 13 lutego 2026 07:52
Z tego artykułu dowiesz się:
- Za 30-40 lat dzisiejsze nastolatki mogą zmagać się z przewlekłymi bólami kręgosłupa w znacznie większej skali niż obecni 45-latkowie. Ekspert ostrzega, że brak aktywności fizycznej oraz wielogodzinne siedzenie prowadzą do niepokojących zmian w zdrowiu.
- Nie tylko młodzież, ale całe społeczeństwo będzie odczuwać skutki cywilizacyjnych zmian. W miarę starzenia się populacji, wzrośnie częstość występowania schorzeń kręgosłupa, co może obciążyć system ochrony zdrowia.
- Nieprawidłowe ustawienie głowy podczas korzystania z urządzeń mobilnych zwiększa ryzyko problemów z górnymi odcinkami kręgosłupa. Obecnie młodsze pokolenia już teraz zgłaszają dolegliwości w obrębie odcinka szyjnego i piersiowego.
- Skutki braku działań profilaktycznych mogą być katastrofalne. Wzrost liczby osób z przewlekłymi dolegliwościami nie tylko wpłynie na ich zdrowie, ale także obciąży system ochrony zdrowia.
- Kluczowe są zmiany w edukacji oraz promowanie aktywności fizycznej. Bez działań na rzecz poprawy ergonomii w życiu codziennym, problem zdrowotny za kilka dekad może być znacznie bardziej dotkliwy.
– Znacząco gorzej – tak prof. Robert Gasik odpowiada na pytanie, w jakiej kondycji będą kręgosłupy dzisiejszych dzieci za 30–40 lat. Ekspert podkreśla, że problem nie dotyczy wyłącznie najmłodszych, lecz całej populacji. Społeczeństwo się starzeje, a w grupie osób po 45. roku życia wyraźnie wzrasta częstość występowania zespołów bólowych kręgosłupa. Dzisiejsze nastolatki za kilka dekad wejdą właśnie w tę grupę wiekową – już fizjologicznie bardziej narażoną na dolegliwości.
– Osoby, które dziś mają kilkanaście lat, za 30 lat będą miały czterdzieści kilka lat i znajdą się w grupie pacjentów, u których naturalnie wzrasta zachorowalność na schorzenia kręgosłupa. Jednocześnie będą obciążone dodatkowymi czynnikami cywilizacyjnymi, których obecni 45-latkowie nie doświadczyli w takim stopniu – zaznacza profesor.
Chodzi przede wszystkim o zmniejszoną aktywność fizyczną oraz wielogodzinne przebywanie w pozycji siedzącej. Zdaniem eksperta problem pogłębia także sposób organizacji edukacji – nie w wymiarze merytorycznym, lecz w kontekście dominującego modelu pracy przy biurku i komputerze. – Większość zajęć, a szczególnie odrabianie lekcji, wiąże się dziś z pracą przy komputerze. Do tego dochodzi korzystanie ze smartfonów i tabletów – zarówno do nauki, jak i rozrywki. To generuje przeciążenia, które wcześniej nie występowały w takiej skali – mówi prof. Robert Gasik.
Ekspert przewiduje, że w przyszłości zmieni się rozkład najczęstszych dolegliwości. Obecnie dominują zespoły bólowe odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Tymczasem już teraz w młodszych grupach wiekowych coraz częściej obserwuje się problemy w obrębie odcinka szyjnego i piersiowego.
– Wynika to z nieprawidłowego ustawienia głowy podczas korzystania z urządzeń mobilnych oraz braku zasad ergonomii w codziennym życiu i pracy. Obciążenia będą przenosić się w kierunku górnych odcinków kręgosłupa – podkreśla.
Konsekwencje mogą być poważne nie tylko dla samych pacjentów, ale i dla systemu ochrony zdrowia. Jeśli nie zostaną wdrożone skuteczne działania profilaktyczne i edukacyjne, wzrośnie liczba osób z przewlekłymi dolegliwościami bólowymi, wymagających specjalistycznego leczenia.
– Tworzy się błędne koło. Niewłaściwa pomoc lub jej brak prowadzi do stanów przewlekłych, a to jeszcze bardziej obciąża system ochrony zdrowia. Jeśli nie zatrzymamy tego procesu, będziemy mieli poważny problem – zarówno w kontekście wydolności systemu, jak i zdrowia Polaków – ostrzega prof. Gasik.
Zdaniem eksperta kluczowe są działania profilaktyczne: promowanie aktywności fizycznej, edukacja ergonomiczna oraz zmiany organizacyjne w środowisku szkolnym i pracy zdalnej. Bez nich za kilka dekad skala problemu może okazać się znacznie większa niż dziś.












