Światowy Dzień Serca - Hipercholesterolemia

- Coś, co było niemożliwe stało się osiągalne i pacjenci ekstremalnego ryzyka sercowo-naczyniowego mogliby być dziś skutecznie leczeni – mówi prof. Dariusz Dudek. Jednak wciąż nie są, bo czekają na program lekowy z wykorzystaniem inhibitorów PCSK9. Specjaliści podkreślają, że taka terapia to ratunek dla wielu chorych, a dodatkowo lepsze monitorowanie wszystkich pacjentów kardiologicznych i mniej hospitalizacji.
Medexpress 2020-09-29 08:32

Propozycja programu lekowego dla pacjentów szczególne obciążonych ze skumulowanymi czynnikami ryzyka została stworzona przez czołowych polskich ekspertów. Ewolukumab, który miałby być stosowany w tym programie ma już od 2017 r. potwierdzoną w badaniach naukowych skuteczność w zakresie nie tylko obniżania poziomu LDL-c, ale i redukcji ryzyka wystąpienia różnych zdarzeń sercowo-naczyniowych. Terapia ta jest refundowana dla tej grupy chorych nawet w Czechach, na Słowacji, w Bułgarii i Estonia. Polscy pacjenci wciąż czekają. O tym, jakie korzyści przyniósłby takim program w Polsce rozmawiano podczas debaty Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń „EcoSerce” oraz Fundacji Żyjmy Zdrowo.

Ekstremalne ryzyko obniża niższy poziom cholesterolu

Jak wyjaśnił prof. Dariusz Dudek, prezes Europejskiej Asocjacji i Interwencji Sercowo-Naczyniowych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, leczenie wysokiego stężenia cholesterolu, czyli hipercholesterolemii ma na celu obniżenie jego wartości, co będzie prowadziło do ustabilizowania, a nawet odwrócenia procesów miażdżycowych. To zapobiega udarom mózgu, zawałom serca i miażdżycy naczyń obwodowych. - Statyny i leki hamujące wchłanianie cholesterolu, jak axitinib/ezetymib poprawiają rokowania pacjentów. Jeżeli mamy pacjenta z tzw. złym cholesterolem LDL 140, 160, 180 mg/dl i zaczynamy obniżać jego stężenie tymi lekami, jesteśmy w stanie osiągnąć redukcję 50-60 proc., ale nigdy poniżej 55 mg/dl. Tymczasem dla cierpiących z powodu chorób serca i naczyń, po zawałach i udarach oraz z miażdżycą kończyn dolnych celem terapeutycznym jest stężenie poniżej 55 mg/dl. Wytyczne europejskie ESC/EAS z 2019 r. mówią, że powinniśmy obniżyć cholesterol LDL nawet do 35- 40 ml/dl, a dla pacjentów ekstremalnego ryzyka oczekiwaną wartością jest 20-30 ml/dl – tłumaczył prof. Dudek.

Kto jest pacjentem ekstremalnego ryzyka?

- W Polsce jest to wąska grupa kilku tysięcy pacjentów z rozpoznaną miażdżycą, po zawale serca oraz mających wysokie stężenie cholesterolu, którego nie jesteśmy w stanie obniżyć klasycznymi lekami. W związku z tym są oni narażeni na kolejne incydenty sercowo-naczyniowe grożące nawet śmiercią – wyjaśnił prof. Dudek. Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń „EcoSerce” poinformowała, że członkowie organizacji – pacjenci z niewydolnością serca i nadciśnieniem, po interwencjach kardiologicznych, po udarach i zawałach, a także z hipercholesterolemią - nie tylko rodzinną, ale i nabytą - mimo modyfikacji stylu życia i klasycznej terapii - w dalszym ciągu mają wysoki poziom cholesterolu. - Potrzebują leku, który w ich przypadku będzie ratował życie i da szansę funkcjonowania w komfortowych warunkach przez długi czas – apelowała.

