Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

„Wolność wypowiedzi może zabijać" – sejmowa debata o fałszywych poradach zdrowotnych w mediach społecznościowych

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 16 marca 2026 13:02

W Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Profilaktyki Nowotworowej „RAK STOP" pod hasłem „Wyprzedźmy chorobę! Bezpieczeństwo zdrowotne w sieci: influencerzy, reklama i dezinformacja". Debatę prowadziła redaktor naczelna Medexpressu Iwona Schymalla. Eksperci, lekarze i przedstawiciele instytucji publicznych dyskutowali o jednym z ważniejszych wyzwań współczesnej ochrony zdrowia – lawinowym rozprzestrzenianiu się fałszywych i nierzetelnych porad medycznych w mediach społecznościowych. Centralnym pytaniem posiedzenia było to, czy potrzebny jest odrębny akt prawny regulujący komunikację zdrowotną w internecie – i co powinien zawierać.

Zuzanna Pierścińska, adwokat specjalizująca się w prawie medycznym:

Uważam, że w dzisiejszych czasach odrębna regulacja jest absolutnie niezbędna. Obecne przepisy prawa po prostu nie nadążają za dynamicznie rozwijającym się światem influencerów. Mamy co prawda takie podmioty jak Główny Inspektor Sanitarny czy UOKiK, które w pewnym zakresie regulują te kwestie i mogą nakładać konsekwencje prawne na osoby naruszające przepisy. Jednak główny problem polega na tym, że działamy instrumentami leczącymi, a nie zapobiegawczymi. Tymczasem w przypadku mediów społecznościowych prewencja jest kluczowa – treści rozchodzą się błyskawicznie i na ogromną skalę. Jeśli dezinformacja – choćby ta dotycząca suplementów – nie zostanie zahamowana u źródła, jej skutków nie będziemy w stanie odwrócić. Powinien więc powstać jeden spójny akt prawny, który ureguluje te zagadnienia kompleksowo. Konieczne byłoby w nim przede wszystkim określenie, kto może pełnić rolę medycznego influencera – kto ma kompetencje i uprawnienia do szerzenia wiedzy zdrowotnej.

Prof. Michał Zembala, kardiochirurg, Wojskowy Instytut Medyczny:

Od dłuższego czasu postuluję wprowadzenie systemu dobrowolnej certyfikacji – czasowej i regularnie weryfikowanej. Jeśli ktoś chciałby uzyskać status certyfikowanego influencera medycznego, składałby wniosek do wyznaczonego organu – jeszcze nie wiemy dokładnie jakiego – który przyznawałby taki certyfikat na czas określony. Po roku następowałaby walidacja: czy publikowane treści są zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Jeśli tak – certyfikacja byłaby przedłużana. To nie byłby przymus, lecz świadomy wybór. Tak czy inaczej, pewien stopień unormowania tego rynku jest nieodzowny.

Dr Michał Domaszewski, lekarz rodzinny, „Ambasadorzy Zdrowia":

Jednym z pomysłów jest krótka adnotacja umieszczana przed filmem lub po nim – informująca, że twórca nie posiada wykształcenia medycznego i że materiał nie stanowi porady medycznej. Myślę, że gdyby taki obowiązek został wprowadzony, ci twórcy, którzy mienią się autorytetami w dziedzinie zdrowia, dwa razy zastanowiliby się przed podjęciem takich współprac.

Dr n. med. Łukasz Rakasz, ordynator Oddziału Neurochirurgii, Szpital Dziecięcy im. prof. Jana Bogdanowicza w Warszawie:

Potrzebujemy wyraźnego sygnału dla społeczeństwa: która informacja jest poparta danymi naukowymi, która – przez kogoś, kto ma wiedzę na dany temat. Bo dezinformacji jest bardzo dużo i wracamy do czasów, kiedy ludzie sprzedawali panaceum na coś, co nie było kompletnie sprawdzone – po to, żeby zarobić pieniądze. Czy państwo powinno interweniować? Szczerze mówiąc, trudno mi wyznaczyć granicę między wolnością wypowiedzi a koniecznością interwencji. To pytanie do posłów i parlamentarzystów – gdzie oni widzą tę granicę.

Dr Michał Domaszewski:

Istnieje pewna szara strefa. Można zadawać różne pytania dotyczące zdrowia, ale jeśli ktoś reklamuje produkty jawnie sprzeczne z prawem, jawnie podejrzane lub będące wręcz medycznym oszustwem – nie powinno być dla takich osób miejsca w przestrzeni publicznej, mówię to brutalnie. Na co dzień stykam się z zalewem nieuczciwego biznesu wymierzonego wprost przeciwko pacjentowi. To ogromne wyrachowanie osób, które myślą wyłącznie o pieniądzach, nie o dobru chorego. Potrzebne są surowe kary – i przede wszystkim skuteczne ich egzekwowanie.

Katarzyna Piekarska, posłanka KO:

Droga przed nami długa, ale z drugiej strony każda próba ingerencji w tę debatę natychmiast wywołuje okrzyki, że to cenzura, że przecież mamy wolność wypowiedzi i każdy może mówić, co chce, nawet dowolne głupoty. I niby prawda, ale tutaj ta wolność wypowiedzi naprawdę może bardzo szkodzić i może zabijać ludzi. I dlatego musimy działać – jako państwo i jako różne samorządy. Po prostu musimy coś zrobić.

Dr n. med. Łukasz Rakasz:

Pacjenci powinni przede wszystkim szukać porad zdrowotnych u lekarzy – u ludzi z gruntowną wiedzą i dokumentami potwierdzającymi, że się tego nauczyli i szerzą wiedzę sprawdzoną. W internecie możemy się zorientować, wyznaczyć sobie ścieżkę, ale leczenie pozostawmy lekarzom, bezpośredniemu kontaktowi między pacjentem a lekarzem.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także