Blogosfera Medexpressu

Michał Modro: Strategia walki z epidemią - Polak przed szkodą i po szkodzie głupi..?


Michał Modro 2020-10-15 06:51
Trudno naszą sytuację podsumować innym cytatem, niż przez odwołanie się do słynnego tekstu Jana Kochanowskiego: Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”; Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Wstęp.

Według słownika polskiego PWN strategia to przemyślany plan działania w jakiejś dziedzinie. Przepraszam, że już na początku zdradzę zakończenie, ale może w ten sposób zaoszczędzę Twój cenny czas - nie mam przekonania, że mamy przemyślany plan działania dotyczący walki z epidemią.

Nie chodzi o to, aby krytykować i narzekać, ale o to, aby odpowiadać, jak możemy być „mądrzy po szkodzie”.

Tak to się zaczęło...

Był początek marca, a dokładnie 4 marca 2020 r., gdy w szpitalu w Zielonej Górze zdiagnozowano zachorowanie 66 letniego mężczyzny, który przyjechał autokarem z Niemiec. I choć być może nie pamiętamy dokładnie kogo dotyczył pierwszy przypadek zapamiętamy cudowną Panią z Sanepid'u z Słubic, która, z wrodzonym talentem i swadą opowiadała o pierwszym przypadku i nowej chorobie.

Później już było mniej wesoło. W okresie od 14 do 20 marca obowiązywał w Polsce stan zagrożenia epidemicznego, a od 15 marca wprowadzono na granicach Polski kordon sanitarny, znacząco ograniczający ruch graniczny.

Od 20 marca, zgodnie z rozporządzeniem ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, obowiązuje w Polsce stan epidemii.

Do 11 października 2020 r. w Polsce odnotowano 125 816 przypadków zakażenia; z czego zmarły 3004 osoby, a wyzdrowiało 80 302 osób (na świecie do 9 października odpowiednio odnotowano 36 361 054 przypadków zakażenia; z czego 1 056 186 osób zmarło, a wyzdrowiało około 28 000 000 osób).

11 marca premier oraz ministrowie zdrowia, edukacji narodowej oraz szkolnictwa wyższego poinformowali o zamknięciu, w ramach profilaktyki, placówek oświatowych na okres dwóch tygodni (tj. 12–25 marca).

24 marca 2020 premier na konferencji prasowej zapowiedział, że zostaną wprowadzone nowe zasady bezpieczeństwa w związku z koronawirusem. Wprowadzono m.in. zakaz przemieszczania się oprócz wykonywania czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzenia działalności rolniczej, lub prac w gospodarstwie rolnym, oraz zakupu towarów i usług z tym związanych; zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego, w tym uzyskania opieki zdrowotnej lub psychologicznej.

Zakazane zostały zgromadzenia powyżej 2 osób, wprowadzono ograniczenia dotyczące przemieszczania się środkami publicznego transportu zbiorowego i pieszo oraz uczestnictwa w uroczystościach religijnych do 5 osób. Zasady te weszły w życie od 25 marca 2020.

Od 1 kwietnia wprowadzono kolejne ograniczenia w walce z wirusem. Osoby poniżej 18. roku życia mogły przebywać w przestrzeni publicznej tylko z dorosłym opiekunem. Ponadto parki, bulwary, czy plaże zostały bezwzględnie zamknięte i zawieszono działalność salonów fryzjerskich, kosmetycznych i tatuaży. W sklepach i punktach usługowych liczba klientów nie mogła być większa niż trzykrotność kas (dwukrotność okienek w przypadku poczt). We wszystkich marketach i punktach usługowych w godz. 10-12 można było obsługiwane tylko osoby powyżej 65. roku życia. Każdy sklep ma obowiązek wyposażyć obsługę w środki ochrony osobistej.

Testujemy, ale ...

Warto przypomnieć, że kiedy były wprowadzone kolejne ograniczenia ilość tzw. wyników pozytywnych osób ze stwierdzonym wirusem SARS-CoV-2 nie była tak duża jak obecnie.

W dniu 1 kwietnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 243 nowych przypadkach zakażenia (łącznie 2554) oraz 10 ofiarach śmiertelnych (łącznie 43).

19 kwietnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 545 nowych przypadkach zakażeń (łącznie 9287) oraz o 13 ofiarach śmiertelnych (łącznie 360).