Ratunek dla ekstremalnie zagrożonych

– Mimo że choroby naczyniowe są wciąż pierwszą przyczyną zgonów w naszym kraju, nie pamiętam, żeby przez ostatnie kilka lat wprowadzono do refundacji jakakolwiek nową substancję dedykowaną pacjentom kardiologicznym. I to jest błąd, bo tracimy coraz więcej chorych i to nie tylko w wieku 65 plus. Rośnie liczba pacjentów z incydentami sercowo-naczyniowymi w przedziale od 30-35 do 55 lat. Te osoby mogłyby dalej pracować zawodowo, a są wykluczane - ubolewała Wołczenko. Tymczasem badanie FOURIER (Further Cardiovascular Outcomes Research With PCSK9 Inhibition in Subjects With Elevated Risk) pokazało, że ewolukumab zdecydowanie zmniejsza ryzyko wystąpienia zdarzeń sercowo-naczyniowych u pacjentów zagrożonych ekstremalnie. W Polsce działa już program z zastosowaniem inhibitorów PCSK9 dla pacjentów z rodzinną hipercholesterolemią. - Myśleliśmy, że będzie to kilka tysięcy osób, a w ciągu ostatnich 2 lat włączono zaledwie około 150 ze względu na zbyt wyśrubowane kryteria – powiedział prof. Dudek. - Potrzebujemy też nowego programu terapeutycznego, tzw. profilaktyki wtórnej u chorych po zawale serca, żeby byli precyzyjnie prowadzeni do właściwej wartości cholesterolu – przekonywał kardiolog.

Dopełnienie KOS

Stworzenie nowego programu lekowego dla chorych z ekstremalnym ryzykiem sercowo-naczyniowym byłoby idealnym uzupełnieniem programu Kompleksowej Opieki nad Pacjentem po Zawale Serca KOS. Prof. Dudek zaznaczył, że kardiolodzy postulują, aby odpowiednie stężenie cholesterolu było jednym z mierników jakości programu. - Cel terapeutyczny, czyli poziom LDL byłby monitorowany przez cały rok, więc moglibyśmy być pewni, że osiągnęliśmy dzięki lekom odpowiednie jego wartości. I to powinno być dołączone do KOS, bo te programy idealnie się nakładają – podkreślił. Zwrócił uwagę, że jeszcze nie wszystkie ośrodki w kraju mają możliwość uczestniczenia w KOS. Jego zdaniem, należy zwiększać ich liczbę. -Dodatkowo są problemy z utrzymaniem większej liczby pacjentów. Na szczęście premiowane są ośrodki mające powyżej 60-70 proc. pacjentów włączonych do skoordynowanej opieki medycznej przez rok – dodał.

Dodatkowe korzyści dla wszystkich chorych

Prof. Dariusz Dudek podkreśla, że korzyścią z nowego programu byłaby skuteczna terapia ekstremalnie zagrożonych pacjentów i monitorowanie jakości leczenia. - 80-90 proc. chorych będzie leczona klasycznymi lekami. Nie ma więc obaw, że nagle 80 000 pacjentów z zawałem serca stanie się przedmiotem programu lekowego. Ale będzie to grupa około 2-3 tysięcy osób rocznie, u których przy zastosowaniu klasycznych terapii nie jesteśmy w stanie uzyskać celu terapeutycznego. Program pozwoli tę grupę leczyć optymalnie i umożliwi funkcjonowanie w dobrej jakości życia kilku tysiącom rodzin. A przy okazji 90 proc. pozostałych chorych będzie dobrze monitorowanych. Małe koszty, a ogromne korzyści – podsumował.

Korzyści, także finansowe

Agnieszka Wołczenko podkreśla, że wszelkie nakłady na zdrowie procentują w dwójnasób. - Kiedy mamy do czynienia z pacjentem po udarze czy zawale, który ma bardzo wysoki cholesterol, to taka osoba z reguły nie wraca już do pracy. Jej choroba stanowi więc obciążenie dla budżetu państwa. Często jest też tak, że rodzina musi się takim pacjentem opiekować. I to są dodatkowe straty dla budżetu. Dlatego rozsądek podpowiada, że wdrożenie innowacyjnej farmakoterapii daje możliwość zaoszczędzenia środków w systemie - wyjaśniała. Dodała, że wprowadzenie innowacyjnych leków kardiologicznych ograniczyłoby nie tylko koszty pośrednie, ale także liczbę hospitalizacji, co w dobie pandemii ma ogromne znaczenia. - Refundacja tych leków dla wąskiej grupy najbardziej zagrożonych pacjentów stanowi koszt, ale per saldo pobyty takich osób w szpitalu to wielokrotność tych kosztów – podkreślała.

Źródło: mat. prasowe

PDF

Zobacz także