Rzecznik Praw Pacjenta: pacjenci są najważniejsi

Z Bartłomiejem Chmielowcem rozmawiamy o wypowiadaniu klauzuli opt-out i konsekwencjach dla pacjentów.
Edyta Hetmanowska 2017-12-27 09:56

Rezydenci prowadzą akcję jeden lekarz - jeden etat i wypowiadają klauzulę opt-out. Co z pacjentami?

Staramy się cały czas monitorować sytuację. Jeśli chodzi o skutki prawne, te umowy jeszcze nie zostały rozwiązane, obowiązują do końca roku. Dopiero od stycznia przyszłego roku będzie można ocenić, jak wypowiadanie klauzul opt-out wpłynęło na sytuację pacjentów.
Jestem bardzo zaniepokojony. Z jednej strony rozumiem postulaty rezydentów a przynajmniej wierzę w ich szczerość. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że lekarze rezydenci nie zauważyli, że jednak znaczna część ich postulatów została spełniona. Oczywiście, możemy dyskutować czy zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia jest wystarczające, czy w ciągu trzech lat musimy dojść do 6,8 procent PKB. Mam wrażenie, że nie bierzemy pod uwagę obecnej sytuacji gospodarczej w naszym kraju. Polska nie jest w stanie zaproponować medykom takich warunków finansowych, bo nas po prostu na to nie stać. Postulaty, nawet słuszne, trzeba rozłożyć na dłuższy czas – nie uda się w ciągu jednego miesiąca zmienić tego, co źle działało wiele lat. Wzrost wynagrodzeń powinien odbywać się w takim tempie jak wzrost gospodarczy. Polska, co prawda doskonale sobie radzi na tle innych krajów, ale pamiętajmy, że jest to proces rozwoju a nie skokowa zmiana. Postulat zmniejszenia obciążeń biurokratycznych w służbie zdrowia również wymaga czasu, szczegółowych analiz i prac planistycznych, oceny konsekwencji i zapotrzebowania na informacje. Wiem, że intensywne prace toczą się w Ministerstwie Zdrowia. My również, jako urząd będziemy uczestniczyli w tych działaniach. Jeśli miałbym zaapelować do lekarzy rezydentów, to prosiłbym o zachowanie rozsądku, by kierując postulaty do rządzących, mieli na uwadze przede wszystkim dobro pacjentów pamiętając, że od pierwszego stycznia pacjenci mogą być postawieni w trudnej sytuacji.

Minister Zdrowia powiedział, że z rezydentami nie toczą się obecnie żadne rozmowy...

Lekarze rezydenci byli zapraszani do prac zespołu ds. systemowych rozwiązań w zakresie ochrony zdrowia. Organizacje pacjenckie są tam bardzo licznie reprezentowane. Ponieważ uczestniczę w pracach tego zespołu mogę powiedzieć, że 80 procent postulatów zgłosiły właśnie organizacje pacjenckie. Postulaty zyskały formę rekomendacji, które obecnie pozostają w gestii Ministra Zdrowia. To Minister Zdrowia podejmie decyzje odnośnie wydania rozporządzenia i środków związanych ze zwiększeniem nakładów na ochronę zdrowia na przestrzeni 10 lat, wyznaczy obszary priorytetowe, gdzie te środki będą kierowane. Wydaje mi się, że posiedzenia zespołu to naturalne miejsce do spotkań i dyskusji. Niestety, trochę jest tak, że nieobecni nie mają racji.

A nie boi się Pan o to, co się stanie z pacjentami w styczniu?

Bardzo duża odpowiedzialność spoczywa na kierownikach podmiotów leczniczych, którzy odpowiadają za zapewnienie pacjentom właściwego dostępu do świadczeń zdrowotnych. Ze swojej strony jesteśmy gotowi do działania i będziemy interweniować, jeśli trafią do nas sygnały o nieprawidłowościach czy nadmiernych opóźnieniach.

Wszystkie strony zasłaniają się pacjentami. Gdzie w tym wszystkim jest pacjent?

Myślę, że każda ze stron w systemie opieki zdrowotnej rozumie doskonale, że to pacjent jest priorytetem i powodem, dla którego cały system stworzono. Jest dla mnie zrozumiałe, że nikogo nie można zmusić do tego, by pracował ponad ustawowe normy, szczególnie, jeśli miałoby to stanowić zagrożenie dla lekarza czy też pacjenta. Jednak w sytuacji ogólnopolskiej akcji protestacyjnej, zastanawia mnie, gdzie jest pacjent i jak ma się do tego jego bezpieczeństwo, bo ono powinno być tu najważniejsze. Apeluję tu o poczucie odpowiedzialności i etos, jakim powinni kierować się w swoim zawodzie lekarze. Wszyscy mamy nadzieję, na pozytywne rozwiązanie tej kwestii.

PDF

Zobacz także