8 czerwca Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 599 nowych przypadkach zakażeń (łącznie 27 160) oraz 9 ofiarach śmiertelnych (łącznie 1164), jednak od tej daty ilość stwierdzonych wyników pozytywnych osób ze stwierdzonym wirusem SARS-CoV-2 zaczęła spadać.

Do małej ilości wykrytych pozytywnych wyników mogła się jednak przyczynić mała ilość wykonywanych testów.

Wyraźnie widać, że liczba testów zwiększyła się pod koniec czerwca i systematycznie utrzymywała poziom w miesiącach lipcu i sierpniu. Dopiero pod koniec września i w październiku nastąpił wraz z wyraźnym wzrostem liczby wykonywanych testów w celu stwierdzenia pozytywnego wyniku SARS-CoV-2, wzrost pozytywnych wyników.

„Gospodarka, głupcze...”

Trudno się dziwić, że kolejne ograniczenia miały katastrofalny wpływ na gospodarkę. Należy przypuszczać, że gdyby nie uruchomienie różnych narzędzi w ramach tzw. Tarczy antykryzysowej, skutek mógłby być znacznie gorszy.

Ale dlaczego „lockdown”?

Czy można mieć pretensje do rządu, że zastosował „lockdown” w zakresie gospodarki i edukacji. Moim zdaniem nie. Rząd mierzył się z nieznanym i nierozpoznanym zagrożeniem. Działał według swojej najlepszej wiedzy, podobnie jak rządy innych państw. Co więcej zdaniem wielu specjalistów dało to pozytywne efekty w czerwcu i lipcu 2020 r.

W Polsce krytycy „lockdown'u”, którego ja, co jeszcze raz podkreślę, nie krytykuję, bardzo chętnie odwołują się do kazusu Szwecji. Twierdzą, że tam „lockdown'u" nie było.

Trudno się zgodzić z takim stanowiskiem. Po pierwsze w Szwecji faktycznie „lockdown” został przeprowadzony, jednak za pomocą innych środków niż w Polsce. Pokazuje to dokładnie analiza prowadzona Blavatnik School of Government, a dotycząca restrykcji stosowanych przez poszczególne państwa.

Jednak Szwecja to zupełnie inny kraj niż Polska. Przede wszystkim, jeżeli chodzi o gęstość zaludnienie, które w Polsce wynosi 124 osób na 1 km kwadratowy, natomiast w Szwecji zaledwie to 20 osoby na 1 km kwadratowy.

Ponadto Szwedzi to odpowiedzialny naród, w którym stosuje się niepisane „prawo ludowe” - „volkwet” - to solidarność społeczna i odpowiedzialność społeczna. Szwedzi postępując zgodnie z zasadą „volkwet”, a także zasadą zaufania do własnego rządu nie potrzebują zmiany prawa. Wystarczą im zalecenia. W Szwecji, gdy minister mówi zachowujemy dystans, nosimy maski, wykonujemy pracę zdalnie, nie organizujemy w wesel to Szwedzi po prostu postępują według zaleceń.

W Polsce jak pokazuje przykład jednego z najbardziej konsekwentnych ludzi w tym zakresie, byłego prezesa NFZ, a obecnie Ministra Zdrowia, Adama Niedzielskiego to nie działa. Adam Niedzielski od wielu miesięcy promuje hasło #maskujsię (zresztą wymyślone przeze mnie i moją wspólniczkę w ramach konkursu zorganizowanego na Twitterze wsparte przez wybitnego rysownika Henryka Sawkę) oraz zasadę DDM DENZYFEKCJA DYSTNAS MASECZKA. Polacy tego typu zalecenia, nawet gdy stanowią przepisy obowiązującego prawa, „mają w nosie”, a czasami „pod nosem”, co dobitnie pokazali na plażach, na Krupówkach i w kolejce do Morskiego Oka.

No ale trudno się dziwić skoro minister edukacji wbrew przepisom prawa twierdził, że maseczki w szkołach nie są obowiązkowe, a minister Szumowski, że maseczki nie działają.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Polacy wykazują duże lekceważenie nie tylko dla zaleceń, ale przede wszystkim dla przepisów prawa zgodnie z naszą szlachecką naturą, której przejawem jest hasło „liberum veto”.

Utrata zaufania do elit politycznych.

Zaczęło się od wypowiedzi ministra Szumowskiego, że maseczki nie działają.

Później już było tylko gorzej.

Przepłacając i bez sprawdzenia jakości Ministerstwo Zdrowia kupiło bezwartościowe maseczki ochronne za ponad 5 mln zł. Zarobił na tym instruktor narciarski, przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego.

Do dzisiaj nie została także wyjaśniona sprawa związana z zakupem respiratorów.

Poniżej obrazki z kampanii wyborczej na prezydenta - jak widać żaden z kandydatów nie stosuje się do obowiązujących wówczas przepisów prawa i zasady DDM DEZYNFEKCJA DYSTNAS MASECZKA:

Nie pomogły też słowa premiera Morawieckiego przed drugą turą wyborów prezydenckich: „Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie.”

Tak na marginesie premier Republiki Czech umiał powiedzieć „przepraszam pomyliłem się”. W Polsce nikt się na to nie zdobył.

Oliwy do ognia dodała próba uchwalenia tzw. „ustawy o bezkarności”, zgodnie z którą „Nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym i bez naruszenia tych obowiązków lub przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione.”

Jak żyć? - mit odporności zbiorowej.

Czy uda nam się uzyskać tzw. odporność zbiorową (odporność populacyjną), która traktowana jest jako forma pośredniej ochrony przed chorobami zakaźnymi, która występuje, gdy znaczna część danej zbiorowości (populacji, grupy) stała się odporna na infekcję, zapewniając tym samym ochronę osób niechronionych.

Niestety to bardzo mało prawdopodobne. Pokazuje to przykład Szwecji, w której nie udało się osiągnąć odporności zbiorowej. Warto posłuchać rozmowy, jaka miała na ten temat odbyła się w TOK FM z Rafałem Halikiem, specjalistą zdrowia publicznego i epidemiologiem z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH w Warszawie.

Skoro zachorowalność na koronawirus wynosi 2,4 (osoba zarażona bez podejmowania aktywności zaraża średnio 2,4 osoby) to, aby uzyskać odporność zbiorową, konieczne byłoby określenie, że około 60 % populacji posiada przeciwciała, które zapewniają odporność na wirusa. W przypadku Szwedów udało się uzyskać tę odporność na poziomie 15%.

Czyli jaka powinna być strategia?

Śledztwa edpidemiologiczne.

Bez wątpienia kolejny „lockdown” nic da, nic da bez tzw. "śledztw epidemiologicznych", bowiem „Najważniejsze teraz to namierzanie osób w ryzyku i ich najszybsza izolacja.” Organy administracji w Polsce, przez parę miesięcy nic nie zrobiły, w tej sprawie. Warto jak najszybciej nadrobić ten czas.

Zaangażowanie innych służb.

W Polsce mamy kilkanaście służb mundurowych. Zamiast wykorzystywać je do kontrolowania przestrzegania obowiązku noszenia maseczek (choć to ważne), można by je skierować do pomocy najbardziej potrzebującym, w tym seniorom. Szkoda, że te klika miesięcy, kiedy wirus „nam odpuścił” nie zostały wykorzystane do ich przeszkolenia.

Wojsko ma własne służby medyczne.

Wojsko ma własne służby medyczne - chyba nie ma na co czekać, ale jak najszybciej zaangażować wojskową służbę medyczną do walki z koronawirusem.

Szkolenie studentów medycyny i pracowników medycznych do obsługi respiratorów.

Powtarzamy codziennie, że o ile nawet respiratorów wystarczy zabraknie personelu medycznego. To, iż lekarzy jest za mało wiemy od dawna. Ministerstwo Zdrowia mogło opracować program szkolenia, który umożliwiłby szkolenie studentów, czy pielęgniarek w zakresie obsługi respiratorów. Tak się jednak nie stało. Lepiej późno niż wcale.

Racjonalne „gospodarowanie” zasobami personelu medycznego.

W kontekście braków lekarzy oraz innego personelu medycznego ważne jest, aby właściwie alokować dostępne zasoby. Nie może dochodzić do sytuacji, w której polecenie pracy otrzymują lekarze samotnie wychowujący dzieci lub lekarze POZ, którzy w tym czasie nie są dostępni dla populacji pacjentów, którą się opiekują. W tym celu konieczna jest kompleksowa analiza zasobów personelu medycznego, która dotychczas nie została przeprowadzona.

Zdalne nauczanie?

Bez wątpienia u premiera w gabinecie wisi sentencja „gospodarka głupcze”. Zapewne właśnie z tego powodu rząd, jak mantrę powtarza, że jedynym rozwiązaniem jest nauka stacjonarna. W mojej ocenie priorytetem nie jest jednak dobro dzieci. Chodzi, rzecz jasna o gospodarkę. Dziecko w ramach nauczania zdalnego wymaga opieki, a więc rodzica w domu, który w tym czasie nie może pracować i któremu trzeba by zapłacić zasiłek wychowawczy. Nie stać nas ani na pierwsze, ani na drugie. W tym kontekście rząd powinien, przy udziale samorządów lokalnych, opracować projekt, w ramach, którego można było przewidzieć nauczanie kliku dzieci jednocześnie w ramach nauki zdalnej. To pozwoliło by na zapewnienie opieki dla kilku uczniów przez jednego rodzica. Jednocześnie można by w ten sposób przeciwdziałać tzw. „wykluczeniu cyfryzacyjnemu”. To jednak wymaga zaangażowania społecznego, które jest niemożliwe bez spójnej polityki informacyjnej, edukacyjnej oraz zaufania do elit politycznych.

Zaufanie społeczne.

Nie mam pojęcia co mogą zrobić elity polityczne, aby odzyskać zaufanie społeczne. Nie pomaga postawa posłów Konfederacji, którzy po Sejmie „hasają” bez maseczek, gdy wymaga się tego od przeciętnego „Kowalskiego”. Wiem jednak, że brak zaufania społecznego nie pomaga.

Autorytety i spójna komunikacja.

Uwzględniając nonszalancję Polaków w zakresie przestrzegania zasady DDM DEZYNFEKCJA DYSTANS MAECZKA warto sięgnąć po spójną politykę informacyjną i ludzi, którzy swoim autorytetem podziałają na naszą wyobraźnię. I konieczne jest przywrócenie zaufania społecznego.

Godziny dla seniorów.

Przywróceniu zaufania nie pomagają, przynajmniej w mojej ocenie, działania pozorowane. Do takich zaliczam tzw. „godziny dla seniorów”. Dlaczego? Bo one nie pomagają. Warto posłuchać rozmowy, czy „godziny dla seniora” mają sens"? Może zamiast godzin dla seniorów warto te osoby uprzywilejować co do pierszeństwa zakupów.

Prawo, którego nikt nie rozumie.

Był czas, aby przygotować gotowe rozwiązania prawne i położyć je na półce na wypadek planu A, B lub C. Problem chyba w tym, że nie ma planu A, B lub C. Jako osoba, która pracowała w ministerstwie zdrowia i zajmowała się legislacją wiem, że można przygotować różne rozwiązania prawne wcześniej, a prawników, którzy mogą to zrobić jest w Polsce dostatek. O ile większe byłoby zaufanie do elit politycznych, gdyby już w chwili konferencji prasowej można by opowiedzieć o przygotowanych przepisach, wyjaśnić je, a być może jeszcze poprawić przed publikacją. Obecnie w Polsce najpierw odbywa się konferencja prasowa, następnie oglądamy prezentacje na Twitterze, a na samym końcu, „za pięć dwunasta”, pojawiają się przepisy, z których trochę się śmiejemy, a trochę się boimy, lub prowadzimy dyskusje „czy można tańczyć na weselu”?

„Gospodarka głupcze ...”

To chyba nie jest najlepszy czas na zamiany podatkowe dotyczące przedsiębiorców, którzy i tak już ledwo zipią, ale co dalej? W szczególności w branżach, w których popyt nadal nie funkcjonuje.

Potrzebujemy dzisiaj, jak nigdy ZAUFANIA, SOLIDARNOŚCI i ODPOWIEDZIALNOŚCI.

„Bez zaufania, solidarności i odpowiedzialności nie można być pewnym siebie. Nie można mieć odwagi. Być człowiekiem. Zaufanie, solidarność i odpowiedzialność, te trzy filary, które są ukrytą podstawą naszego bycia w świecie, one się teraz trzęsą i grożą zawaleniem. A my o nie się nie troszczymy jak trzeba. Nie rozpatrujemy nowych wydarzeń i skrętów z punktu widzenia tego, jaki one mają wpływ właśnie na zaufanie, solidarność i odpowiedzialność.”

Autor: Zygmunt Bauman, rozmowa Tomasza Kwaśniewskiego, Więc będzie wojna?, „Gazeta Wyborcza”, 14–15 kwietnia 2012.

PDF

Zobacz także